wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.

piątek, 20 marca 2026

Dogmaty i kategoryczność

Są tacy myśliciele, pisarze, wielcy mówcy, których cytuje cały świat. Liczni wspominają, rozpamiętują co powiedziały te autorytety, chociaż już dawno nie żyją. Taką osobą jest m.in. Ralph Waldo Emerson, cytowany co rusz w literaturze popularno-naukowej, oczywiście psychologicznej, socjologicznej, zdarza się także w powieściach.

W moje ręce wpadła książeczka z wybranymi przez wydawcę myślami Emersona. Spodziewałam się, że te jego myśli powalą mnie na kolana, a tym czasem rozczarowały. Emerson nie jest jedynym, który kategorycznie stwierdza, że na świecie jest tak a nie inaczej, że ludzie są tacy i inni nie będą, jak zrobisz tak, to się stanie siak.

poniedziałek, 16 marca 2026

Moja recenzja książki pt. „Post przerywany dla kobiet” Megan Ramos

Po podtytule „Jak zrównoważyć poziom hormonów, aby trwale schudnąć, obniżyć poziom stresu i zoptymalizować stan zdrowia” spodziewałam się kolejnej książki-wydmuszki, która niby coś próbuje przekazać, ale mało co w niej jest. Tymczasem zdecydowanie pozytywnie zostałam zaskoczona.

Ta pozycja jest obowiązkowa dla każdej dziewczyny i kobiety, która chce dbać o równowagę hormonalną własnego ukochanego ciała. Także te, co chcą siebie naprawić, bo już coś sknociły, koniecznie niech przeczytają tę książkę. Znajdą w niej masę informacji na temat wpływu hormonów na procesy tycia, chudnięcia, trzymania wody, napięć przedmiesiączkowych i ich łagodzenia.

piątek, 13 marca 2026

Pewność siebie

Co to jest? Według mnie to ufanie sobie. Pewność, że jak coś sobie postanowię, to tak zrobię, choćby nie wiem co. Jest to poleganie na sobie. Jest to niezawodzenie siebie. Nie jest to ślepe podążanie za innymi.

Pewność siebie prowadzi do chęci doskonalenia się. Jest powiązana z odwagą, ze skoncentrowaniem się na sobie. Tam gdzie pewność siebie tam też znajomość samego siebie, samoświadomość.

Czy zastanawiam się nad motywami swojego postępowania? Warto zastanawiać się. Po to mamy mózg żeby go używać. Podobno organ nieużywany zanika.

poniedziałek, 9 marca 2026

Moja recenzja książki pt. „Mistrzostwo umysłu. Psychologia sukcesu w sporcie” Mateusz Brela

Książkę napisał były piłkarz. Mój facet, fan piłki nożnej, stwierdził, że o takim zawodniku nie słyszał, a są rówieśnikami. No cóż, może autor książki w piłkę dobrze nie grał i lepiej mu wyszły mentalne rozkminy.

Książka jest napisana sprawnym językiem, bez dłużyzn i zbędnego pompatycznego wodolejstwa. Przeczytałam w jeden dzień, w towarzystwie zielonej herbaty. Jednakże ta pozycja literatury poradnikowej mnie nie zachwyciła, ale to dlatego, że te wszystkie złote rady zwiększania efektywności działania, koncentracji, budowania samoświadomości, wytrwałości, dyscypliny itp. od dawna znam i stosuję.

Nie ma jednego czynnika osiągania sukcesów sportowych, ani żadnych innych.

piątek, 6 marca 2026

Piękno, estetyka, klasa jest sensem życia?

Przeczytałam w książce, że naszym celem w życiu powinno być pozostawienie po sobie dobrego wrażenia, pozytywnego śladu. Możemy to uczynić pięknie wyglądając w okolicznościach przyrody niepowtarzalnej. A konkretnie chodzi o to, żeby dbać o siebie, o przestrzeń, w której żyjesz.

Paradoksalnie ludzie poświęcają najwięcej czasu na robienie rzeczy, które wcale ich nie zbliżają do piękna. Ci wyfiokowani, wymalowani, wytatułowani, wyszykowani jak na bal, obwieszeni biżuterią, gadżetami rażą oko. Piękna osoba to ta ubrana w ciuchy, które są twarzowe, dobrze na niej leżą, klasyczne, proste, schludne. To ta, która ma czyste, uczesane włosy. To ta, co swobodnie się porusza, jest sobą, nikogo nie naśladuje, nikomu nie zazdrości i nie nienawidzi świata.

poniedziałek, 2 marca 2026

Moja recenzja książki pt. „Największy cud świata” Og Mandino

To jest kolejna pozycja z wielu dostępnych na rynku, której autor usiłuje w prostych słowach uświadomić czytelnikowi co w życiu jest najpiękniejsze, najważniejsze. Szkopuł w tym, że każdy z nas jest na innym etapie rozwoju życiowego, czym innym jest aktualnie zajęty, ma inne wartości, cele, zmartwienia, co innego z nim rezonuje. I dlatego też tego typu pozycja nigdy nie stanie się bestsellerem, gdyż do jednych przemówi, a do innych nie. Nie ma uniwersalnego przekazu, który trafiłby do każdego. Nawet biblia takiego przekazu nie niesie.

Ta pozycja do mnie przemawia miejscami, ale większość tekstu odczytuję jako truizmy bez znaczenia. To, co przemówiło do mnie – z tych blisko 160 stron małego formatu i dużej czcionki – przedstawiam poniżej.

piątek, 27 lutego 2026

Tacy, co nie potrafią dziękować

Zauważyłam, że są takie osoby, co nigdy nie dziękują. Jak im dasz prezent, albo zrobisz coś dla nich, albo powiesz im coś miłego, to tylko się uśmiechną i nic nie mówią. Zdaje mi się, że nie dziękują ci, którzy czują się poszkodowani przez życie. Ci, co niewiele mają, a chcieliby mieć dużo, szczególnie dużo zarabiać. Ale reguły nie ma.

Doszłam do wniosku, że nie warto takim osobom niczego dawać, ani miłego mówić, bo dla nich gówno czy złoto jedną ma wartość. Niczego nie docenią, ani złamanego kwiatka, ani złotej patery. Są rozgoryczeni i aż ciśnie im się na usta, że im się należy. Tylko od kogo? Od otoczenia?

500+ się należy, a najlepiej 5500+ pogłównego.

poniedziałek, 23 lutego 2026

Moja recenzja książki pt. „Cześć pracy. O kulturze zap***dolu” Zofia Smełka-Leszczyńska

Ja rozumiem, że jest wolność słowa, wyboru, każdy wybiera co chce. Ale czy tego typu książki muszą trafiać do powszechnego obrotu? Dlaczego wydawcy chcą takie gnioty wydawać? Czy naprawdę zarabia się na tym? Od razu wyjaśniam, że książki nie kupiłam, lecz wypożyczyłam z biblioteki, a to dlatego, że ktoś w jakimś podkaście ją polecił. Są gusta i guściki. W mój guścik tak książka absolutnie nie trafiła.

Ta pozycja to zbiór truizmów, stereotypów, banałów. Pełno w niej polskiego narzekania na pracę. Autorka pisze o klasowości pracy, czyli że są prace gorsze i prace lepsze, np. przedstawicieli klasy wyższej praca sama znajduje, oni nie muszą wysyłać CV, bo firmy ich rozchwytują. Ci dobrze urodzeni, z bogatych domów, ze znajomościami nie muszą martwić się o zarobki. No a ci z klasy niższej, to trzęsą się o pracę bojąc się, że ją stracą i z czego wyżyją do pierwszego.

piątek, 20 lutego 2026

Mało ubrań

Ostatnio dużo czytałam i sporo uczyniłam w kierunku przetrzebienia szafy. Rezultat jest nie tylko widoczny tzw. gołym okiem. W tym uproszczeniu najważniejsze dla mnie jest to, że pozbyłam się codziennych dylematów i poczucia psychicznego obciążenia nadmiarem.

Specjalistki od minimalizowania garderoby zalecają aby zawierała maksymalnie:

- siedem strojów wierzchnich (tj. kurtka, płaszcz, marynarka)

- siedem gór (tj. sweter, bluza, t-shirt, polo)

- siedem dołów (dżinsy, spódnica, sukienka, spodnie)

poniedziałek, 16 lutego 2026

Moja recenzja książki pt. „Przesłonięty uśmiech. O kobietach w Korei Południowej” Anna Sawińska

Książka zawiera wywiady z Koreankami i koncentruje się na przedstawieniu przejawów dyskryminacji kobiet w tym kraju, która wynika przede wszystkim z kultury i zwyczajów. Dużo jest w książce o tym, że Koreanki ogarniają tradycyjne obowiązki domowe, wychowywanie dzieci, a mężczyźni incydentalnie wspierają je w tych zadaniach. Akurat dla Polek nie musi być to zaskoczeniem. Za to porażająca może być skala przemysłu seksualnego, powszechności korzystania z usług prostytutek i jawnego wyłączania z zastępów kadr korporacyjnych kobiet w ciąży, albo mających dzieci. Książka napisana została w 2022 roku.

Moja recenzja paradoksalnie nie będzie o dyskryminacji kobiet, lecz przytoczę fragment wywiadu, w którym Koreanka – moim zdaniem trafnie – przedstawia mentalność kobiet. Niestety ten sposób rozumowania jest też powszechny w Polsce, nad czym ubolewam:

piątek, 13 lutego 2026

Szczotkowanie ciała na sucho

Po raz pierwszy przeczytałam o tym w książce napisanej przez Francuzkę, która od kilkudziesięciu lat mieszka w Japonii. Podobno w Japonii ludzie szczotkują na sucho swoje ciało i jest to tak normalna czynność, jak mycie zębów, albo rąk.

Szczotkować ciało należy codziennie, przed kąpielą. Najlepiej szczotką z naturalnego włosia np. szczeciny dzika. Są też inne włókna np. roślinne. Twardość włosia należy dobrać do swojej wrażliwości.

Szczotkowanie trwa około 5 minut. Zaczyna się od stóp, potem nogi, pośladki, dłonie, ręce i korpus. Można masować także twarz, uszy, szyję. Po masażu szczotką ciało lekko szczypie, bo wzmaga się krążenie. W necie znajdziesz filmiki jak się szczotkować, żeby wspomagać przepływ płynów ustrojowych i ruch jelit.

poniedziałek, 9 lutego 2026

Moja recenzja książki pt. „Sztuka prostoty” Dominique Loreau

Uwielbiam książki o minimalizmie, opróżnianiu życia z niepotrzebnych rzeczy, emocji, znajomości. Ogromnym walorem tej książki jest to, że napisała ją Francuzka, która wyprowadziła się do Japonii. Dzięki temu książka przedstawia największe zalety kultury Wschodu z punktu widzenia Europejki – takiej książki nie napisze Japończyk, bo zbyt wiele elementów jego kultury jest dla niego oczywistością, które po prostu pominie.

W tej książce jest masa stwierdzeń, sentencji, mądrych esencjonalnych zdań. Pozycja jest ogromną inspiracją dla osób odkrywających swoją duchowość, albo szukających innego wymiaru mentalności, także ascezy, spokoju myśli, esencjalizmu, minimalizmu. Wydaje mi się, że tekstu nie zrozumie ten, co gromadzi i zawsze mu mało, kto łaknie coraz więcej rzeczy, pieniędzy, uznania, blichtru, jedzenia, seksu i wszystkiego, co odciąga człowieka od samego siebie, od jego myśli.

piątek, 6 lutego 2026

Nadwaga oznacza w pewnym sensie śmierć

Postrzeganie ludzi zmieniało się, zmienia i będzie się zmieniać. Mody, poglądy, przekonania zbiorowe kształtują ogólne trendy społeczne, a socjologowie chętnie je komentują.

Tak też jest z byciem grubym, bez względu na to czy nazwiesz to nadwagą, czy otyłością. Aktualnie w przestrzeni publicznej próbuje się usprawiedliwiać grubych, a nawet normalizować to zjawisko. Nie ma czego tu normalizować, bo przewlekłe noszenie na sobie nadmiaru tłuszczu jest po prostu patologią z punktu widzenia biologii królestwa zwierząt, do którego gatunek ludzki zalicza się. Do tego dochodzi ułomność estetyczna – grubość nie wygląda ładnie, bo wypacza kształty człowieka.

Trafiłam na fragment kobiecego pisma z 1948 roku traktujący właśnie o nadwadze:

poniedziałek, 2 lutego 2026

Moja recenzja książki pt. „Do schrupania! Jedz według zasad mikroodżywiania” Marta Mieloszczyk-Pawelec, Olga Mizera

Mikroodżywianie to zdaje się nowy koncept w obszarze dietetyki. Nie chodzi tutaj o jedzenie mikro porcji, ale o ustalanie niedoborów odżywczych, a następnie uzupełnianie brakujących witamin, minerałów.

W księże autorki tłumaczą, że „mikroodżywianie to gałąź bardzo nowoczesnej medycyny”. Jeśli uzupełnianie niedoborów, to nowoczesna medycyna, to czym ona była uprzednio? Dalej w książce jest wyjaśnione, że niedobory ustala się na podstawie badania krwi, moczu, śliny, kału. Mam wątpliwości czy te badania są w stanie ustalić stan ludzkiego organizmu, gdyż badanie krwi jest mało miarodajne, a to dlatego, że krew ciągle dąży do równowagi. Na przykład jeśli w tkankach, albo kościach magnezu już brakuje, to we krwi będzie widoczny prawidłowy poziom. Tak samo jest z innymi mikroelementami.

piątek, 30 stycznia 2026

Kalorie vs. hormony

Wszyscy mówią o tych kaloriach, że dają energię, Mówią też, że jak ich za dużo jemy, to tyjemy. A żeby schudnąć, to musi być deficyt energetycznych, czyli mniej kalorii. Tylko dlaczego nasze organizmy nie działają jednak tak, jak głoszą dietetycy? Wcale nie masz więcej siły jak się najesz wysoko kalorycznie, a jak się głodzisz, to okazuje się, że wcale nie chudniesz. No to co jest nie tak z tymi kaloriami, albo naszymi ciałami?

Aktualnie pojawiają się w przestrzeni informacyjnej stwierdzenia, że to wcale nie o nadmiar kalorii chodzi w procesie tycia, ale o nierównowagę hormonalną, która w dużym stopniu jest destabilizowana pikującą insuliną, a ta z kolei rozregulowuje pozostałe hormony.

poniedziałek, 26 stycznia 2026

Moja recenzja książki pt. „Naturalnie dla zdrowia” Agnieszka Cegielska

Autorka znana jako prezenterka telewizji TVN. Wydała kilka książek dotyczących zdrowia, życia w zgodzie ze sobą, z naturą, naturalnego leczenia, propagowania zdrowego stylu życia. To podobny typ do Agnieszki Maciąg, która po karierze modelki wzięła się za pisanie książek w podobnej tematyce.

To jest kolejna książka Agnieszki, po którą sięgnęłam z niechęcią. Sądziłam, że nie będzie tam nic czego bym nie wiedziała, że będą banały, albo gadka o pozytywnym myśleniu, medytacjach i relaksacjach. Natomiast miło zostałam zaskoczona, bo ta pozycja to zbiór wywiadów z osobami, które leczą niekonwencjonalnie, ale nie nielegalnie. Niektóre osoby udzielające jej wywiadu mają akademickie wykształcenie medyczne, ale porzucili konwencjonalne metody uzdrawiania, gdyż chcieli faktycznie leczyć, zamiast być farmaceutami.

piątek, 23 stycznia 2026

Cierpliwość

Cierpliwość, wytrwałość, trwanie to obecnie niepopularne wartości. Nie są sexi. Są nielubiane. Dziś wszystko jest szybkie, na już, teraz, zaraz.

Ujarzmienie samego siebie przez cierpliwość może boleć psychicznie, być może także fizycznie jeśli doświadczasz jej poprzez ruch. Chodzenie po górach uczy wytrwałości. Długi, monotonny szlak może zmęczyć, przeciążyć mięśnie, spocić ciało.

Bycie silnym, niezłomnym – co to dziś znaczy i kiedy jest doświadczane?

Ćwiczenie cierpliwości ujarzmia lęki, przegania je jak wiatr kurz. Być może trwanie w czymś wyzwala obawy o to, czy dam radę, czy wytrwam do końca. Boisz się, że nie wytrwasz, jeśli zależy Ci na osiągnięciu celu, jeśli jesteś osobą, która zawsze chce kończyć to, co zaczęła. Masz tak, czy jest to nieznane Ci uczucie?

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Moja recenzja książki pt. „Witamina D. Słoneczny hormon naszego zdrowia” Jorg Spitz, William B. Grant

Chyba już wszystko napisano w tytułowym temacie, jednak ta krótka książka sporo miejsca poświęca obaleniu mitu powodowania raka skóry wystawianiem się na słońce. Autorzy tłumaczą, że główną funkcją skóry człowieka nie jest ochrona, lecz przemiany chemiczne, a w tym syntetyzowanie witaminy D.

Autorzy powołują się na liczne badania, w wyniku których udowodniono, że niskie poziomy witaminy D3 w organizmie człowieka prowadzą do destabilizacji procesów i przemian chemicznych. Niski poziom tej witaminy jest jednym z głównych czynników ryzyka wywoływania nowotworów, a w tym raka skóry. Ci co się chowają przed słońcem w obawie przed czerniakiem z pewnością mają niedobory witaminy D, a tym samym są narażeni na powstanie raka. No i właśnie paradoksalnie ci co chorują na czerniaka, często twarzy, unikali słońca. „Im bardziej nasłoneczniony kraj, tym mniej przypadków raka jego mieszkańców.”

piątek, 16 stycznia 2026

72h bez jedzenia

Udało się! Przeprowadziłam głodówkę 72-godzinną pijąc tylko wodę i zieloną herbatę. Obawiałam się, że nie zapanuję nad głodem, ale wcale nie byłam głodna. Niedogodnościami było nachodzące chwilami osłabienie, rozdrażnienie oraz wysypka keto już pod koniec drugiej doby głodówki.

Niejedzenie jest stanem, w którym wyostrzają się zmysły. Śmiem twierdzić, że w szczególności zmysł wyłapywania głupoty i bezmyślności otaczających ludzi. Wtedy dostrzegasz dyrdymały, jakie ludzie wygłaszają i brak logiki w tym co robią, albo do czego próbują przekonać innych. Widzisz to jak na dłoni i doskonale wiesz co z tym zrobić.

Moim zdaniem bezcennym elementem głodówki jest najwyższa jakość umysłu przejawiająca się ostrością uwagi, maksymalnego długotrwałego skoncentrowania bez doznania znużenia i znudzenia. Mózg na najwyższe obroty wchodzi już w pierwszej dobie niejedzenia. Praca umysłowa np. w korporacji podczas głodówki idzie jak z płatka. Jest to wspaniały czas na pisanie, analizowanie, przygotowanie prezentacji, strategii, opracowywanie wizji. Czytanie książek w tempie 300 stron na dzień staje się przysłowiową bułką z masłem.

Także wydolność fizyczna jest zadziwiająco wysoka, ale należy dozować sobie wrażeń coby nie zemdleć. W trzeciej dobie głodówki zrobiłam trening fitness, który zakończyłam w saunie.

Doświadczyłam potem stanów umysłowych i odczuć ciała tak wspaniałych, których nie da się dokładnie opisać słowami. Opisując w zarysie był to stan błogości, spokoju, kompletności, bycia zbawioną i stanu, w którym już nic nie muszę, a wszystko mogę.

Podczas głodówki skraca się sen. Przespanie ciągiem 5-6 h jest sukcesem. Wolałabym spać dłużej, ale ciało nie chciało. No cóż, w te dni miałam więcej czasu na czytanie książek.

Spece od keto i głodówek twierdzą, że po 72h niejedzenia i powrocie do normalnego funkcjonowania następuje biegunka.

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Moja recenzja książki pt. „Fałszywa energia. Druzgocący raport z zielonej transformacji” Lars Schernikau, William Hayden Smith

Nic nie jest takie jak nam się wydaje i jak nam wtłaczają do głów. Kłamstwo często powtarzane staje się prawdą i tak też jest z tzw. ociepleniem klimatu i transformacją energetyczną w kierunku neutralności klimatycznej.

To nie jest jedyna książka, która na liczbach, przykładach, w szczegółowych wyjaśnieniach podważa, a nawet przekreśla głoszone hasła przez włodarzy przeróżnych formacji gospodarczo-politycznych.

Autorzy tej książki opisują co to znaczy wydajne źródło energii. Aktualnie takimi są węgiel, ropa, gaz i atom, a to ze względu na relatywnie wysoką wydajność w wytwarzaniu energii, niski poziom strat podczas jej wytworzenia i transportu oraz niski koszt obsługi tych źródeł. Tak zwane odnawialne, albo zielone, albo neutralnie klimatycznie źródła energii, za jakie się uważa słońce, wiatr i wodę, wcale nie są takimi.

Podstawowy problem z wytwórstwem energii elektrycznej ze słońca, wiatru i wody jest niska wydajność infrastruktury, która ma swoje granice w prawach fizyki. Wydajności paneli słonecznych nie da się zwiększać w nieskończoność i to samo dotyczy wiatraków i elektrowni wodnych. Co więcej, koszt przygotowania tej infrastruktury, następnie jej cyklicznego i relatywnie częstego odnawiania, a ostatecznie utylizacji, są większe od kosztów utrzymywania elektrowni napędzanych węglem, gazem, ropą. Elektrownie atomowe mają najwyższą wydajność pod względem generacji energii. Najniższą mają panele słoneczne, wiatraki, także energia z wodoru.

Wodór zdaje się być dziś sexi tematem – ogromne korporacje i ciała badawcze wręcz ścigają się w wynalezieniu jeszcze lepszych, tańszych, szybszych sposobów produkcji wodoru oraz jego kompresji. Niestety wodór w transporcie jest niebezpieczny, a straty energetyczne sięgają 80%, przez co jego przewóz jest nieopłacalny.

Aktualnie inwestycje koncentrują się wokół infrastruktury tzw. naturalnych źródeł energii, jednocześnie zaniedbując wydatki w tradycyjne źródła energii, które należałoby modernizować w celu zmniejszenia ich negatywnego lokalnego wpływu na środowisko oraz zwiększenia ich wydajności.