wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.

poniedziałek, 23 marca 2026

Moja recenzja książki pt. „Nasza moc bez granic” Anthony Robbins

To typ książki na plażę, do poduchy, do pociągu. Dobrze się czyta, ale czuję, że zastosowanie porad autora nie każdemu przyniesie zapowiadany efekt. W książce są stwierdzenia, porady, których wdrożenie miałoby zmienić życie czytelnika. Są tam cytaty sławnych ludzi, które niby mają uświadomić odbiorcy, że źle albo dobrze w życiu robi, że życie jest takie a nie inne.

Życie ma wiele niuansów, odcieni szarości, jest wieloczynnikowe, wieloaspektowe, od których wszystko zależy. Książka została napisana w 1986 roku; rozdział dot. zasad zdrowego żywienia zdążył się zdezaktualizować. Pozostała część tekstu to wykład rzeka o maindset, który kształtuje naszą rzeczywistość. Jest to oczywista oczywistość, ale czasami człowiekowi potrzebna, żeby klapki się odtworzyły i go oświeciło.

Autor pisze, że od samego pozytywnego myślenia nie da rady zmienić życia na lepsze. Trzeba działać a poza tym brać odpowiedzialność za swoje czyny, aby czuć swoją siłę, bo ci, którzy unikają odpowiedzialności są bezsilni. Dalej Anthony pisze, aby nie studiować w nieskończoność teorii, lecz żeby jak najszybciej przejść do etapu zbierania plonów. Także zaznacza, że ludzie nieudolnie próbują zmienić swój stan emocjonalny poprzez zmianę stanu fizjologicznego, dlatego przejadają się, alkoholizują, narkotyzują, palą papierosy itp., co kończy się niczym pozytywnym.

Tego typu książka może okazać się przełomowa dla kogoś, kto pierwszy raz ma styczność z tekstem o rozwoju osobistym. Dla osób zaawansowanych w tym zakresie ta pozycja będzie kolejną z wielu, być może okaże się stratą czasu. Jednakże stale sięgam po kolejne teksty o takim charakterze z nadzieją, że czegoś nowego się dowiem, więc z góry nie spisuję na straty.

Moją uwagę wzniecił rozdział o metaprogramach – tam Anthony w przystępny sposób wyjaśnia jak odmienność przetwarzania przez ludzi informacji kształtuje ich obrazy mentalne i zachowania. Dlatego do uwagi każdego dociera coś innego. Jednego urzeka poezja, podczas gdy dla drugiego będzie bełkotem. Jednych porusza proza polskiej noblistki, a inni zaczytują się w kryminałach polskiego aktualnie topowego pisarza. Jednym wystarczy jedno słowo, aby zrozumieć dany koncept, a innym elaboratu mało. Dziś tę odmienność nazywa się neuroróżnorodnością, jednakże to stwierdzenie zdaje się być zbyt ogólne i być może wprowadzające w błąd.

Z tej książki zapamiętam stwierdzenie „Jest tylko jeden sukces – spędzanie życia po swojemu.” Jakże ze mną rezonuje, czyli jest dla mnie bardzo zrozumiałe i utwierdzające w dotychczasowym postępowaniu. Dla tego zdania uznaję, że warto było przeczytać te 400 stron, a ich lektura przypomniała mi jak daleko zaszłam rozwijając samą siebie. A przecież kiedyś zaczynałam od podstaw, o których właśnie mowa w tej książce.