To typ książki na plażę, do poduchy, do pociągu. Dobrze się czyta, ale czuję, że zastosowanie porad autora nie każdemu przyniesie zapowiadany efekt. W książce są stwierdzenia, porady, których wdrożenie miałoby zmienić życie czytelnika. Są tam cytaty sławnych ludzi, które niby mają uświadomić odbiorcy, że źle albo dobrze w życiu robi, że życie jest takie a nie inne.
Życie ma wiele niuansów, odcieni szarości, jest wieloczynnikowe, wieloaspektowe, od których wszystko zależy. Książka została napisana w 1986 roku; rozdział dot. zasad zdrowego żywienia zdążył się zdezaktualizować. Pozostała część tekstu to wykład rzeka o maindset, który kształtuje naszą rzeczywistość. Jest to oczywista oczywistość, ale czasami człowiekowi potrzebna, żeby klapki się odtworzyły i go oświeciło.
Autor pisze, że od samego pozytywnego myślenia nie da rady zmienić życia na lepsze. Trzeba działać a poza tym brać odpowiedzialność za swoje czyny, aby czuć swoją siłę, bo ci, którzy unikają odpowiedzialności są bezsilni. Dalej Anthony pisze, aby nie studiować w nieskończoność teorii, lecz żeby jak najszybciej przejść do etapu zbierania plonów. Także zaznacza, że ludzie nieudolnie próbują zmienić swój stan emocjonalny poprzez zmianę stanu fizjologicznego, dlatego przejadają się, alkoholizują, narkotyzują, palą papierosy itp., co kończy się niczym pozytywnym.Tego typu książka może okazać się przełomowa dla kogoś, kto
pierwszy raz ma styczność z tekstem o rozwoju osobistym. Dla osób
zaawansowanych w tym zakresie ta pozycja będzie kolejną z wielu, być może okaże
się stratą czasu. Jednakże stale sięgam po kolejne teksty o takim charakterze z
nadzieją, że czegoś nowego się dowiem, więc z góry nie spisuję na straty.
Moją uwagę wzniecił rozdział o metaprogramach – tam Anthony
w przystępny sposób wyjaśnia jak odmienność przetwarzania przez ludzi
informacji kształtuje ich obrazy mentalne i zachowania. Dlatego do uwagi
każdego dociera coś innego. Jednego urzeka poezja, podczas gdy dla drugiego
będzie bełkotem. Jednych porusza proza polskiej noblistki, a inni zaczytują się
w kryminałach polskiego aktualnie topowego pisarza. Jednym wystarczy jedno
słowo, aby zrozumieć dany koncept, a innym elaboratu mało. Dziś tę odmienność nazywa
się neuroróżnorodnością, jednakże to stwierdzenie zdaje się być zbyt ogólne i
być może wprowadzające w błąd.
Z tej książki zapamiętam stwierdzenie „Jest tylko jeden
sukces – spędzanie życia po swojemu.” Jakże ze mną rezonuje, czyli jest dla
mnie bardzo zrozumiałe i utwierdzające w dotychczasowym postępowaniu. Dla tego
zdania uznaję, że warto było przeczytać te 400 stron, a ich lektura przypomniała
mi jak daleko zaszłam rozwijając samą siebie. A przecież kiedyś zaczynałam od
podstaw, o których właśnie mowa w tej książce.
