wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ksiazki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ksiazki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 maja 2026

Moja recenzja książki pt. „Siła spokoju. Droga miłującego pokój wojownika” Dan Millman

Co najmniej kilkanaście książek napisanych w takim stylu już przeczytałam. Jest to opowieść o mistrzu i uczniu. Z jakiś względów mistrz chce nauczać młodszego od siebie, a ten mimo niedogodności z tym związanych coraz wraca do mistrza i prosi o więcej.

Mistrz jest doświadczony przez życie, wyciągnął wnioski, chce się nimi dzielić. Przeszedł wewnętrzną przemianę, wie jakie błędy popełnił, nie obwinia otoczenia za swoje potknięcia. Żyje w ascezie z wyboru. Jest wegetarianinem, momentami weganinem. Twierdzi, że nasze reakcje są wyuczone, a złe emocje sprowadzają nas na niewłaściwe tory. Dlatego jest zwolennikiem wypracowania nowych nawyków, bycia szczęśliwym bez powodu, co jest okupione trudnymi wyrzeczeniami, doświadczeniami, w których dostrzega lekcję, a nie znój.

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Moja recenzja książki pt. „Joga i ajurweda. Przewodnik dla współczesnego człowieka” Bartosz Niedaszkowski

Sięgnęłam po tę książkę z dużymi oczekiwaniami i nie rozczarowałam się. W trakcie czytania stwierdziłam, że książka jest lepsza niż zakładałam.

Autor w przystępny sposób opisuje co to jest ajurweda, a następnie o co chodzi w jodze. Ajurweda jest wiedzą zebraną przez stulecia w krajach Dalekiego Wschodu; uczy jak żyć w zdrowiu, jak utrzymać dobry stan oraz jak likwidować dolegliwości, jeśli już się ich dorobiliśmy. Oczywiście naturalnymi metodami, a nie farmaceutykami. Pojawiają się nieznajomo brzmiące stwierdzenia, np. dosze, dharma, ama, jatharagni, inne. Są opisy praktyk dbania o ciało i duszę tak nam obcych w świecie, gdzie medycyna konwencjonalna z pełnym przekonaniem radzi jak żyć.

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Moja recenzja książki pt. „Przeklinam cię, ciało” Wanda Lachowicz

Ta książka jest bezcenną lekturą dla osób z zaburzeniem odżywiania. Ta książka jest o niebo lepsza od naukowych podręczników traktujących ten temat. Książka jest wspomnieniami anorektyczki i bulimiczki, opisem jej drogi jaką przeszła przez katowanie swojego ciała, także opisuje przyczyny powstania zaburzeń. Jest to studium anorektycznego myślenia, które najlepiej potrafi wyrazić tylko ta, co przez tę katorgę przeszła.

Bohaterka książki opisuje rozpad małżeństwa jej rodziców jako źródło jej cierpień, na które żadne z nich nie zważało. Byli zajęci swoimi wojenkami, a dziecko chowało się gdzieś w okopach, czuło się niekochane. Miłości szukało już w wieku nastoletnim w ramionach chłopców, oddając swoje ciało do ich dyspozycji. Z czasem zrozumiało, że seks wcale nie przynosi ukojenia, że ramiona kochanka wcale przed złym światem jej nie chronią i nie znajduje w nich ukojenia.

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Moja recenzja książki pt. „Życie piękna katastrofa. Mądrością ciała i umysłu możesz pokonać stres, choroby i ból” Jon Kabat-Zinn

Po przeczytaniu pierwszych stron uznałam, że będzie to taka książka, jakich od groma na rynku i jakich wiele przeczytałam. Ale kolejne strony udowodniły, że autor podszedł do tematu szczegółowo opisując liczne przykłady, co zwiększa poziom zrozumienia tematu tak abstrakcyjnego. Autor nie przedstawia tylko pustych stwierdzeń, którymi operuje cały świat w tej i innej tematyce.

Jon pisze o praktykowaniu uważności poprzez medytację, obserwowanie oddechu i skanowanie ciała. O medytacji napisano już masę tekstów. Jednakże z medytacją jest jak z głodówką – wiadomo, że czyni cuda, ale nie wystarczy o niej czytać, lecz trzeba praktykować.

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Moja recenzja książki pt. „Kłamstwa, którymi żyjemy. Jak zmierzyć się z prawdą, zaakceptować siebie i zmienić swoje życie” Jon Frederickson

Książka jest z gatunku literatury popularno-naukowej, ale jest napisana jak zbiór opowiadań. Każde z nich to spotkanie pacjenta z terapeutą, czyli autorem książki. Każde z nich przedstawia opis problemu pacjenta, dialog i podsumowanie terapeuty.

Tę pozycję czyta się z przyjemnością. Nie ma w niej nic niewnoszących definicji, specjalistycznego języka, wyników badań, które nas nie dotyczą i nie ma nudnych wypunktowań typu ‘3 sposoby radzenia sobie z narcyzami’, albo ‘6 najczęstszych objawów depresji’.

Autor inaczej podszedł do tematu, aniżeli przeciętny terapeuta zrobiłby pisząc taką książkę. Dlatego tę czyta się jak powieść, momentami kryminalną. Przeczytana z uwagą da do myślenia odbiorcy, do zastanowienia się nad swoim postępowaniem.

poniedziałek, 30 marca 2026

Moja recenzja książki pt. „Żywy zen. Nic niezwykłego” Charlotte Joko Beck

Nie rozumiem wszystkiego, co jest w niej napisane, ale czuję, że jest to to, czego ludzie w życiu szukają. Książka jest o odnalezieniu spokoju, siebie, swojej prawdy, wyciszeniu. Nie ma tam prostych (prostackich?) porad typu ‘codziennie siedź w kuckach przez 5 minut, a będziesz oświecony’, albo ‘rzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady’, bo to nie to przybliża nas w życiu do odkrycia swojej drogi i rozwiązania życiowej zagadki, którą każdy ma swoją.

Autorka zaczęła praktykować zen po 40. roku życia. Zawsze jest dobry moment aby zabrać się za siebie, zrobić porządek ze swoim życiem.

Praktyka zen to akceptacja, medytacja, siedzenie, uspokojenie myśli, nic nierobienie. Czy jesteś w stanie nic nie robić, nie myśleć o niczym, niczego nie dotykać, siedzieć nieruchomo w ciszy przez chociażby pół minuty? Może potrafisz. Zdaje się, że aktualnie dotyczy to mniejszości.

poniedziałek, 23 marca 2026

Moja recenzja książki pt. „Nasza moc bez granic” Anthony Robbins

To typ książki na plażę, do poduchy, do pociągu. Dobrze się czyta, ale czuję, że zastosowanie porad autora nie każdemu przyniesie zapowiadany efekt. W książce są stwierdzenia, porady, których wdrożenie miałoby zmienić życie czytelnika. Są tam cytaty sławnych ludzi, które niby mają uświadomić odbiorcy, że źle albo dobrze w życiu robi, że życie jest takie a nie inne.

Życie ma wiele niuansów, odcieni szarości, jest wieloczynnikowe, wieloaspektowe, od których wszystko zależy. Książka została napisana w 1986 roku; rozdział dot. zasad zdrowego żywienia zdążył się zdezaktualizować. Pozostała część tekstu to wykład rzeka o maindset, który kształtuje naszą rzeczywistość. Jest to oczywista oczywistość, ale czasami człowiekowi potrzebna, żeby klapki się odtworzyły i go oświeciło.

poniedziałek, 16 marca 2026

Moja recenzja książki pt. „Post przerywany dla kobiet” Megan Ramos

Po podtytule „Jak zrównoważyć poziom hormonów, aby trwale schudnąć, obniżyć poziom stresu i zoptymalizować stan zdrowia” spodziewałam się kolejnej książki-wydmuszki, która niby coś próbuje przekazać, ale mało co w niej jest. Tymczasem zdecydowanie pozytywnie zostałam zaskoczona.

Ta pozycja jest obowiązkowa dla każdej dziewczyny i kobiety, która chce dbać o równowagę hormonalną własnego ukochanego ciała. Także te, co chcą siebie naprawić, bo już coś sknociły, koniecznie niech przeczytają tę książkę. Znajdą w niej masę informacji na temat wpływu hormonów na procesy tycia, chudnięcia, trzymania wody, napięć przedmiesiączkowych i ich łagodzenia.

poniedziałek, 9 marca 2026

Moja recenzja książki pt. „Mistrzostwo umysłu. Psychologia sukcesu w sporcie” Mateusz Brela

Książkę napisał były piłkarz. Mój facet, fan piłki nożnej, stwierdził, że o takim zawodniku nie słyszał, a są rówieśnikami. No cóż, może autor książki w piłkę dobrze nie grał i lepiej mu wyszły mentalne rozkminy.

Książka jest napisana sprawnym językiem, bez dłużyzn i zbędnego pompatycznego wodolejstwa. Przeczytałam w jeden dzień, w towarzystwie zielonej herbaty. Jednakże ta pozycja literatury poradnikowej mnie nie zachwyciła, ale to dlatego, że te wszystkie złote rady zwiększania efektywności działania, koncentracji, budowania samoświadomości, wytrwałości, dyscypliny itp. od dawna znam i stosuję.

Nie ma jednego czynnika osiągania sukcesów sportowych, ani żadnych innych.

poniedziałek, 2 marca 2026

Moja recenzja książki pt. „Największy cud świata” Og Mandino

To jest kolejna pozycja z wielu dostępnych na rynku, której autor usiłuje w prostych słowach uświadomić czytelnikowi co w życiu jest najpiękniejsze, najważniejsze. Szkopuł w tym, że każdy z nas jest na innym etapie rozwoju życiowego, czym innym jest aktualnie zajęty, ma inne wartości, cele, zmartwienia, co innego z nim rezonuje. I dlatego też tego typu pozycja nigdy nie stanie się bestsellerem, gdyż do jednych przemówi, a do innych nie. Nie ma uniwersalnego przekazu, który trafiłby do każdego. Nawet biblia takiego przekazu nie niesie.

Ta pozycja do mnie przemawia miejscami, ale większość tekstu odczytuję jako truizmy bez znaczenia. To, co przemówiło do mnie – z tych blisko 160 stron małego formatu i dużej czcionki – przedstawiam poniżej.

poniedziałek, 23 lutego 2026

Moja recenzja książki pt. „Cześć pracy. O kulturze zap***dolu” Zofia Smełka-Leszczyńska

Ja rozumiem, że jest wolność słowa, wyboru, każdy wybiera co chce. Ale czy tego typu książki muszą trafiać do powszechnego obrotu? Dlaczego wydawcy chcą takie gnioty wydawać? Czy naprawdę zarabia się na tym? Od razu wyjaśniam, że książki nie kupiłam, lecz wypożyczyłam z biblioteki, a to dlatego, że ktoś w jakimś podkaście ją polecił. Są gusta i guściki. W mój guścik tak książka absolutnie nie trafiła.

Ta pozycja to zbiór truizmów, stereotypów, banałów. Pełno w niej polskiego narzekania na pracę. Autorka pisze o klasowości pracy, czyli że są prace gorsze i prace lepsze, np. przedstawicieli klasy wyższej praca sama znajduje, oni nie muszą wysyłać CV, bo firmy ich rozchwytują. Ci dobrze urodzeni, z bogatych domów, ze znajomościami nie muszą martwić się o zarobki. No a ci z klasy niższej, to trzęsą się o pracę bojąc się, że ją stracą i z czego wyżyją do pierwszego.

poniedziałek, 16 lutego 2026

Moja recenzja książki pt. „Przesłonięty uśmiech. O kobietach w Korei Południowej” Anna Sawińska

Książka zawiera wywiady z Koreankami i koncentruje się na przedstawieniu przejawów dyskryminacji kobiet w tym kraju, która wynika przede wszystkim z kultury i zwyczajów. Dużo jest w książce o tym, że Koreanki ogarniają tradycyjne obowiązki domowe, wychowywanie dzieci, a mężczyźni incydentalnie wspierają je w tych zadaniach. Akurat dla Polek nie musi być to zaskoczeniem. Za to porażająca może być skala przemysłu seksualnego, powszechności korzystania z usług prostytutek i jawnego wyłączania z zastępów kadr korporacyjnych kobiet w ciąży, albo mających dzieci. Książka napisana została w 2022 roku.

Moja recenzja paradoksalnie nie będzie o dyskryminacji kobiet, lecz przytoczę fragment wywiadu, w którym Koreanka – moim zdaniem trafnie – przedstawia mentalność kobiet. Niestety ten sposób rozumowania jest też powszechny w Polsce, nad czym ubolewam:

poniedziałek, 9 lutego 2026

Moja recenzja książki pt. „Sztuka prostoty” Dominique Loreau

Uwielbiam książki o minimalizmie, opróżnianiu życia z niepotrzebnych rzeczy, emocji, znajomości. Ogromnym walorem tej książki jest to, że napisała ją Francuzka, która wyprowadziła się do Japonii. Dzięki temu książka przedstawia największe zalety kultury Wschodu z punktu widzenia Europejki – takiej książki nie napisze Japończyk, bo zbyt wiele elementów jego kultury jest dla niego oczywistością, które po prostu pominie.

W tej książce jest masa stwierdzeń, sentencji, mądrych esencjonalnych zdań. Pozycja jest ogromną inspiracją dla osób odkrywających swoją duchowość, albo szukających innego wymiaru mentalności, także ascezy, spokoju myśli, esencjalizmu, minimalizmu. Wydaje mi się, że tekstu nie zrozumie ten, co gromadzi i zawsze mu mało, kto łaknie coraz więcej rzeczy, pieniędzy, uznania, blichtru, jedzenia, seksu i wszystkiego, co odciąga człowieka od samego siebie, od jego myśli.

poniedziałek, 2 lutego 2026

Moja recenzja książki pt. „Do schrupania! Jedz według zasad mikroodżywiania” Marta Mieloszczyk-Pawelec, Olga Mizera

Mikroodżywianie to zdaje się nowy koncept w obszarze dietetyki. Nie chodzi tutaj o jedzenie mikro porcji, ale o ustalanie niedoborów odżywczych, a następnie uzupełnianie brakujących witamin, minerałów.

W księże autorki tłumaczą, że „mikroodżywianie to gałąź bardzo nowoczesnej medycyny”. Jeśli uzupełnianie niedoborów, to nowoczesna medycyna, to czym ona była uprzednio? Dalej w książce jest wyjaśnione, że niedobory ustala się na podstawie badania krwi, moczu, śliny, kału. Mam wątpliwości czy te badania są w stanie ustalić stan ludzkiego organizmu, gdyż badanie krwi jest mało miarodajne, a to dlatego, że krew ciągle dąży do równowagi. Na przykład jeśli w tkankach, albo kościach magnezu już brakuje, to we krwi będzie widoczny prawidłowy poziom. Tak samo jest z innymi mikroelementami.

poniedziałek, 26 stycznia 2026

Moja recenzja książki pt. „Naturalnie dla zdrowia” Agnieszka Cegielska

Autorka znana jako prezenterka telewizji TVN. Wydała kilka książek dotyczących zdrowia, życia w zgodzie ze sobą, z naturą, naturalnego leczenia, propagowania zdrowego stylu życia. To podobny typ do Agnieszki Maciąg, która po karierze modelki wzięła się za pisanie książek w podobnej tematyce.

To jest kolejna książka Agnieszki, po którą sięgnęłam z niechęcią. Sądziłam, że nie będzie tam nic czego bym nie wiedziała, że będą banały, albo gadka o pozytywnym myśleniu, medytacjach i relaksacjach. Natomiast miło zostałam zaskoczona, bo ta pozycja to zbiór wywiadów z osobami, które leczą niekonwencjonalnie, ale nie nielegalnie. Niektóre osoby udzielające jej wywiadu mają akademickie wykształcenie medyczne, ale porzucili konwencjonalne metody uzdrawiania, gdyż chcieli faktycznie leczyć, zamiast być farmaceutami.

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Moja recenzja książki pt. „Witamina D. Słoneczny hormon naszego zdrowia” Jorg Spitz, William B. Grant

Chyba już wszystko napisano w tytułowym temacie, jednak ta krótka książka sporo miejsca poświęca obaleniu mitu powodowania raka skóry wystawianiem się na słońce. Autorzy tłumaczą, że główną funkcją skóry człowieka nie jest ochrona, lecz przemiany chemiczne, a w tym syntetyzowanie witaminy D.

Autorzy powołują się na liczne badania, w wyniku których udowodniono, że niskie poziomy witaminy D3 w organizmie człowieka prowadzą do destabilizacji procesów i przemian chemicznych. Niski poziom tej witaminy jest jednym z głównych czynników ryzyka wywoływania nowotworów, a w tym raka skóry. Ci co się chowają przed słońcem w obawie przed czerniakiem z pewnością mają niedobory witaminy D, a tym samym są narażeni na powstanie raka. No i właśnie paradoksalnie ci co chorują na czerniaka, często twarzy, unikali słońca. „Im bardziej nasłoneczniony kraj, tym mniej przypadków raka jego mieszkańców.”

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Moja recenzja książki pt. „Fałszywa energia. Druzgocący raport z zielonej transformacji” Lars Schernikau, William Hayden Smith

Nic nie jest takie jak nam się wydaje i jak nam wtłaczają do głów. Kłamstwo często powtarzane staje się prawdą i tak też jest z tzw. ociepleniem klimatu i transformacją energetyczną w kierunku neutralności klimatycznej.

To nie jest jedyna książka, która na liczbach, przykładach, w szczegółowych wyjaśnieniach podważa, a nawet przekreśla głoszone hasła przez włodarzy przeróżnych formacji gospodarczo-politycznych.

Autorzy tej książki opisują co to znaczy wydajne źródło energii. Aktualnie takimi są węgiel, ropa, gaz i atom, a to ze względu na relatywnie wysoką wydajność w wytwarzaniu energii, niski poziom strat podczas jej wytworzenia i transportu oraz niski koszt obsługi tych źródeł. Tak zwane odnawialne, albo zielone, albo neutralnie klimatycznie źródła energii, za jakie się uważa słońce, wiatr i wodę, wcale nie są takimi.

Podstawowy problem z wytwórstwem energii elektrycznej ze słońca, wiatru i wody jest niska wydajność infrastruktury, która ma swoje granice w prawach fizyki. Wydajności paneli słonecznych nie da się zwiększać w nieskończoność i to samo dotyczy wiatraków i elektrowni wodnych. Co więcej, koszt przygotowania tej infrastruktury, następnie jej cyklicznego i relatywnie częstego odnawiania, a ostatecznie utylizacji, są większe od kosztów utrzymywania elektrowni napędzanych węglem, gazem, ropą. Elektrownie atomowe mają najwyższą wydajność pod względem generacji energii. Najniższą mają panele słoneczne, wiatraki, także energia z wodoru.

Wodór zdaje się być dziś sexi tematem – ogromne korporacje i ciała badawcze wręcz ścigają się w wynalezieniu jeszcze lepszych, tańszych, szybszych sposobów produkcji wodoru oraz jego kompresji. Niestety wodór w transporcie jest niebezpieczny, a straty energetyczne sięgają 80%, przez co jego przewóz jest nieopłacalny.

Aktualnie inwestycje koncentrują się wokół infrastruktury tzw. naturalnych źródeł energii, jednocześnie zaniedbując wydatki w tradycyjne źródła energii, które należałoby modernizować w celu zmniejszenia ich negatywnego lokalnego wpływu na środowisko oraz zwiększenia ich wydajności.

poniedziałek, 5 stycznia 2026

Moja recenzja książki pt. „Magia sprzątania. Japońska sztuka porządkowania i organizacji” Marie Kondo

Przeczytanie tej książki uświadamia jak znaczący wpływ mają na nas rzeczy i zawartość pomieszczeń, z którymi i w których przebywamy. Ta książka nie tylko jest o tym jak pozbywać się zbędnych przedmiotów i jak uporządkować zawartość pomieszczeń, ale także odnosi się do naszej psychiki. Autorka tłumaczy związek pomiędzy naszym podejściem do obchodzenia się z rzeczami a noszonymi w sobie lękami, pragnieniami, wartościami wpojonymi w dzieciństwie.

Marie twierdzi, że „kiedy porządkujesz swój dom, porządkujesz jednocześnie swoje sprawy i swoją przeszłość.” Jeśli tę książkę tylko przeczytasz, a nie podejmiesz najmniejszych działań w kierunku pozbycia się zbędnych ubrań, wyposażenia kuchennego, dokumentów, książek, mebli i innych rzeczy wypełniających twój dom, to nie poczujesz co Marie chce przekazać.

poniedziałek, 29 grudnia 2025

Moja recenzja książki pt. „Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce” Katarzyna Kędzierska

Książkę przeczytałam jednym tchem, czyli jednego dnia. Autorka napisała także inne pozycje oraz prowadzi bloga Simplicite. Całość jest o tematyce pozbywania się zbędnych rzeczy, dążenia do minimalizmu nie tylko ubrań, także przedmiotów znajdujących się w otoczeniu oraz myśli zamieszkujących nasz umysł.

Niektórzy znajdują sobie przyjemne zajęcie w jedzeniu. Autorka podpowiada, że „nie jesteś psem, nie nagradzaj się jedzeniem.” Niektórzy kupują bezmyślnie, kompulsywnie, nałogowo. Zakupy to jedno z zajęć człowieka. „Ludzie po prostu muszą znaleźć sobie jakieś zajęcia w oczekiwaniu na śmierć” – tak napisał Charles Bukowski. Te zakupy prowadzą do zagracenia naszej przestrzeni życiowej i warto z końcu zrobić z nimi porządek, czyli wyrzucić, oddać lub sprzedać nieprzydatne, znoszone, zniszczone, nieużywane rzeczy. Należy mieć w swoim domu i na sobie tylko to, co istotne.

poniedziałek, 22 grudnia 2025

Moja recenzja książki pt. „Tlenowa przewaga. Trenuj efektywnie, popraw wydolność, wzmocnij zdrowie” Patrick McKeown

To, czego dowiedziałam się z tej książki jest dla mnie wydarzeniem sezonu. Autor na 300 stronach tłumaczy dlaczego głębokie oddychanie i dotlenianie się jest niewskazane. Opisuje dobroczynne działanie dwutlenku węgla na organizm człowiek, który należy kumulować w układzie oddechowym poprzez płytkie oddychanie i jak najczęstsze wstrzymywanie oddechu. Podkreśla, że zawsze należy wdychać i wydychać powietrze nosem.

Patrick stwierdza, że „nowoczesny styl życia powoduje stopniowe zwiększanie objętości wdychanego powietrza. I choć dostarczanie organizmowi większej ilości tlenu może wydawać się naprawdę dobrym pomysłem, to w rzeczywistości tylko spokojne oddychanie jest świadectwem dobrego zdrowia i sprawności fizycznej. (…) Podobnie jak objadanie się, zbyt duża ilość tlenu krążącego we krwi po całym ciele może zniszczyć zdrowie. (…)