wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ksiazki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ksiazki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 marca 2026

Moja recenzja książki pt. „Post przerywany dla kobiet” Megan Ramos

Po podtytule „Jak zrównoważyć poziom hormonów, aby trwale schudnąć, obniżyć poziom stresu i zoptymalizować stan zdrowia” spodziewałam się kolejnej książki-wydmuszki, która niby coś próbuje przekazać, ale mało co w niej jest. Tymczasem zdecydowanie pozytywnie zostałam zaskoczona.

Ta pozycja jest obowiązkowa dla każdej dziewczyny i kobiety, która chce dbać o równowagę hormonalną własnego ukochanego ciała. Także te, co chcą siebie naprawić, bo już coś sknociły, koniecznie niech przeczytają tę książkę. Znajdą w niej masę informacji na temat wpływu hormonów na procesy tycia, chudnięcia, trzymania wody, napięć przedmiesiączkowych i ich łagodzenia.

poniedziałek, 9 marca 2026

Moja recenzja książki pt. „Mistrzostwo umysłu. Psychologia sukcesu w sporcie” Mateusz Brela

Książkę napisał były piłkarz. Mój facet, fan piłki nożnej, stwierdził, że o takim zawodniku nie słyszał, a są rówieśnikami. No cóż, może autor książki w piłkę dobrze nie grał i lepiej mu wyszły mentalne rozkminy.

Książka jest napisana sprawnym językiem, bez dłużyzn i zbędnego pompatycznego wodolejstwa. Przeczytałam w jeden dzień, w towarzystwie zielonej herbaty. Jednakże ta pozycja literatury poradnikowej mnie nie zachwyciła, ale to dlatego, że te wszystkie złote rady zwiększania efektywności działania, koncentracji, budowania samoświadomości, wytrwałości, dyscypliny itp. od dawna znam i stosuję.

Nie ma jednego czynnika osiągania sukcesów sportowych, ani żadnych innych.

poniedziałek, 2 marca 2026

Moja recenzja książki pt. „Największy cud świata” Og Mandino

To jest kolejna pozycja z wielu dostępnych na rynku, której autor usiłuje w prostych słowach uświadomić czytelnikowi co w życiu jest najpiękniejsze, najważniejsze. Szkopuł w tym, że każdy z nas jest na innym etapie rozwoju życiowego, czym innym jest aktualnie zajęty, ma inne wartości, cele, zmartwienia, co innego z nim rezonuje. I dlatego też tego typu pozycja nigdy nie stanie się bestsellerem, gdyż do jednych przemówi, a do innych nie. Nie ma uniwersalnego przekazu, który trafiłby do każdego. Nawet biblia takiego przekazu nie niesie.

Ta pozycja do mnie przemawia miejscami, ale większość tekstu odczytuję jako truizmy bez znaczenia. To, co przemówiło do mnie – z tych blisko 160 stron małego formatu i dużej czcionki – przedstawiam poniżej.

poniedziałek, 23 lutego 2026

Moja recenzja książki pt. „Cześć pracy. O kulturze zap***dolu” Zofia Smełka-Leszczyńska

Ja rozumiem, że jest wolność słowa, wyboru, każdy wybiera co chce. Ale czy tego typu książki muszą trafiać do powszechnego obrotu? Dlaczego wydawcy chcą takie gnioty wydawać? Czy naprawdę zarabia się na tym? Od razu wyjaśniam, że książki nie kupiłam, lecz wypożyczyłam z biblioteki, a to dlatego, że ktoś w jakimś podkaście ją polecił. Są gusta i guściki. W mój guścik tak książka absolutnie nie trafiła.

Ta pozycja to zbiór truizmów, stereotypów, banałów. Pełno w niej polskiego narzekania na pracę. Autorka pisze o klasowości pracy, czyli że są prace gorsze i prace lepsze, np. przedstawicieli klasy wyższej praca sama znajduje, oni nie muszą wysyłać CV, bo firmy ich rozchwytują. Ci dobrze urodzeni, z bogatych domów, ze znajomościami nie muszą martwić się o zarobki. No a ci z klasy niższej, to trzęsą się o pracę bojąc się, że ją stracą i z czego wyżyją do pierwszego.

poniedziałek, 16 lutego 2026

Moja recenzja książki pt. „Przesłonięty uśmiech. O kobietach w Korei Południowej” Anna Sawińska

Książka zawiera wywiady z Koreankami i koncentruje się na przedstawieniu przejawów dyskryminacji kobiet w tym kraju, która wynika przede wszystkim z kultury i zwyczajów. Dużo jest w książce o tym, że Koreanki ogarniają tradycyjne obowiązki domowe, wychowywanie dzieci, a mężczyźni incydentalnie wspierają je w tych zadaniach. Akurat dla Polek nie musi być to zaskoczeniem. Za to porażająca może być skala przemysłu seksualnego, powszechności korzystania z usług prostytutek i jawnego wyłączania z zastępów kadr korporacyjnych kobiet w ciąży, albo mających dzieci. Książka napisana została w 2022 roku.

Moja recenzja paradoksalnie nie będzie o dyskryminacji kobiet, lecz przytoczę fragment wywiadu, w którym Koreanka – moim zdaniem trafnie – przedstawia mentalność kobiet. Niestety ten sposób rozumowania jest też powszechny w Polsce, nad czym ubolewam:

poniedziałek, 9 lutego 2026

Moja recenzja książki pt. „Sztuka prostoty” Dominique Loreau

Uwielbiam książki o minimalizmie, opróżnianiu życia z niepotrzebnych rzeczy, emocji, znajomości. Ogromnym walorem tej książki jest to, że napisała ją Francuzka, która wyprowadziła się do Japonii. Dzięki temu książka przedstawia największe zalety kultury Wschodu z punktu widzenia Europejki – takiej książki nie napisze Japończyk, bo zbyt wiele elementów jego kultury jest dla niego oczywistością, które po prostu pominie.

W tej książce jest masa stwierdzeń, sentencji, mądrych esencjonalnych zdań. Pozycja jest ogromną inspiracją dla osób odkrywających swoją duchowość, albo szukających innego wymiaru mentalności, także ascezy, spokoju myśli, esencjalizmu, minimalizmu. Wydaje mi się, że tekstu nie zrozumie ten, co gromadzi i zawsze mu mało, kto łaknie coraz więcej rzeczy, pieniędzy, uznania, blichtru, jedzenia, seksu i wszystkiego, co odciąga człowieka od samego siebie, od jego myśli.

poniedziałek, 2 lutego 2026

Moja recenzja książki pt. „Do schrupania! Jedz według zasad mikroodżywiania” Marta Mieloszczyk-Pawelec, Olga Mizera

Mikroodżywianie to zdaje się nowy koncept w obszarze dietetyki. Nie chodzi tutaj o jedzenie mikro porcji, ale o ustalanie niedoborów odżywczych, a następnie uzupełnianie brakujących witamin, minerałów.

W księże autorki tłumaczą, że „mikroodżywianie to gałąź bardzo nowoczesnej medycyny”. Jeśli uzupełnianie niedoborów, to nowoczesna medycyna, to czym ona była uprzednio? Dalej w książce jest wyjaśnione, że niedobory ustala się na podstawie badania krwi, moczu, śliny, kału. Mam wątpliwości czy te badania są w stanie ustalić stan ludzkiego organizmu, gdyż badanie krwi jest mało miarodajne, a to dlatego, że krew ciągle dąży do równowagi. Na przykład jeśli w tkankach, albo kościach magnezu już brakuje, to we krwi będzie widoczny prawidłowy poziom. Tak samo jest z innymi mikroelementami.

poniedziałek, 26 stycznia 2026

Moja recenzja książki pt. „Naturalnie dla zdrowia” Agnieszka Cegielska

Autorka znana jako prezenterka telewizji TVN. Wydała kilka książek dotyczących zdrowia, życia w zgodzie ze sobą, z naturą, naturalnego leczenia, propagowania zdrowego stylu życia. To podobny typ do Agnieszki Maciąg, która po karierze modelki wzięła się za pisanie książek w podobnej tematyce.

To jest kolejna książka Agnieszki, po którą sięgnęłam z niechęcią. Sądziłam, że nie będzie tam nic czego bym nie wiedziała, że będą banały, albo gadka o pozytywnym myśleniu, medytacjach i relaksacjach. Natomiast miło zostałam zaskoczona, bo ta pozycja to zbiór wywiadów z osobami, które leczą niekonwencjonalnie, ale nie nielegalnie. Niektóre osoby udzielające jej wywiadu mają akademickie wykształcenie medyczne, ale porzucili konwencjonalne metody uzdrawiania, gdyż chcieli faktycznie leczyć, zamiast być farmaceutami.

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Moja recenzja książki pt. „Witamina D. Słoneczny hormon naszego zdrowia” Jorg Spitz, William B. Grant

Chyba już wszystko napisano w tytułowym temacie, jednak ta krótka książka sporo miejsca poświęca obaleniu mitu powodowania raka skóry wystawianiem się na słońce. Autorzy tłumaczą, że główną funkcją skóry człowieka nie jest ochrona, lecz przemiany chemiczne, a w tym syntetyzowanie witaminy D.

Autorzy powołują się na liczne badania, w wyniku których udowodniono, że niskie poziomy witaminy D3 w organizmie człowieka prowadzą do destabilizacji procesów i przemian chemicznych. Niski poziom tej witaminy jest jednym z głównych czynników ryzyka wywoływania nowotworów, a w tym raka skóry. Ci co się chowają przed słońcem w obawie przed czerniakiem z pewnością mają niedobory witaminy D, a tym samym są narażeni na powstanie raka. No i właśnie paradoksalnie ci co chorują na czerniaka, często twarzy, unikali słońca. „Im bardziej nasłoneczniony kraj, tym mniej przypadków raka jego mieszkańców.”

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Moja recenzja książki pt. „Fałszywa energia. Druzgocący raport z zielonej transformacji” Lars Schernikau, William Hayden Smith

Nic nie jest takie jak nam się wydaje i jak nam wtłaczają do głów. Kłamstwo często powtarzane staje się prawdą i tak też jest z tzw. ociepleniem klimatu i transformacją energetyczną w kierunku neutralności klimatycznej.

To nie jest jedyna książka, która na liczbach, przykładach, w szczegółowych wyjaśnieniach podważa, a nawet przekreśla głoszone hasła przez włodarzy przeróżnych formacji gospodarczo-politycznych.

Autorzy tej książki opisują co to znaczy wydajne źródło energii. Aktualnie takimi są węgiel, ropa, gaz i atom, a to ze względu na relatywnie wysoką wydajność w wytwarzaniu energii, niski poziom strat podczas jej wytworzenia i transportu oraz niski koszt obsługi tych źródeł. Tak zwane odnawialne, albo zielone, albo neutralnie klimatycznie źródła energii, za jakie się uważa słońce, wiatr i wodę, wcale nie są takimi.

Podstawowy problem z wytwórstwem energii elektrycznej ze słońca, wiatru i wody jest niska wydajność infrastruktury, która ma swoje granice w prawach fizyki. Wydajności paneli słonecznych nie da się zwiększać w nieskończoność i to samo dotyczy wiatraków i elektrowni wodnych. Co więcej, koszt przygotowania tej infrastruktury, następnie jej cyklicznego i relatywnie częstego odnawiania, a ostatecznie utylizacji, są większe od kosztów utrzymywania elektrowni napędzanych węglem, gazem, ropą. Elektrownie atomowe mają najwyższą wydajność pod względem generacji energii. Najniższą mają panele słoneczne, wiatraki, także energia z wodoru.

Wodór zdaje się być dziś sexi tematem – ogromne korporacje i ciała badawcze wręcz ścigają się w wynalezieniu jeszcze lepszych, tańszych, szybszych sposobów produkcji wodoru oraz jego kompresji. Niestety wodór w transporcie jest niebezpieczny, a straty energetyczne sięgają 80%, przez co jego przewóz jest nieopłacalny.

Aktualnie inwestycje koncentrują się wokół infrastruktury tzw. naturalnych źródeł energii, jednocześnie zaniedbując wydatki w tradycyjne źródła energii, które należałoby modernizować w celu zmniejszenia ich negatywnego lokalnego wpływu na środowisko oraz zwiększenia ich wydajności.

poniedziałek, 5 stycznia 2026

Moja recenzja książki pt. „Magia sprzątania. Japońska sztuka porządkowania i organizacji” Marie Kondo

Przeczytanie tej książki uświadamia jak znaczący wpływ mają na nas rzeczy i zawartość pomieszczeń, z którymi i w których przebywamy. Ta książka nie tylko jest o tym jak pozbywać się zbędnych przedmiotów i jak uporządkować zawartość pomieszczeń, ale także odnosi się do naszej psychiki. Autorka tłumaczy związek pomiędzy naszym podejściem do obchodzenia się z rzeczami a noszonymi w sobie lękami, pragnieniami, wartościami wpojonymi w dzieciństwie.

Marie twierdzi, że „kiedy porządkujesz swój dom, porządkujesz jednocześnie swoje sprawy i swoją przeszłość.” Jeśli tę książkę tylko przeczytasz, a nie podejmiesz najmniejszych działań w kierunku pozbycia się zbędnych ubrań, wyposażenia kuchennego, dokumentów, książek, mebli i innych rzeczy wypełniających twój dom, to nie poczujesz co Marie chce przekazać.

poniedziałek, 29 grudnia 2025

Moja recenzja książki pt. „Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce” Katarzyna Kędzierska

Książkę przeczytałam jednym tchem, czyli jednego dnia. Autorka napisała także inne pozycje oraz prowadzi bloga Simplicite. Całość jest o tematyce pozbywania się zbędnych rzeczy, dążenia do minimalizmu nie tylko ubrań, także przedmiotów znajdujących się w otoczeniu oraz myśli zamieszkujących nasz umysł.

Niektórzy znajdują sobie przyjemne zajęcie w jedzeniu. Autorka podpowiada, że „nie jesteś psem, nie nagradzaj się jedzeniem.” Niektórzy kupują bezmyślnie, kompulsywnie, nałogowo. Zakupy to jedno z zajęć człowieka. „Ludzie po prostu muszą znaleźć sobie jakieś zajęcia w oczekiwaniu na śmierć” – tak napisał Charles Bukowski. Te zakupy prowadzą do zagracenia naszej przestrzeni życiowej i warto z końcu zrobić z nimi porządek, czyli wyrzucić, oddać lub sprzedać nieprzydatne, znoszone, zniszczone, nieużywane rzeczy. Należy mieć w swoim domu i na sobie tylko to, co istotne.

poniedziałek, 22 grudnia 2025

Moja recenzja książki pt. „Tlenowa przewaga. Trenuj efektywnie, popraw wydolność, wzmocnij zdrowie” Patrick McKeown

To, czego dowiedziałam się z tej książki jest dla mnie wydarzeniem sezonu. Autor na 300 stronach tłumaczy dlaczego głębokie oddychanie i dotlenianie się jest niewskazane. Opisuje dobroczynne działanie dwutlenku węgla na organizm człowiek, który należy kumulować w układzie oddechowym poprzez płytkie oddychanie i jak najczęstsze wstrzymywanie oddechu. Podkreśla, że zawsze należy wdychać i wydychać powietrze nosem.

Patrick stwierdza, że „nowoczesny styl życia powoduje stopniowe zwiększanie objętości wdychanego powietrza. I choć dostarczanie organizmowi większej ilości tlenu może wydawać się naprawdę dobrym pomysłem, to w rzeczywistości tylko spokojne oddychanie jest świadectwem dobrego zdrowia i sprawności fizycznej. (…) Podobnie jak objadanie się, zbyt duża ilość tlenu krążącego we krwi po całym ciele może zniszczyć zdrowie. (…)

poniedziałek, 15 grudnia 2025

Moja recenzja książki pt. „Głęboki masaż mobilizacyjno-powięziowy kręgosłupa” Zdzisław Drobner

Książka ma podtytuł „Jak pozbyć się przewlekłego bólu dzięki innowacyjnej terapii mięśniowo-powięziowej”. Pozycja jest przygotowana przez praktyka masażu, ale niekoniecznie mistrza słowa pisanego. Ale to wychodzi nawet na plus, że zdania są krótki, treściwe, dzięki czemu autor nie przynudza bezcelowymi ukwieconymi opisami, a między akapitami znajdują się liczne obrazki, co by unaocznić o czym on pisze.

Już na wstępie Zdzisław zaznacza, że książka jest przeznaczona dla osób mający pewne przygotowanie zawodowe w zakresie masażu. To nie są informacje dla amatorów, którzy mieliby bez żadnych podstaw po przeczytaniu tej pozycji iść w świat i masowych, np. swoich znajomych, albo najbliższych. Mimo to nawet amator znajdzie tę książkę ciekawą.

poniedziałek, 8 grudnia 2025

Moja recenzja książki pt. „Magnez. Pierwiastek energii. Zastosowanie w leczeniu, suplementacji i praktyce” Henryk Dudek

Mało takich książek pojawia się teraz na ryku księgarskim. Aktualnie wydawane książki popularno-naukowe z zakresu zdrowia mają charakter mocno komercyjny, przez co chcę powiedzieć, że są pisane jak opowieści, kryminały, budują napięcie, zawierają opisy przypadków, które skończyły się tragicznie, albo pomyślnie, od groma w nich parafraz, jednakże mało informacji o procesach chemicznych.

Być może niektórych opisy przemian chemicznych nie interesują, ale po przeczytaniu tej książki zmienisz zdanie, gdyż Dudek podaje je w taki sposób, że są zrozumiałe dla amatora i przydatne, bo – jak to mówią – zdrowie zaczyna się od wiedzy, więc warto wiedzieć jak co działa w naszym ciele.

poniedziałek, 1 grudnia 2025

Moja recenzja książki pt. „Wystarczająco dobre życie” Ryszard Kulig

Nie pamiętam kiedy książka tak mnie rozczarowała, jak ta. Miałam wielkie oczekiwania wobec tej pozycji, która niestety okazała się stekiem truizmów, komunałów. Nie mogę się nadziwić, że autor ma taką niesamowitą zdolność lania wody, że dał radę wykrzesać ponad 400 stron oczywistych oczywistości. To, co opisał w tej książce da radę podsumować jednym zdaniem: żyj bliżej natury, a będziesz żyć pełniej i przyjemniej.

Po książkę sięgnęłam po wysłuchaniu inspirującego podcastu z Ryszardem, więc uznałam, że jego książka również taki klimat utrzyma. Zdaje się, że jest więcej osób takich jak ja, które sięgając po tę książkę oczekują uczty czytelniczej, co stwierdzam po długiej kolejce oczekujących na wypożyczenie tej pozycji. Bodajże byłam piętnasta zapisując się na listę chętnych do jej przeczytania, a oddając ją do biblioteki było już za mną kolejnych 10 łaknących słowa pisanego.

poniedziałek, 24 listopada 2025

Moja recenzja książki pt. „Insulinooporność. Rewelacyjny plan leczenia. Jak usprawnić metabolizm, wyeliminować otyłość brzuszną i zapobiec cukrzycy” Rob Thompson, Dana Carpender

 Ta książką jest perełką gatunku żywienia ketogenicznego. Dana jest jednym z guru leczenia insulinooporności, a ta pozycja wspaniale opisuje temat, poruszając aspekty, o których nikt inny nie wspomina.

„Jeśli wziąć pod uwagę, że współcześni ludzie konsumują kilkaset razy więcej glukozy w formie szybko rozkładających się węglowodanów niż ich pierwotni przodkowie i znacznie więcej niż ludzie sprzed czterdziestu lat, nie dziwi fakt, że więcej z nas cierpi na problemy związane z insulinoopornością. Badania pokazują, że ludzie spożywający więcej niż przeciętną ilość szybko rozkładających się węglowodanów – produktów mącznych, ziemniaków, ryżu i słodkich napojów – to także ci, którzy częściej cierpią z powodu otyłości, cukrzycy, podagry, PCOS. Tłuszcz i cholesterol nie są już uważane za niepokojące substancje w odżywianiu. Nowe wskazania zalecają ograniczenie konsumpcji rafinowanych węglowodanów.”

„Naukowcy wiedzą dziś, że powodem, dla którego ćwiczenia działają tak dobrze w odchudzaniu i zapobieganiu cukrzycy, nie jest spalanie kalorii, ale wyeliminowanie insuliooporności. Na przykład w ciągu kilku minut od rozpoczęcia żwawego spaceru twoje mięśnie zaczynają reagować na insulinę. Jeśli spacerujesz przez około pół godziny, reagują na nią przez kolejne 24-48 godzin. W tym czasie twój organizm nie musi produkować tak dużo insuliny jak przedtem, a błędne koło insulinooporności przerywa się samo. (…) Naukowcy stwierdzili, że ze wszystkich aktywności praktykowanych przez ludzi spacery dają największe efekty z najmniejszym odczuwalnym wysiłkiem. (…) Największe efekty w eliminowaniu insulinooporności osiąga się spacerując ok. 3,2 km i więcej nie trzeba.”

„Trzy główne problemy obserwowane obecnie przez psychiatrów to: depresja, nerwica, brak umiejętności skupienia się na zadaniach mentalnych lub zespół nadpobudliwości ruchowej. Ćwiczenia fizyczne dają poprawę we wszystkich tych trzech problemach.”

„Ładunki glikemiczne chleba, ziemniaków i ryżu są wielokrotnie wyższe od ładunku owoców i warzyw. (…) Produkty z ładunkiem glikemicznym 100 i więcej to produkty zbożowe. (…) Ludzie jedzą mięso, ryby, jajka, orzechy, owoce i warzywa od milionów lat. Nasz przodek nie rozpoznałby większości pokarmów o ładunku glikemicznym większym niż 100, bo są to produkty zbożowe, które nie były częścią prehistorycznej diety. (…) Najdziwniejszą rzeczą jest to, że ludzie łakną pokarmów skrobiowych, podczas gdy w 98% skrobia jest bez smaku. Większość aromatu w produktach skrobiowych pochodzi z dodatków tj. tłuszcz, cukier, sól i inne przyprawy. (…)

poniedziałek, 17 listopada 2025

Moja recenzja książki pt. „Żadnych bachorów. 40 powodów, by nie mieć dzieci” Corinne Maier

„Jedyna życiowa koncepcja to antykoncepcja.” – to stwierdzenie pojawia się już na początku książki. Autorka, która ma dwójkę dzieci z humorem i ciętym językiem pisze o niedogodnościach i utrapieniach posiadania dzieci. „Gdybym napisała tę książkę nie mając sama dzieci, świat nazwałby mnie zgorzkniałą i zawistną starą panną.” Humor jest, ale powaga problemu (?) też. W książce pojawia się krytyka powszechnie panujących stereotypów, zaprzeczenie świętości macierzyństwa, stanu błogosławionego i innych truizmów wszechobecnych w przestrzeni publicznej.

„Są słowa, których matce wypowiadać nie wolno, np. gdybym mogła cofnąć czas, to bym na dzieci nie zdecydowała się. Zamiast tego typowa i oczekiwana deklaracja brzmi: jestem dumna z moich dzieci i nie żałuję, że je mam.” Książka jest pisana przez Francuzkę, jednakże charakter opisywanego tematu jest właściwy nie tylko krajom kultury zachodniej.

poniedziałek, 10 listopada 2025

Moja recenzja książki pt. „Jak się dogadywać mimo różnic? Instrukcja obsługi typów osobowości” Stefanie Stahl

Autorka bestsellerowych książek ma lekkie pióro. Przyjemnie czyta się takie książki, które traktują o ważnych rzeczach i pisane są zrozumiałym językiem, bez moralizowania i epatowania zbędną naukowością.

„Wydaje się, że analiza charakterów stanowi najwyższą formą ludzkiej rozrywki” podobno powiedział Isaac Bashevis Singer. Zgadzam się – dla mnie jest to rozrywka i ta książka takową niesie. Znajduje się w niej test 40 pytań, który po wypełnieniu i podliczeniu punktów da odpowiedź jakim jesteś typem osobowości. W książce opisane jest 16 typów tzw. ministrów, które są wariantami 4 poniższych wymiarów psychologicznych, czyli osobowości:

poniedziałek, 3 listopada 2025

Moja recenzja książki pt. „Cukrzycę można wyleczyć. Naturalne metody zapobiegania i odwracania skutków cukrzycy typu 2” Jason Fung

To jest książka pisana przez medyka, który zaczynał swoja karierę zawodową standardowo jak każdy lekarz, czyli masowo przepisując farmaceutyki, które niczego nie leczą, a są powszechnie zwane lekami. Akurat ten lekarz chciał zgłębiać wiedzę, miał chęć i ambicje realnego pomagania swoim pacjentom. W książce opisał swoje doświadczenia oraz wyniki najnowszych badań, które stwierdzają, że cukrzyca bierze się od jedzenia nadmiaru węglowodanów, a nie czerwonego mięsa i tłuszczu, ani nie jest zapisana w genach. Opisuje szczegółowo jak dochodzi do rozwoju insulinooporności, a następnie cukrzycy typu 2, także o co chodzi w cukrzycy typu 1. Tłumaczy jakie skutki uboczne niosą stosowane przez medycynę konwencjonalną metody łagodzenia objawów cukrzycy, a w tym zabiegi operacyjne i farmakoterapia.