Uwielbiam książki o minimalizmie, opróżnianiu życia z niepotrzebnych rzeczy, emocji, znajomości. Ogromnym walorem tej książki jest to, że napisała ją Francuzka, która wyprowadziła się do Japonii. Dzięki temu książka przedstawia największe zalety kultury Wschodu z punktu widzenia Europejki – takiej książki nie napisze Japończyk, bo zbyt wiele elementów jego kultury jest dla niego oczywistością, które po prostu pominie.
W tej książce jest masa stwierdzeń, sentencji, mądrych esencjonalnych zdań. Pozycja jest ogromną inspiracją dla osób odkrywających swoją duchowość, albo szukających innego wymiaru mentalności, także ascezy, spokoju myśli, esencjalizmu, minimalizmu. Wydaje mi się, że tekstu nie zrozumie ten, co gromadzi i zawsze mu mało, kto łaknie coraz więcej rzeczy, pieniędzy, uznania, blichtru, jedzenia, seksu i wszystkiego, co odciąga człowieka od samego siebie, od jego myśli.
Po przeczytaniu tej książki mam następującą refleksję: ci,
co lubią posiadać, gromadzić, dużo mieć, to robią dużo dzieci i mają w domu
dużo zwierząt, gratów, ubrań, gadżetów. Oczyma wyobraźni widzę matki, którym
rąk brakuje, aby dzieci ogarnąć, a do tego w domu menażeria kotów, psów,
gryzoni, rybek, ptaszków, gadów.
To nie jest książka dla ludzi ubogich duchowo, ani dla tych
co nie dostrzegają marnotrawstwa cywilizacji człowieka. Autorka stwierdza, że
„nasza kultura z trudnością toleruje tych, którzy wybierają skromne życie,
ponieważ stanowią oni zagrożenie dla gospodarki i społeczeństwa konsumpcyjnego.
Osoby te są uważane za jednostki podejrzane, nawet z marginesu. Ludzie, którzy
z wyboru żyją skromnie, niewiele jedzą, mało marnują, bawią się rzadko albo
nigdy, są nazywani skąpcami (…). Życie wśród bardzo niewielkiej liczby przedmiotów
może być idealne. Aby się do niego przyzwyczaić trzeba osiągnąć pewien stan
ducha – przedkładać pustkę nad nadmiar, milczenie nad kakofonię, klasykę i
trwałość nad to co modne i przemijające.”
Osoby mające trudność z pozbywaniem się nieużywanych,
niepotrzebnych rzeczy, te wszystkie ‘przyda się’, ‘szkoda wyrzucić’, ‘będę tego
używać’ znajdą w tej pozycji wskazówki jak zrobić przestrzeń wokół siebie.
Autorka przedstawia wspaniałą myśl: jeśli masz jakąś rzecz dobrą, ale widzisz w
sklepie lepszą, piękniejszą, to pozbądź się bez żalu tej starej – miej niewiele
rzeczy, ale najlepsze ze wszystkich pod względem użytkowym, ergonomicznym,
jakościowym, estetycznym. Jednocześnie ubolewa nad tym, że w społeczeństwie
konsumpcyjnym i nadmiaru ludzie nie zwracają uwagi na jakość, przez co jej nie
pragną, natomiast łakną ilości. Także stwierdza, że ponieważ posiadamy za dużo
rzeczy, to niczego nie szanujemy. Zbyt wiele dookoła nas przytłacza i przytępia
naszą czujność, przez co przechodzimy obojętnie obok możliwości, a potem
narzekamy, że w życiu nic dobrego nas nie spotyka.
Książka to również rozważania dot. czasu (więcej go chcemy,
a potem go zabijamy), ubrań (stroimy się, ale nie mamy swojego stylu, jesteśmy
przebrani, a nie ubrani), jedzenia (pochłaniamy masy śmieciowego jedzenia i
stale jesteśmy nienasyceni), nadwagi (psujemy swoje ciała objadaniem się i
brakiem ruchu, grube ciało jest nieestetyczne i pozbawione elegancji bez
względu na założone ubranie), prostych zabiegów kosmetycznych (codzienne
szczotkowanie ciała na sucho i wcieranie oliwy z oliwek, branie ciepłych kąpieli,
korzystanie z sauny zamiast stosowania niszczących inwazyjnych zabiegów
medycyny estetycznej i nieefektywnych drogich mazideł na twarz),
nieumiejętności słuchania i nadmiaru mówienia (bełkotania?) o niczym, trujących
emocji (złości, krytykowania, lęków, zamartwiania się bez przyczyny, ‘żyjemy w
niewoli psychicznej, którą sami sobie narzuciliśmy’), braku koncentracji i
dyscypliny (tymczasowe utrudnienia cielesne, albo mentalne wzmacniają nas,
możemy wtedy poczuć i przestać się bać tego, co kiedyś może nas spotka, celem
jest nieprzywiązywanie się do czegokolwiek), samotności (to stan mentalny a nie
fizyczny).
„Korzenie sukcesu tkwią w umyśle, a konkretyzują się w
świecie materialnym, nigdy odwrotnie.”
Koniecznie przeczytają tą książkę.
