wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Moja recenzja książki pt. „Fałszywa energia. Druzgocący raport z zielonej transformacji” Lars Schernikau, William Hayden Smith

Nic nie jest takie jak nam się wydaje i jak nam wtłaczają do głów. Kłamstwo często powtarzane staje się prawdą i tak też jest z tzw. ociepleniem klimatu i transformacją energetyczną w kierunku neutralności klimatycznej.

To nie jest jedyna książka, która na liczbach, przykładach, w szczegółowych wyjaśnieniach podważa, a nawet przekreśla głoszone hasła przez włodarzy przeróżnych formacji gospodarczo-politycznych.

Autorzy tej książki opisują co to znaczy wydajne źródło energii. Aktualnie takimi są węgiel, ropa, gaz i atom, a to ze względu na relatywnie wysoką wydajność w wytwarzaniu energii, niski poziom strat podczas jej wytworzenia i transportu oraz niski koszt obsługi tych źródeł. Tak zwane odnawialne, albo zielone, albo neutralnie klimatycznie źródła energii, za jakie się uważa słońce, wiatr i wodę, wcale nie są takimi.

Podstawowy problem z wytwórstwem energii elektrycznej ze słońca, wiatru i wody jest niska wydajność infrastruktury, która ma swoje granice w prawach fizyki. Wydajności paneli słonecznych nie da się zwiększać w nieskończoność i to samo dotyczy wiatraków i elektrowni wodnych. Co więcej, koszt przygotowania tej infrastruktury, następnie jej cyklicznego i relatywnie częstego odnawiania, a ostatecznie utylizacji, są większe od kosztów utrzymywania elektrowni napędzanych węglem, gazem, ropą. Elektrownie atomowe mają najwyższą wydajność pod względem generacji energii. Najniższą mają panele słoneczne, wiatraki, także energia z wodoru.

Wodór zdaje się być dziś sexi tematem – ogromne korporacje i ciała badawcze wręcz ścigają się w wynalezieniu jeszcze lepszych, tańszych, szybszych sposobów produkcji wodoru oraz jego kompresji. Niestety wodór w transporcie jest niebezpieczny, a straty energetyczne sięgają 80%, przez co jego przewóz jest nieopłacalny.

Aktualnie inwestycje koncentrują się wokół infrastruktury tzw. naturalnych źródeł energii, jednocześnie zaniedbując wydatki w tradycyjne źródła energii, które należałoby modernizować w celu zmniejszenia ich negatywnego lokalnego wpływu na środowisko oraz zwiększenia ich wydajności.

Przy obecnym poziomie zużycia energii przez społeczeństwa oraz prognozowanych zwyżkach pewne jest, że tradycyjnych elektrowni nie da się zamknąć. Nie jest możliwe przejście w całości na energię ze słońca, wody, wiatru, a tym bardziej z wodoru z uwagi na ich niską wydajność ograniczoną prawami fizyki, tym samym stanowią krok wstecz w historii efektywności energetycznej systemu. „Dalsze zwiększanie ich udziału w sieci grozi głodem energetycznym, przez co nie jest ani ekonomicznie, ani środowiskowo pożądane.” Energia pozyskiwana ze słońca i wiatru wcale nie jest tańsza od konwencjonalnych źródeł energii i dlatego ta infrastruktura jest dofinansowywana przez państwa.

Autorzy książki są kolejnymi, którzy podważają wpływ generowanego CO2 na zmiany klimatyczne. Przedstawiają rozkład zmian temperatur w odniesieniu do poziomu koncentracji CO2 w atmosferze na przestrzeni ostatnich 600 mln lat ziemi, z którego nie wynika korelacja. Człowiek nie rozumie i/lub nie zna powodów zmian klimatycznych. „Założenie, że całe rzekome ocieplenie w ciągu ostatnich 150 lat jest spowodowane działaniami człowieka, nie zgadza się nawet z modelami klimatycznymi.”

Czytając tę książka miałam refleksję, że z tą całą populistyczną gadką o ociepleniu klimatu, neutralności klimatycznej i zielonej energii jest podobnie jak z populistycznymi hasłami dotyczącymi dietetyki i sprawności fizycznej. Od lat mówiono, a niektórzy nadal twierdzą, że nadwaga bierze się z nadwyżki zjadanych kalorii, natomiast już wiadomo, że to nie o kalorie chodzi a o równowagę hormonalną. A sprawność fizyczna i kondycja są budowane umiarkowaną i naturalną dla człowieka aktywnością, a nie katorżniczymi ćwiczeniami do granic wytrzymałości organizmu. Warto mieć oczy szeroko otwarte i wyostrzony słuch, warto też pytać dlaczego, aby nie stać się kolejnym posłańcem nieprawdziwych wiadomości.