Udało się! Przeprowadziłam głodówkę 72-godzinną pijąc tylko wodę i zieloną herbatę. Obawiałam się, że nie zapanuję nad głodem, ale wcale nie byłam głodna. Niedogodnościami było nachodzące chwilami osłabienie, rozdrażnienie oraz wysypka keto już pod koniec drugiej doby głodówki.
Niejedzenie
jest stanem, w którym wyostrzają się zmysły. Śmiem twierdzić, że w
szczególności zmysł wyłapywania głupoty i bezmyślności otaczających ludzi. Wtedy
dostrzegasz dyrdymały, jakie ludzie wygłaszają i brak logiki w tym co robią,
albo do czego próbują przekonać innych. Widzisz to jak na dłoni i doskonale
wiesz co z tym zrobić.
Moim zdaniem
bezcennym elementem głodówki jest najwyższa jakość umysłu przejawiająca się
ostrością uwagi, maksymalnego długotrwałego skoncentrowania bez doznania
znużenia i znudzenia. Mózg na najwyższe obroty wchodzi już w pierwszej dobie
niejedzenia. Praca umysłowa np. w korporacji podczas głodówki idzie jak z
płatka. Jest to wspaniały czas na pisanie, analizowanie, przygotowanie
prezentacji, strategii, opracowywanie wizji. Czytanie książek w tempie 300
stron na dzień staje się przysłowiową bułką z masłem.
Także wydolność fizyczna jest zadziwiająco wysoka, ale należy dozować sobie wrażeń coby nie zemdleć. W trzeciej dobie głodówki zrobiłam trening fitness, który zakończyłam w saunie.
Doświadczyłam potem stanów umysłowych i odczuć ciała tak wspaniałych, których nie da się dokładnie opisać słowami. Opisując w zarysie był to stan błogości, spokoju, kompletności, bycia zbawioną i stanu, w którym już nic nie muszę, a wszystko mogę.Podczas
głodówki skraca się sen. Przespanie ciągiem 5-6 h jest sukcesem. Wolałabym spać
dłużej, ale ciało nie chciało. No cóż, w te dni miałam więcej czasu na czytanie
książek.
Spece od keto i głodówek twierdzą, że po 72h niejedzenia i powrocie do normalnego funkcjonowania następuje biegunka.
Zdaje się, że to zależy od poziomu elektrolitów w organizmie, nawodnienia i tego, co się wcześniej zjadło.Podczas tych
3 dni niejedzenia kluczowy jest poziom elektrolitów, czyli magnezu, potasu,
sodu. Jeśli przed głodówką masz już niedobór magnezu, to podczas głodówki na
dobre Ci to nie wyjdzie. Ale podczas niejedzenia można przyjmować suplementy
magnezu, co polepsza od razu samopoczucie cielesne i umysłowe. Warto popijać
wodę z solą, może być też gazowana, gdyż podczas głodówki ketoza jest na
najwyższych obrotach i metabolizm paradoksalnie przyspiesza, także termogeneza,
a więc i parowanie skórą. W tych dniach woda będzie smakowała jak nigdy, a
organizm niekoniecznie będzie łaknął herbaty albo kawy, nawet jeśli na co dzień
pijesz w dużych ilościach.
Podczas
głodówki warto spacerować, ale także leżakować na słońcu, relaksować się,
słuchać muzyki itp. Nie polecam podejmować w tych dniach stresujących
aktywności, ani przebywać z nerwowymi ludźmi.
Po głodówce
nie należy rzucać się na jedzenie. Mi nie chciało się jeść, bo nie czułam głodu.
Niektórzy zalecają rozpocząć żywienie od rosołu, a inni od wypicia siemienia
lnianego, albo zjedzenia kiszonek. Ja zakończyłam 72h głodu zjadając 5 jajeczek
ugotowanych na półtwardo. Jadłam w ciszy, niespiesznie, bez dodatków. Tak mi
smakowały, że nawet nie soliłam. I potem już nie chciało mi się jeść. Po ok. 12
h pojawiła się chęć zjedzenia czegoś z tłuszczem, np. jajecznicy. Pić mało się
chce po głodówce, bo organizm znacząco poprawia odzyskiwanie wody z pożywienia.
Po głodówce warto zwiększyć suplementację magnezu (w pierwszych dniach brałam
400, a nawet 600 jonów magnezu) i sodu (piłam sok z kiszonych ogórków) – czułam
się rewelacyjnie, fantastycznie, nie da się wyjaśnić słowami tego wspaniałego
stanu.
Oczywiście na głodówkę łatwiej jest wejść osobom będącym w trawieniu ketonowym, niż tym, co są w trawieniu glukozowym na wysokich węglach. Tym ostatnim nie polecam rzucania się na 72h niejedzenia. Lepiej zacząć od głodówki 24h.
