wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Moja recenzja książki pt. „Witamina D. Słoneczny hormon naszego zdrowia” Jorg Spitz, William B. Grant

Chyba już wszystko napisano w tytułowym temacie, jednak ta krótka książka sporo miejsca poświęca obaleniu mitu powodowania raka skóry wystawianiem się na słońce. Autorzy tłumaczą, że główną funkcją skóry człowieka nie jest ochrona, lecz przemiany chemiczne, a w tym syntetyzowanie witaminy D.

Autorzy powołują się na liczne badania, w wyniku których udowodniono, że niskie poziomy witaminy D3 w organizmie człowieka prowadzą do destabilizacji procesów i przemian chemicznych. Niski poziom tej witaminy jest jednym z głównych czynników ryzyka wywoływania nowotworów, a w tym raka skóry. Ci co się chowają przed słońcem w obawie przed czerniakiem z pewnością mają niedobory witaminy D, a tym samym są narażeni na powstanie raka. No i właśnie paradoksalnie ci co chorują na czerniaka, często twarzy, unikali słońca. „Im bardziej nasłoneczniony kraj, tym mniej przypadków raka jego mieszkańców.”

Dlatego też czynnikiem wywołującym raka skóry nie jest słońce, lecz niedobory wartości odżywczych (witamin, minerałów, składników regeneracyjnych i budulcowych), na które człowiek zapracowuje sobie latami złego prowadzenia się. Według autorów złe prowadzenie się to:

- zła dieta (czyli taka, która prowadzi do niedoborów, czyli żywienie się wysoko przetworzonymi śmieciami oraz niespożywanie warzyw i owoców),

- brak ruchu (w książce jest napisane, że człowiek pierwotny codziennie przechodził ok. 20 km, natomiast przeciętny współczesny człowiek nie pokonuje nawet 1 km dziennie),

- unikanie słońca (zasłanianie ciała ubraniami, używanie kremów z filtrami przeciwsłonecznymi), co prowadzi do niedoborów witaminy D3 w organizmie,

- palenie tytoniu, które destabilizuje przemiany chemiczne ludzkiego ciała oraz wytrąca (lub w przyspieszonym tempie zużywa) witaminy i minerały generując głębokie niedobory,

- nadwaga (autorzy powołują się na wielokrotnie przeprowadzany eksperyment na zwierzętach, w wyniku którego stwierdzono wydłużenie ich życia o ok. 20% przez obniżenie spożywanych dziennie kalorii; w trakcie procesu spalania przyjętego pożywienia powstają w obecności tlenu silnie reagujące wolne rodniki, które uszkadzają komórki w procesie oksydacji co oznacza, że jedzenie dla ciała jest stresem, który można ograniczyć poprzez rzadziej zjadane mniejsze posiłki).

Autorzy twierdzą, że przyczyną chorób przewlekłych są prawie zawsze niedobory w ciele człowieka, które je osłabiają. Wtedy przemiany chemiczne ludzkiego organizmu załamują się. „Ciało mimo swoich ogromnych zdolności kompensacyjnych w wielu przypadkach nie może zrównoważyć deficytów.”

Książka napisana w 2014 roku, według której dotychczas ustanowiony na 2000 IU górny limit dziennej dawki suplementacji witaminy D3 jest już nieaktualny. Obecnie jest zalecane 4000 IU dziennie, a przyjmowanie 10 000 IU na dzień uważa się za bezpieczną dawkę. Szkoda, że w Polsce w 2026 roku taka narracja wcale nie jest powszechna.

Tak, słońce ma szkodliwe działanie na ludzki organizm i właśnie dlatego trzeba regularnie wystawiać się na jego promienie, aby w ten sposób trenować swój układ ochrony przed promieniowaniem UV i w celu wytwarzania ochronnej witaminy D3 (podobnie jak regularne ćwiczenia fizyczne budują masę mięśniową, a trenowanie mózgu wzmaga budowę połączeń nerwowych). Paradoksalnie relatywnie dużo zachorowań na czerniaka notuje się w Australii, gdzie cywilizowani ludzie unikają słońca i przez to chorują, bo są na jego promienie nie uodpornieni.

Krótkie i/lub incydentalne wystawianie ciała na słońce prowadzi do szkód we wszystkich jego układach, gdyż chodzi o właściwą dawkę witaminy D – jeśli jest jej mało, to człowiek choruje, a jak ma jej w sobie co najmniej 30 ng/ml krwi, to jest w stanie ochronić się przed negatywnym działaniem promieni UV oraz innymi szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi.