Chyba już wszystko napisano w tytułowym temacie, jednak ta krótka książka sporo miejsca poświęca obaleniu mitu powodowania raka skóry wystawianiem się na słońce. Autorzy tłumaczą, że główną funkcją skóry człowieka nie jest ochrona, lecz przemiany chemiczne, a w tym syntetyzowanie witaminy D.
Autorzy powołują się na liczne badania, w wyniku których udowodniono, że niskie poziomy witaminy D3 w organizmie człowieka prowadzą do destabilizacji procesów i przemian chemicznych. Niski poziom tej witaminy jest jednym z głównych czynników ryzyka wywoływania nowotworów, a w tym raka skóry. Ci co się chowają przed słońcem w obawie przed czerniakiem z pewnością mają niedobory witaminy D, a tym samym są narażeni na powstanie raka. No i właśnie paradoksalnie ci co chorują na czerniaka, często twarzy, unikali słońca. „Im bardziej nasłoneczniony kraj, tym mniej przypadków raka jego mieszkańców.”
Dlatego też czynnikiem wywołującym raka skóry nie jest
słońce, lecz niedobory wartości odżywczych (witamin, minerałów, składników
regeneracyjnych i budulcowych), na które człowiek zapracowuje sobie latami
złego prowadzenia się. Według autorów złe prowadzenie się to:
- zła dieta (czyli taka, która prowadzi do niedoborów, czyli
żywienie się wysoko przetworzonymi śmieciami oraz niespożywanie warzyw i owoców),
- brak ruchu (w książce jest napisane, że człowiek pierwotny
codziennie przechodził ok. 20 km, natomiast przeciętny współczesny człowiek nie
pokonuje nawet 1 km dziennie),
- unikanie słońca (zasłanianie ciała ubraniami, używanie
kremów z filtrami przeciwsłonecznymi), co prowadzi do niedoborów witaminy D3 w
organizmie,
- palenie tytoniu, które destabilizuje przemiany chemiczne
ludzkiego ciała oraz wytrąca (lub w przyspieszonym tempie zużywa) witaminy i
minerały generując głębokie niedobory,
- nadwaga (autorzy powołują się na wielokrotnie przeprowadzany
eksperyment na zwierzętach, w wyniku którego stwierdzono wydłużenie ich życia o
ok. 20% przez obniżenie spożywanych dziennie kalorii; w trakcie procesu
spalania przyjętego pożywienia powstają w obecności tlenu silnie reagujące
wolne rodniki, które uszkadzają komórki w procesie oksydacji co oznacza, że
jedzenie dla ciała jest stresem, który można ograniczyć poprzez rzadziej
zjadane mniejsze posiłki).
Autorzy twierdzą, że przyczyną chorób przewlekłych są prawie
zawsze niedobory w ciele człowieka, które je osłabiają. Wtedy przemiany
chemiczne ludzkiego organizmu załamują się. „Ciało mimo swoich ogromnych
zdolności kompensacyjnych w wielu przypadkach nie może zrównoważyć deficytów.”
Książka napisana w 2014 roku, według której dotychczas
ustanowiony na 2000 IU górny limit dziennej dawki suplementacji witaminy D3 jest
już nieaktualny. Obecnie jest zalecane 4000 IU dziennie, a przyjmowanie 10 000
IU na dzień uważa się za bezpieczną dawkę. Szkoda, że w Polsce w 2026 roku taka
narracja wcale nie jest powszechna.
Tak, słońce ma szkodliwe działanie na ludzki organizm i
właśnie dlatego trzeba regularnie wystawiać się na jego promienie, aby w ten
sposób trenować swój układ ochrony przed promieniowaniem UV i w celu wytwarzania
ochronnej witaminy D3 (podobnie jak regularne ćwiczenia fizyczne budują masę
mięśniową, a trenowanie mózgu wzmaga budowę połączeń nerwowych). Paradoksalnie
relatywnie dużo zachorowań na czerniaka notuje się w Australii, gdzie
cywilizowani ludzie unikają słońca i przez to chorują, bo są na jego promienie
nie uodpornieni.
Krótkie i/lub incydentalne wystawianie ciała na słońce
prowadzi do szkód we wszystkich jego układach, gdyż chodzi o właściwą dawkę
witaminy D – jeśli jest jej mało, to człowiek choruje, a jak ma jej w sobie co
najmniej 30 ng/ml krwi, to jest w stanie ochronić się przed negatywnym
działaniem promieni UV oraz innymi szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi.
