wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.

poniedziałek, 9 marca 2026

Moja recenzja książki pt. „Mistrzostwo umysłu. Psychologia sukcesu w sporcie” Mateusz Brela

Książkę napisał były piłkarz. Mój facet, fan piłki nożnej, stwierdził, że o takim zawodniku nie słyszał, a są rówieśnikami. No cóż, może autor książki w piłkę dobrze nie grał i lepiej mu wyszły mentalne rozkminy.

Książka jest napisana sprawnym językiem, bez dłużyzn i zbędnego pompatycznego wodolejstwa. Przeczytałam w jeden dzień, w towarzystwie zielonej herbaty. Jednakże ta pozycja literatury poradnikowej mnie nie zachwyciła, ale to dlatego, że te wszystkie złote rady zwiększania efektywności działania, koncentracji, budowania samoświadomości, wytrwałości, dyscypliny itp. od dawna znam i stosuję.

Nie ma jednego czynnika osiągania sukcesów sportowych, ani żadnych innych.

Jednakże mi się zdaje, że jest taki jeden krytyczny, główny i nadrzędny, ale jest przez ludzi wypierany, bo trudny do zrealizowania. Jest to pracowitość. A z nią powiązane jest odraczanie gratyfikacji (powstrzymanie się od zjedzenia czegoś, zrobienia czegoś, powiedzenia czegoś teraz, pomimo że ma się na to wielką nieprzymuszoną ochotę), wykazanie się cierpliwością (wielokrotne powtarzanie, aż do znudzenia), przezwyciężanie znużenia, wytrzymałość, także trwanie w subiektywnym odczuciu cierpienia.

Ilu jest na świecie wybitnych piłkarzy? Raptem kilku. A ilu jest wszystkich piłkarzy? Dziesiątki tysięcy. Taka sama relacja nieprzeciętnych jednostek do całej szarej masy reszty dotyczy każdego innego obszaru naszego życia. Mało komu chce się ciężko i wytrwale pracować. Przeważająca większość zadowala się przeciętnością, sięga szybko po ulgę, gratyfikację, przyjemność tak szybko, jak tylko się da.

Ale po co to cierpienie i ograniczanie przyjemności z życia, które jest przecież relatywnie krótkie? Wybitnym jednostkom to cierpienie jest po coś, np. jeden lubi zadawać sobie ból, żeby poczuć, że żyje; drugi katuje się, bo jest perfekcjonistą; trzeci robi to po to, żeby innym coś udowodnić, albo liczy na bezcenną pochwałę; kolejny będzie chciał to robić w imię doskonalenia samego siebie. Motywów jest więcej. Każdy robi coś po coś. A są tacy, co w cierpieniu sensu nie znajdują.

Autor pisze m.in. także o znaczeniu niepewności, miłości do siebie, wyrażaniu wdzięczności. Akurat te aspekty do mnie nie przemawiają i nie mają dla mnie większego znaczenia w kontekście osiągania celów. I to jest właśnie przejaw naszej odmienności, różnorodności naszych mindsetów. Dlatego też warto czytać książki, zaznajamiać się z różnymi teoriami, różnym ujęciem tego samego tematu, aby uświadamiać sobie co nas napędza, co jest dla nas ważne, co z nami rezonuje, aby odnaleźć siebie w tej wielości idei, aby wiedzieć jak samemu ze sobą postępować.

Dlatego przeczytaj tę książkę, bo być może dla Ciebie okaże się przełomowa.