Książkę napisał były piłkarz. Mój facet, fan piłki nożnej, stwierdził, że o takim zawodniku nie słyszał, a są rówieśnikami. No cóż, może autor książki w piłkę dobrze nie grał i lepiej mu wyszły mentalne rozkminy.
Książka jest napisana sprawnym językiem, bez dłużyzn i
zbędnego pompatycznego wodolejstwa. Przeczytałam w jeden dzień, w towarzystwie zielonej
herbaty. Jednakże ta pozycja literatury poradnikowej mnie nie zachwyciła, ale
to dlatego, że te wszystkie złote rady zwiększania efektywności działania,
koncentracji, budowania samoświadomości, wytrwałości, dyscypliny itp. od dawna
znam i stosuję.
Nie ma jednego czynnika osiągania sukcesów sportowych, ani żadnych innych.
Jednakże mi się zdaje, że jest taki jeden krytyczny, główny i nadrzędny, ale jest przez ludzi wypierany, bo trudny do zrealizowania. Jest to pracowitość. A z nią powiązane jest odraczanie gratyfikacji (powstrzymanie się od zjedzenia czegoś, zrobienia czegoś, powiedzenia czegoś teraz, pomimo że ma się na to wielką nieprzymuszoną ochotę), wykazanie się cierpliwością (wielokrotne powtarzanie, aż do znudzenia), przezwyciężanie znużenia, wytrzymałość, także trwanie w subiektywnym odczuciu cierpienia.Ilu jest na świecie wybitnych piłkarzy? Raptem kilku. A ilu
jest wszystkich piłkarzy? Dziesiątki tysięcy. Taka sama relacja nieprzeciętnych
jednostek do całej szarej masy reszty dotyczy każdego innego obszaru naszego
życia. Mało komu chce się ciężko i wytrwale pracować. Przeważająca większość
zadowala się przeciętnością, sięga szybko po ulgę, gratyfikację, przyjemność
tak szybko, jak tylko się da.
Ale po co to cierpienie i ograniczanie przyjemności z życia,
które jest przecież relatywnie krótkie? Wybitnym jednostkom to cierpienie jest
po coś, np. jeden lubi zadawać sobie ból, żeby poczuć, że żyje; drugi katuje
się, bo jest perfekcjonistą; trzeci robi to po to, żeby innym coś udowodnić,
albo liczy na bezcenną pochwałę; kolejny będzie chciał to robić w imię
doskonalenia samego siebie. Motywów jest więcej. Każdy robi coś po coś. A są
tacy, co w cierpieniu sensu nie znajdują.
Autor pisze m.in. także o znaczeniu niepewności, miłości do
siebie, wyrażaniu wdzięczności. Akurat te aspekty do mnie nie przemawiają i nie
mają dla mnie większego znaczenia w kontekście osiągania celów. I to jest
właśnie przejaw naszej odmienności, różnorodności naszych mindsetów. Dlatego
też warto czytać książki, zaznajamiać się z różnymi teoriami, różnym ujęciem
tego samego tematu, aby uświadamiać sobie co nas napędza, co jest dla nas
ważne, co z nami rezonuje, aby odnaleźć siebie w tej wielości idei, aby
wiedzieć jak samemu ze sobą postępować.
Dlatego przeczytaj tę książkę, bo być może dla Ciebie okaże
się przełomowa.
