Co najmniej kilkanaście książek napisanych w takim stylu już przeczytałam. Jest to opowieść o mistrzu i uczniu. Z jakiś względów mistrz chce nauczać młodszego od siebie, a ten mimo niedogodności z tym związanych coraz wraca do mistrza i prosi o więcej.
Mistrz jest doświadczony przez życie, wyciągnął wnioski, chce się nimi dzielić. Przeszedł wewnętrzną przemianę, wie jakie błędy popełnił, nie obwinia otoczenia za swoje potknięcia. Żyje w ascezie z wyboru. Jest wegetarianinem, momentami weganinem. Twierdzi, że nasze reakcje są wyuczone, a złe emocje sprowadzają nas na niewłaściwe tory. Dlatego jest zwolennikiem wypracowania nowych nawyków, bycia szczęśliwym bez powodu, co jest okupione trudnymi wyrzeczeniami, doświadczeniami, w których dostrzega lekcję, a nie znój.
Ta książka Ameryki nie odkrywa. Ale ile jeszcze trzeba
napisać tego typu książek, żeby ludzie się zmienili? Na lepsze. Tylko nieliczni
wybiorą drogę być może nawet cierpienia, bo widzą w tym sens, chcą stać się
lepsi od obecnych samych siebie. Jednakże większość z nas wybiera łatwiznę,
przyjemność, rozrywkę, komfort, ale te nie idą w parze z rozwojem i nie
prowadzą do wewnętrznego spokoju. Ludzie lubią zmiany, np. fryzury, ubioru,
partnera, umeblowania, samochodu, czyli wszystkiego, co ich otacza, natomiast
niechętnie zmieniają samych siebie. Całe życie gonią za szczęściem, ale
paradoksalnie nigdy szczęśliwi nie są i stale wyznaczają i osiągają kolejne
cele, z których radości ostatecznie nie czerpią, albo nie potrafią utrzymać. Bo
szczęście jest w nas, a nie w jakiś wyjątkowych okazjach, zdarzeniach, ciężko
osiągalnych przedmiotach, wyszukanych miejscach itp. Ciesz się swoim życiem,
potencjałem, zdolnościami oraz wszystkim, co pospolite, a nie tym co wielkie,
niespotykane, drogie. Po prostu ciesz się codziennością bez powodu.
Książka przedstawia aktualnie niepopularne podejście do
życia, bo wymagające wysiłku, a przecież dziś ludzie chcą wszystko mieć na już.
Nie wystarczy posiąść wiedzę, jaką niesie, trzeba jeszcze umieć ją zastosować.
Ta książka podkreśla jak ważne jest w życiu skoncentrowanie na tym co się
dzieje teraz, jak ważne jest niezaśmiecane umysłu zbędnymi myślami, jak ważna
jest konsekwencja wyboru, czyli nie bądź jak kaznodzieja, który myślał o
modlitwie podczas kochania się z żoną i o kochaniu się z nią podczas modlitwy –
skup się na tym i poświęć się temu co w tym momencie robisz. Nie traktuj tego
co teraz jak zwykłe chwile i nie nadawaj przesadnego znaczenia wyjątkowym momentom,
które są równie cenne jak każde inne.
Przeczytaj tę pozycję. Być może uznasz, że coś warto zmienić
w swoim życiu. Być może lektura ta obudzi w Tobie zadumę nad samym sobą. Być
może Cię rozczaruje, czyli uwolni od zaczarowania, od iluzji, mylnego
przeświadczenia o rzeczywistości.
Tuż po przeczytaniu tej książki miałam okazję wymienić
myśli, spostrzeżenia z osobą wysoko wrażliwą. Podczas rozmowy z nią oświeciło
mnie, że czytanie takich książek daje teorię, a praktyką jest spotkanie z
drugim człowiekiem. Takie spotkanie weryfikuje czy i czego nauczyłam się i czy
w ogóle w rozwoju duchowym osiągnęłam jakiś postęp, zmianę. Po tym spotkaniu
naszła mnie refleksja, że każdy człowiek, z którym rozmawiam jest moim
nauczycielem, bo spotkania z innymi konfrontują nasze przekonania, zachowania,
automatyczne odruchy, reakcje.
Chciałabym mieć pod bokiem takiego mistrza, jakiego opisano
w książce, aby korygował mnie gdy zbłądzę, tłumaczył na przykładach, pokazywał
jak inaczej można działać. Póki co pozostaje mi lektura, która jest dla mnie
przyjemnie spędzonym czasem, z wizją stania się lepszą / zmienioną / inną od
samej siebie.
