Byłam w kinie, gdzie większość publiczności coś jadła zakupionego w barze przy wejściu i był to popcorn, albo jakieś chipsy maczane w sosie, albo śliwki w czekoladzie, albo draże, a wszystko popijane słodkimi gazowanymi farbkami. Była to późna pora, bo film zaczynał się o g. 20:15. Zdziwiłam się, że aż tyle ludzi opycha się na noc to takim śmieciem.
40 lat temu jak byłam dzieckiem i poszłam z mamą do kina, to można tam było kupić co najwyżej bilet na seans. Na widowni nikt niczego nie jadł i nie pił. Nie było wtedy maszyn wendingowych, sklepów otwartych od białego rana do późna wieczór przez 7 dni w tygodniu, nie było foodtracków, w których dostępne są wysokoprzetworzone i wysokowęglowodanowe wytwory ludzkiej myśli technologicznej.
Kiedyś jedzenie nie było dostępne na wyciągnięcie ręki, więc ludzie nie jedli non stop.Obecnie gdziekolwiek się ruszysz, to wszędzie jest coś do
przekąszenia, zapachy smażeniny, albo cukiernicze otaczają centra handlowe,
deptaki, oblegane ciągi komunikacyjne. Kilkadziesiąt lat temu grubas był
ewenementem, a reszta była szczupła, albo o przeciętnej budowie ciała. Teraz
proporcja jest dokładnie odwrotna – szczuły człowiek (bez względu na wiek) jest
rzadkością w przestrzeni publicznej.
Kiedyś ludzie jedli w domu, bo restauracji było jak na
lekarstwo i było tam drogo. Kiedyś więcej się ruszali, bo mało kto miał
samochód, więc przemieszczał się pieszo, albo komunikacją miejską, do której
trzeba było dojść nawet kilka kilometrów. Obecnie ludzie wszędzie się wożą, nie
tylko samochodami, ale także rowerami elektrycznymi, hulajnogami. Podobno
przeciętny współczesny człowiek przemierza dziennie około 1 km, podczas gdy
człowiek pierwotny pokonywał ok. 20 km w ciągu doby.
Dowodem na to, kto jaki tryb życia prowadzi jest jego wygląd
oraz miejsca, w których przebywa. W fitness klubach większość jest szczupła,
albo wyrzeźbiona. Grubasy zdarzają się tam rzadko i szybko znikają z pola
widzenia. No a kogo najczęściej można spotkać w cukierniach, lodziarniach,
fastfoodach? Oczywiście grubasów, w tym grube dzieci. W sklepach markowych, z
drogimi ciuchami nie spotkasz grubasa, bo tam nie ma takich rozmiarów. Grubi ludzie
już nie szokują, lecz stali się normą. Szczupłe dzieci bawią się z grubymi.
Gruba młodzież zakłada ubrania, które noszą ich szczupli idole z przenośnego
ekranu.
Grubych będzie coraz więcej, bo żarcie nas otacza. Żarcie
już sprzedają nawet w księgarniach, w sklepach papierniczych, drogeriach,
oczywiście na stacjach benzynowych. Ciekawe kiedy żarcie będzie dostępne u
fryzjera, w sklepie obuwniczym, albo u jubilera, na poczcie, albo u okulisty?
