wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.

piątek, 1 maja 2026

Otoczeni przez żarcie

Byłam w kinie, gdzie większość publiczności coś jadła zakupionego w barze przy wejściu i był to popcorn, albo jakieś chipsy maczane w sosie, albo śliwki w czekoladzie, albo draże, a wszystko popijane słodkimi gazowanymi farbkami. Była to późna pora, bo film zaczynał się o g. 20:15. Zdziwiłam się, że aż tyle ludzi opycha się na noc to takim śmieciem.

40 lat temu jak byłam dzieckiem i poszłam z mamą do kina, to można tam było kupić co najwyżej bilet na seans. Na widowni nikt niczego nie jadł i nie pił. Nie było wtedy maszyn wendingowych, sklepów otwartych od białego rana do późna wieczór przez 7 dni w tygodniu, nie było foodtracków, w których dostępne są wysokoprzetworzone i wysokowęglowodanowe wytwory ludzkiej myśli technologicznej.

Kiedyś jedzenie nie było dostępne na wyciągnięcie ręki, więc ludzie nie jedli non stop.

Obecnie gdziekolwiek się ruszysz, to wszędzie jest coś do przekąszenia, zapachy smażeniny, albo cukiernicze otaczają centra handlowe, deptaki, oblegane ciągi komunikacyjne. Kilkadziesiąt lat temu grubas był ewenementem, a reszta była szczupła, albo o przeciętnej budowie ciała. Teraz proporcja jest dokładnie odwrotna – szczuły człowiek (bez względu na wiek) jest rzadkością w przestrzeni publicznej.

Kiedyś ludzie jedli w domu, bo restauracji było jak na lekarstwo i było tam drogo. Kiedyś więcej się ruszali, bo mało kto miał samochód, więc przemieszczał się pieszo, albo komunikacją miejską, do której trzeba było dojść nawet kilka kilometrów. Obecnie ludzie wszędzie się wożą, nie tylko samochodami, ale także rowerami elektrycznymi, hulajnogami. Podobno przeciętny współczesny człowiek przemierza dziennie około 1 km, podczas gdy człowiek pierwotny pokonywał ok. 20 km w ciągu doby.

Dowodem na to, kto jaki tryb życia prowadzi jest jego wygląd oraz miejsca, w których przebywa. W fitness klubach większość jest szczupła, albo wyrzeźbiona. Grubasy zdarzają się tam rzadko i szybko znikają z pola widzenia. No a kogo najczęściej można spotkać w cukierniach, lodziarniach, fastfoodach? Oczywiście grubasów, w tym grube dzieci. W sklepach markowych, z drogimi ciuchami nie spotkasz grubasa, bo tam nie ma takich rozmiarów. Grubi ludzie już nie szokują, lecz stali się normą. Szczupłe dzieci bawią się z grubymi. Gruba młodzież zakłada ubrania, które noszą ich szczupli idole z przenośnego ekranu.

Grubych będzie coraz więcej, bo żarcie nas otacza. Żarcie już sprzedają nawet w księgarniach, w sklepach papierniczych, drogeriach, oczywiście na stacjach benzynowych. Ciekawe kiedy żarcie będzie dostępne u fryzjera, w sklepie obuwniczym, albo u jubilera, na poczcie, albo u okulisty?