Sięgnęłam po tę książkę z dużymi oczekiwaniami i nie rozczarowałam się. W trakcie czytania stwierdziłam, że książka jest lepsza niż zakładałam.
Autor w przystępny sposób opisuje co to jest ajurweda, a następnie o co chodzi w jodze. Ajurweda jest wiedzą zebraną przez stulecia w krajach Dalekiego Wschodu; uczy jak żyć w zdrowiu, jak utrzymać dobry stan oraz jak likwidować dolegliwości, jeśli już się ich dorobiliśmy. Oczywiście naturalnymi metodami, a nie farmaceutykami. Pojawiają się nieznajomo brzmiące stwierdzenia, np. dosze, dharma, ama, jatharagni, inne. Są opisy praktyk dbania o ciało i duszę tak nam obcych w świecie, gdzie medycyna konwencjonalna z pełnym przekonaniem radzi jak żyć.
W ajurwedzie stosuje się m.in. masaż olejowy w celu
oczyszczenia ciała z toksyn. Także autor wspomina o płukaniu ust oliwą, co
zdaje się jest relatywnie często stosowane i zalecane obecnie przez
naturopatów. Aurweda rozróżnia trzy tzw. konstytucje człowieka – w książce jest
krótki test, który pozwoli ustalić swoją. Także są tutaj zalecenia dietetyczne,
higieniczne, zasady życia zgodnie z cyklami natury. Osobiście sceptycznie
podchodzę do zaleceń dot. wyboru diety wegetariańskiej, a nawet wegańskiej jako
tej właściwej. Tego typu ograniczenia wartości odżywczych są dobre, ale na
krótko, a nie na całe życie. Być może ajurweda właśnie to chciała zalecić, ale
w tej pozycji wybrzmiało to tak, jakby jedzenie nie tylko mięsa, ale także ryb
i jajek było złem wcielonym.
Joga to zestaw asan, czyli pozycji, które mają działanie
rozluźniające, rozciągające, ale także oczyszczające i leczące nasze ciało.
Autor przestrzega przed wykonywaniem asan jogi w niewłaściwy sposób, w
niewłaściwej kolejności, o niewłaściwej porze, niewłaściwie oddychając, podczas
menstruacji. Nie pisze co się może wtedy zdarzyć, ale sama się przekonałam, że
ciało może potem zaboleć.
Połowa książki przedstawia zdjęcia i opisy prawidłowo
wykonywanych asan jogi. Podczas czytania książki ćwiczyłam je, gdyż chciałam
dowiedzieć się, czy moje ciało ma takie zasięgi jak osoby prezentującej je na
zdjęciach. Trzeba skupić się podczas ich wykonywania, aby nie zrobić sobie
krzywdy. Część asan już stosuję po treningach w fitness klubie jako ćwiczenia
rozciągające, także wyciszające. Joga ma w sobie magię uelastyczniania ciała,
ale żeby to poczuć, to trzeba ćwiczyć, a nie tylko o tym czytać.
Do wiedzy z Dalekiego Wschodu podchodzę z pewną rezerwą,
także pokorą. Część zaleceń wcielam w życie, ale niektóre postrzegam
sceptycznie, jako niekoniecznie właściwe dla człowieka żyjącego w klimacie
umiarkowanym. Warto logicznie przemyśleć zalecenia zanim zacznie się je
stosować. Być może są właściwe dla ludzi żyjących w ciepłych klimatach, ale
polski takim nie jest. Z uwagi na realny i zauważalny wpływ tych zaleceń na
ludzki organizm, nie powinno stosować się ich bezkrytycznie.
