Przeczytanie tej książki uświadamia jak znaczący wpływ mają na nas rzeczy i zawartość pomieszczeń, z którymi i w których przebywamy. Ta książka nie tylko jest o tym jak pozbywać się zbędnych przedmiotów i jak uporządkować zawartość pomieszczeń, ale także odnosi się do naszej psychiki. Autorka tłumaczy związek pomiędzy naszym podejściem do obchodzenia się z rzeczami a noszonymi w sobie lękami, pragnieniami, wartościami wpojonymi w dzieciństwie.
Marie twierdzi, że „kiedy porządkujesz swój dom, porządkujesz jednocześnie swoje sprawy i swoją przeszłość.” Jeśli tę książkę tylko przeczytasz, a nie podejmiesz najmniejszych działań w kierunku pozbycia się zbędnych ubrań, wyposażenia kuchennego, dokumentów, książek, mebli i innych rzeczy wypełniających twój dom, to nie poczujesz co Marie chce przekazać.
Autorka pisze, że sprzątanie nie jest kwestią braku umiejętności sprzątania, lecz brak świadomości i wiedzy jak sprzątać. Zauważa, że od dzieci dorośli wymagają, żeby się uczyły, ale nie uczą jak się uczyć. Podobnie wymagają, żeby dzieci po sobie sprzątały, ale nie uczą jak sprzątać.Marie na przykładach opisuje skuteczność swoich porad z
zakresu odgracania i twierdzi, że 100% jej klientów nie wraca do poprzedniego
stanu bałaganiarstwa. Zauważa, że są osoby, które w zabałaganionych
pomieszczeniach nie mogą się skupić. Poleca im skupić się w celu dojścia do
przyczyny swojego niepokoju. Opróżnianie pomieszczeń ze zbędnych rzeczy
następnie prowadzi do oczyszczenia umysłu ze zbędnych myśli, odrzucenia szumu
informacyjnego, nauczenia się koncentrowania na najważniejszym.
Marie kilkakrotnie podkreśla, że sprzątania nie należy
wykonywać drobnymi krokami i rozwlekać w czasie. Trzeba podejść do tego zadania
radykalnie i to zaczynając od pozbycia się zbędnych rzeczy, a następnie uporządkowania
tego, co pozostało. Zaleca przeprowadzenie procesu porządkowania kategoriami
przedmiotów, a nie lokalizacjami, czyli np. najpierw bierzemy się za
porządkowanie wszystkich ubrań, a nie tylko jednej szafki, w której je
składujemy. I dodaje, że porządki najlepiej zaczynać od rzeczy osobistych,
przechodząc do funkcjonalnych, np. akcesoriów kuchennych.
Jeśli masz problem z pozbyciem się rzeczy, to każdą z nich
weź do ręki i zastanów się, czy daje Ci radość, czy może przynosi złe emocje,
wspomnienia. Jeśli cieszy i używasz, to zostaw. Jeśli nie lubisz danego
przedmiotu, albo jest Ci obojętny i niepotrzebny, to go wyrzuć. Ta porada
dotyczy nie tylko ubrań, ale także książek, ozdób, mebli, dokumentów,
kosmetyków itp. Marie pociesza, że wyrzucanie niepotrzebnych rzeczy, nawet jak
są sprawne, nie jest mentorstwem. Puść te zbędne rzeczy wolno, a ktoś inny być
może zrobi z nich użytek. A noszenie nielubianych rzeczy, nawet tylko w domu,
nie jest dobre dla Twojego samopoczucia i samopostrzegania.
„Nadmiar przytłacza. Ludzie odkrywają nową jakość życia w
przestrzeniach, gdzie mało jest. Nawet jak czegoś im zabraknie, to z
przyjemnością będą obserwować ile czasu potrafią się bez tego obyć, albo będą
czerpali radość z myślenia czym ten niedobór zastąpić.”
Autorka pod koniec stwierdza, że „pytanie o to, co chcesz
posiadać, jest pytaniem o to jak chcesz przeżyć swoje życie. Przywiązanie do
przeszłości i lęk przed przyszłością determinują sposób dobierania przez Ciebie
rzeczy i odzwierciedlają kryteria, jakimi się kierujesz, kiedy rzeczy wybierasz
i ma to także odzwierciedlenie w relacjach z ludźmi, w podejściu do pracy.”
„Pozbycie się nadmiaru daje poczucie zaspokojenia. Jak masz
dużo, to nic Cię nie cieszy i nigdy nie masz dosyć nabywania kolejnych
przedmiotów. Natomiast w uporządkowanym kalejdoskopie posiadanych przedmiotów
pragnienia zmniejszają się i czujesz, że masz wszystko, co do życia potrzebne.”
Ta książka spowodowała, że wyrzuciłam kilka kubłów
niepotrzebnych rzeczy ze swojego mieszkania, w którym jest już i tak bardzo
przestronnie.
Polecam przeczytać tę pozycję – jest inspirująca.
