wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Moja recenzja książki pt. „Życie piękna katastrofa. Mądrością ciała i umysłu możesz pokonać stres, choroby i ból” Jon Kabat-Zinn

Po przeczytaniu pierwszych stron uznałam, że będzie to taka książka, jakich od groma na rynku i jakich wiele przeczytałam. Ale kolejne strony udowodniły, że autor podszedł do tematu szczegółowo opisując liczne przykłady, co zwiększa poziom zrozumienia tematu tak abstrakcyjnego. Autor nie przedstawia tylko pustych stwierdzeń, którymi operuje cały świat w tej i innej tematyce.

Jon pisze o praktykowaniu uważności poprzez medytację, obserwowanie oddechu i skanowanie ciała. O medytacji napisano już masę tekstów. Jednakże z medytacją jest jak z głodówką – wiadomo, że czyni cuda, ale nie wystarczy o niej czytać, lecz trzeba praktykować.

Do mnie przede wszystkim przemówił rozdział o skanowaniu ciała – tak przekonująco ujęty przez autora, że aż sama zaczęłam skanowanie swoje i to od razu z pozytywnym rezultatem.

Sporo uświadomił mi rozdział o stresie. Sądziłam, że w tym temacie wiem już wszystko i sporo spraktykowałam, ale w tej książce stres przedstawiony jest jeszcze z innych punktów widzenia. Autor twierdzi, że są osobowości podatne na raka (to osoba, która szuka akceptacji, uwagi u innych, ale jest jednocześnie wyobcowana, czuje się niekochana i tłamsi swoje emocje) i podatne na choroby serca (o wysokim poziomie wrogości do innych ludzi).

Widomo, że dane zdarzenie nie jest same w sobie stresorem, lecz stresujące, albo nie jest nasze postrzeganie danego zdarzenia. Dlatego sądzimy, że niektórzy stresują się bez sensu i byle czym. Ale te osoby mogą na to mieć kompletnie inne spojrzenie. Niektórym w krew weszło stresujące życie tak, że już nie potrafią żyć bez ciągłego pobudzenia, podenerwowania, przez co nie potrafią wypoczywać. Jedyną ulgą dla większości permanentnie zestresowanych stają się używki aby choć przez chwilę poczuć się inaczej niż zawsze, choć na chwilę uspokoić swoje skołatane nerwy. Aktualnie popularnymi używkami są alkohol, papierosy, narkotyki, wysiłek fizyczny, jedzenie wysokowęglowodanowe. Niestety na zlikwidowanie stresu nie ma magicznej pastylki – trzeba pracować nad sobą aby się wyciszyć. Ukojenie przynosi m.in. uważność, koncentrowanie się na jednej rzeczy, którą w danym momencie robisz, choćby to było tylko odkurzanie, zmywanie, prasowanie, mycie się, sznurowanie butów, picie herbaty, wycieranie nosa. Oczywiste? To tak zrób, a zobaczysz, że wcale łatwe nie jest.

Dla mnie ta książka jest kojąca, odstresowująca, spowalniająca. Postanowiłam, że będę stosować porady w niej zawarte. Po jej przeczytaniu mam następującą refleksję: ludzie psują najczęściej świadomie swoje ciało, a potem idą do lekarza i żądają aby je naprawił farmaceutykami. Sami psują, a innym każą naprawiać Bezsens. Głupota. Ignoranctwo.

Nie marnuj żadnej chwili swojego życia – o tym jest ta książka.