Ta książka jest bezcenną lekturą dla osób z zaburzeniem odżywiania. Ta książka jest o niebo lepsza od naukowych podręczników traktujących ten temat. Książka jest wspomnieniami anorektyczki i bulimiczki, opisem jej drogi jaką przeszła przez katowanie swojego ciała, także opisuje przyczyny powstania zaburzeń. Jest to studium anorektycznego myślenia, które najlepiej potrafi wyrazić tylko ta, co przez tę katorgę przeszła.
Bohaterka książki opisuje rozpad małżeństwa jej rodziców jako źródło jej cierpień, na które żadne z nich nie zważało. Byli zajęci swoimi wojenkami, a dziecko chowało się gdzieś w okopach, czuło się niekochane. Miłości szukało już w wieku nastoletnim w ramionach chłopców, oddając swoje ciało do ich dyspozycji. Z czasem zrozumiało, że seks wcale nie przynosi ukojenia, że ramiona kochanka wcale przed złym światem jej nie chronią i nie znajduje w nich ukojenia.
Młoda osoba rozpoczynająca głodowanie najpierw czuje się
dobrze, bo organizm przy okazji głodówki zrzuca toksyny. Ale jak już te zrzuci,
to sięga do innych zapasów. Lata głodowania zmieniają nie tylko ciało, ale też
psychikę. Głód z czasem wyzwala niesamowitą agresję i to w kobietach. Młoda
dziewczyna jest zdolna zrobić krzywdę innym, a nawet zabić w chwili stresu
powodowanego głodem. Głodny człowiek może cieszyć się czyimś cierpieniem, bo
sam cierpi.
Osoba z zaburzeniami dożywiania czuje żal, że ją
skrzywdzono, że ją nie kochano, że ją porzucono, albo krytykowano i zawsze nie
była wystarczająco dobra, zawsze musiała zapracować sobie na uznanie, pochwałę,
albo siedziała cicho, żeby nie urazić wrażliwych rodziców, albo nie
przeszkadzać im w ich niekończących się kłótniach np. o pieniądze, albo musiała
wspierać słabą matkę i stać się opoką dla niej i być może rodzeństwa.
Dorastając sama chce odpłacić pięknym za nadobne i chce krzywdzić, niszczyć w
nadziei, że już większych ran jej nikt nie zada, od tych, które ona czyni.
Anoreksja i bulimia są po to, żeby czuć że nad czymś ma się
kontrolę. Skoro nad rodzicami nie miałam i się rozstali raniąc mnie tym, to
panowanie nad moim ciałem daje mi poczucie, że jednak mogę w życiu coś
kontrolować, mieć na coś wpływ. Osoby z zaburzeniami odżywiania mogą nie chcieć
mieć dzieci w obawie, że nad nimi nie zapanują, albo że tym sposobem zafundują
im niedolę, przez którą same przeszły w dzieciństwie, albo że te ograniczą ich
swobodę działania. Anorektyczki w dorosłym wieku chcą czuć się niezależne,
robić w końcu to, na co mają ochotę, nie chcą już być ograniczane, co jest
możliwe pod warunkiem, że wyjdą z tej choroby i przeżyją.
Anoreksja zwykle dopada osoby wysoko wrażliwe, inteligentne,
ambitne, nie pozostawiające sobie ani innym prawa do popełniania błędów, silne
mentalnie. Miernoty, prymitywne, chwiejne jednostki omija, bo w tych nie
powstają skomplikowane procesy myślowe, które prowadzą właśnie do takiego samo
okaleczania się. Lata głodu w otoczeniu wszędzie dostępnego jedzenia wytrzyma
tylko jednostka o silnej woli, niezłomna. Anorektyczki nie jedzą bo nie chcą
dorastać, chcą pozostać dzieckiem w oczekiwaniu, że w końcu ktoś się ocknie i
zacznie je kochać, a one wtedy będą mogły w końcu cieszyć się urokami
dzieciństwa. Nie chcą dorastać także dlatego, bo obawiają się zaznania braku
akceptacji od innych, nie tylko od rodziców. Poprzez powstrzymywanie rozkwitu
kobiecych kształtów z góry skazują same siebie na odrzucenie przez innych, bo
będą wyglądać odmiennie od rówieśników. Tym sposobem przewidują co będzie i przejmują
kontrolę nad sytuacją.
Książka jest elegancko napisana, to znaczy bez zbędnych
ozdobników, jest w niej tylko esencja, istota opisanego tematu. Te 220 stron
przeczytałam w jeden wieczór – nie sposób się oderwać od tej książki.
