Książka zawiera wywiady z Koreankami i koncentruje się na przedstawieniu przejawów dyskryminacji kobiet w tym kraju, która wynika przede wszystkim z kultury i zwyczajów. Dużo jest w książce o tym, że Koreanki ogarniają tradycyjne obowiązki domowe, wychowywanie dzieci, a mężczyźni incydentalnie wspierają je w tych zadaniach. Akurat dla Polek nie musi być to zaskoczeniem. Za to porażająca może być skala przemysłu seksualnego, powszechności korzystania z usług prostytutek i jawnego wyłączania z zastępów kadr korporacyjnych kobiet w ciąży, albo mających dzieci. Książka napisana została w 2022 roku.
Moja recenzja paradoksalnie nie będzie o dyskryminacji kobiet, lecz przytoczę fragment wywiadu, w którym Koreanka – moim zdaniem trafnie – przedstawia mentalność kobiet. Niestety ten sposób rozumowania jest też powszechny w Polsce, nad czym ubolewam:
„Kobiety myślą inaczej, są z Wenus. Są niezdecydowane i
zmienne, nie można im do końca ufać. Ale nasz brak pewności siebie to nie
kwestia genetyki. To wynik tego, że słowo kobiety podważa się od dziecka
rutynowo, nie bierze się go na serio. Jej przyrzeczenie lub odmowa nie zamyka
sprawy. Jej ‘tak’ to w istocie ‘chyba tak’, a ‘nie’ to ‘chyba nie’. Kobieta
uczy się, że jej słowo nie ma wartości. A potem nie potrafi podejmować decyzji
i się ich trzymać. Plącze się, rozjeżdża, ma wątpliwości. Lub milknie, oddaje
pałeczkę mężczyźnie. Kobieta na stanowisku nie jest w stanie dorównać
mężczyźnie (…), często na swoich plecach dźwiga trzy role: pracownika firmy,
gospodyni i matki. Ma trzy równorzędne zawody, między którymi dzieli swoją
uwagę i czas. Nie ma mowy, żeby była tak efektywna jak ktoś, kto posiada luksus
skupienia się na jednej rzeczy. Jak mężczyzna.”
Nie twierdzę, że powyższy opis dotyczy 100% Polek, ale jakże
jest to powszechne zjawisko. Niestety. Moim zdaniem bierze się ze sposobu
wychowania i stereotypów, które ciągle pokutują w kulturze polskiej –
dziewczynka ma być grzeczna, usłużna, opiekuńcza, poświęcać się dla
najbliższych, nie być egoistką itp.
