Ostatnio dużo czytałam i sporo uczyniłam w kierunku przetrzebienia szafy. Rezultat jest nie tylko widoczny tzw. gołym okiem. W tym uproszczeniu najważniejsze dla mnie jest to, że pozbyłam się codziennych dylematów i poczucia psychicznego obciążenia nadmiarem.
Specjalistki od minimalizowania garderoby zalecają aby
zawierała maksymalnie:
- siedem strojów wierzchnich (tj. kurtka, płaszcz,
marynarka)
- siedem gór (tj. sweter, bluza, t-shirt, polo)
- siedem dołów (dżinsy, spódnica, sukienka, spodnie)
- siedem par butów
- kilka dodatków (tj. szalik, czapka, rękawiczki, kapelusz)
Bielizna osobista i nocna stanowią odrębną całość i również
nie powinny być liczne.
Stroje powinny być na tyle uniwersalne, tymczasowe,
praktyczne, estetyczne, żeby można było je dowolnie ze sobą komponować.
Jak pierwszy raz zetknęłam się z powyższymi zaleceniami (są
w książkach, na różnych blogach), to sceptycznie do tego podeszłam. Ale z
czasem jak zaczęłam wyrzucać z szafy rzeczy znoszone, zmechacone, niechciane,
źle leżące, tzw. po domu, niemodne, niepraktyczne, to zaczęło do mnie docierać,
że jednak się da.
Uproszczenie garderoby zdejmuje ogromne obciążenie z głowy
pod tytułem ‘w co mam się ubrać’. Poza tym prowadzi do radykalnego zwiększenia
jakości zakładanych na siebie rzeczy. Do tego dochodzi kompletnie nowe
nastawienie do zakupów ubraniowych – kupować rzadko, mało, dobrej jakości, z
naturalnych materiałów i dobrze skrojone (zapewne drogie, ale niekoniecznie),
klasyczne. Specjalistki od minimalizmu garderoby zalecają chodzić jak
najczęściej w posiadanych najdroższych/najlepszej jakości ciuchach.
Kupowanie dużo i tanio, byle czego, z przekonaniem, że ‘czym
więcej mam, tym lepiej o mnie świadczy’ prowadzi do chaosu w garderobie, ale
także w głowie.
W parze z uporządkowaniem garderoby powinno iść
uporządkowanie gabarytów swojego ciała. Oczywistością jest to, że ładnie,
gustownie, elegancko wygląda osoba szczupła, foremna, generalnie przeciętna.
Zrobienie porządku w szafie może radykalnie pomóc w uporządkowaniu nawyków
żywieniowych i w zrzuceniu balastu cielesnego. Jest to kwestia poukładania się
z samą sobą, ze swoim otoczeniem, zrozumienia co ważne w życiu, dostrzeżenia
piękna w prostocie.
