wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.

piątek, 27 marca 2026

Mniej znaczy lepiej

Stwierdzenie bardzo pojemne. Nie będę go wyjaśniać kolejnymi okrągłymi i abstrakcyjnymi słowami. Po prostu opiszę przykłady mojego rozumienia.

Mało mebli, gratów, ozdób w domu, to mniej sprzątania. Jeśli widzisz, jaki ogrom sprzątanie Cię czeka, to trudno je rozpocząć. Jeśli mało jest sprzątania, to być może z ochotą zabierzesz się do niego i będziesz częściej je robić. Efekt: zawsze czysty dom, a nie tylko czasami.

Mało ubrań w szafie, to brak dylematu w co się ubrać. Mało, ale wszystkie w dobrej jakości, odpowiednim fasonie, kolorze, rozmiarze, kroju, który na Tobie leży najlepiej i nie krępuje Ci ruchów. Jeśli nie będziesz mieć problemów z wyborem ubrania, to być może chętniej będziesz wychodzić z domu, spotykać się z ludźmi. Efekt: gdziekolwiek i kiedykolwiek będziesz czuć się dobrze ze sobą.

Mało zadań, tematów do wykonania w pracy lub w domu, tym prostsza i szybsza ich realizacja, z przyjemnością i uważnością. Jeśli masz dużo na głowie, to odwlekasz wykonanie zadań a kolejne napływają, co prowadzi do spiętrzenia i co wywołuje w Tobie frustrację. Wtedy robisz szybko i byle jak, albo wcale. Jeśli ograniczysz ilość tematów do najistotniejszych a nieważne od razu odrzucisz, będziesz wykonywać je na bieżąco bez odkładania, to być może będziesz je wykonywać z większą ochotą, radością, satysfakcją, dokładnością. Efekt: precyzja wykonania, brak zaległości, brak poczucia przytłoczenia życiem.

Jeśli przestaniesz poddawać się naciskom z zewnątrz np. radom otoczenia, reklamom, sugestiom tzw. specjalistów i zaczniesz robić to, co Twoim zdaniem wskazane, to poczujesz spójność z samym sobą i przejmiesz kontrolę nad swoim życiem. Nie rób tego, co należy, wypada, trzeba, bo zawsze tak było, bo ktoś każe. Rób to, co Twoim zdaniem ma sens, jest słuszne, potrzebne Tobie. Efekt: oczyścisz swoje życie z beznadziei, frustracji, uprościsz je, poczujesz przyjemność z codziennego egzystowania, ciekawość i chęć przeżywania kolejnych chwil.

Życie większości z nas w pewnym momencie zaczyna przytłaczać. A to dlatego, że albo pozwoliliśmy na to, żeby ktoś nim kierował, albo sami sobie (nieświadomie?) je skomplikowaliśmy. Zawsze jest dobry moment na uporządkowanie tego, co już jest i rozpoczęcie od nowa. Oczywiście wskazana jest profilaktyka, czyli zapobieganie w tym przypadku przytłoczeniu. Dlatego warto myśleć o swoim życiu, analizować swoje czyny, zastanawiać się przed podjęciem decyzji, która może mocno zmienić resztę życia, np. dot. ślubu, prokreacji, inwestycji, operacji plastycznej, innych nieodwracalnych, albo ciężkich do odkręcenia.

Przede wszystkim upraszczaj i nie komplikuj.