Stwierdzenie bardzo pojemne. Nie będę go wyjaśniać kolejnymi okrągłymi i abstrakcyjnymi słowami. Po prostu opiszę przykłady mojego rozumienia.
Mało mebli, gratów, ozdób w domu, to mniej sprzątania. Jeśli
widzisz, jaki ogrom sprzątanie Cię czeka, to trudno je rozpocząć. Jeśli mało
jest sprzątania, to być może z ochotą zabierzesz się do niego i będziesz
częściej je robić. Efekt: zawsze czysty dom, a nie tylko czasami.
Mało ubrań w szafie, to brak dylematu w co się ubrać. Mało, ale wszystkie w dobrej jakości, odpowiednim fasonie, kolorze, rozmiarze, kroju, który na Tobie leży najlepiej i nie krępuje Ci ruchów. Jeśli nie będziesz mieć problemów z wyborem ubrania, to być może chętniej będziesz wychodzić z domu, spotykać się z ludźmi. Efekt: gdziekolwiek i kiedykolwiek będziesz czuć się dobrze ze sobą.
Mało zadań, tematów do wykonania w pracy lub w domu, tym
prostsza i szybsza ich realizacja, z przyjemnością i uważnością. Jeśli masz
dużo na głowie, to odwlekasz wykonanie zadań a kolejne napływają, co prowadzi
do spiętrzenia i co wywołuje w Tobie frustrację. Wtedy robisz szybko i byle
jak, albo wcale. Jeśli ograniczysz ilość tematów do najistotniejszych a
nieważne od razu odrzucisz, będziesz wykonywać je na bieżąco bez odkładania, to
być może będziesz je wykonywać z większą ochotą, radością, satysfakcją, dokładnością.
Efekt: precyzja wykonania, brak zaległości, brak poczucia przytłoczenia życiem.
Jeśli przestaniesz poddawać się naciskom z zewnątrz np.
radom otoczenia, reklamom, sugestiom tzw. specjalistów i zaczniesz robić to, co
Twoim zdaniem wskazane, to poczujesz spójność z samym sobą i przejmiesz
kontrolę nad swoim życiem. Nie rób tego, co należy, wypada, trzeba, bo zawsze
tak było, bo ktoś każe. Rób to, co Twoim zdaniem ma sens, jest słuszne,
potrzebne Tobie. Efekt: oczyścisz swoje życie z beznadziei, frustracji,
uprościsz je, poczujesz przyjemność z codziennego egzystowania, ciekawość i
chęć przeżywania kolejnych chwil.
Życie większości z nas w pewnym momencie zaczyna
przytłaczać. A to dlatego, że albo pozwoliliśmy na to, żeby ktoś nim kierował,
albo sami sobie (nieświadomie?) je skomplikowaliśmy. Zawsze jest dobry moment
na uporządkowanie tego, co już jest i rozpoczęcie od nowa. Oczywiście wskazana
jest profilaktyka, czyli zapobieganie w tym przypadku przytłoczeniu. Dlatego
warto myśleć o swoim życiu, analizować swoje czyny, zastanawiać się przed
podjęciem decyzji, która może mocno zmienić resztę życia, np. dot. ślubu, prokreacji,
inwestycji, operacji plastycznej, innych nieodwracalnych, albo ciężkich do
odkręcenia.
Przede wszystkim upraszczaj i nie komplikuj.
