Nie chodzi o to, jaką wartość ktoś nadał danemu zadaniu, ale jaką Ty dostrzegasz. Podaję przykład: utarło się, że egzamin maturalny to ważne wydarzenie, decydujące o przyszłości jednostki. Tzw. piętrzenie potencjałów, czyli nadawanie ważności, istotności, spektakularności, także niepowtarzalności, prestiżu danemu zdarzeniu może wywołać stres w uczestniku tego zdarzenia. Dlatego ogrom maturzystów stresuje się przed egzaminem, bo im powiedziano, że jest ważny. Strach, lęk, stres niektórych paraliżuje i odbiera zdolność racjonalnego, efektywnego działania.
Czy jedną ze skutecznych strategii radzenia sobie ze stresem mogłoby być ustalenie własnego poziomu ważności danego zadania?


