wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.

piątek, 26 czerwca 2026

Nie ważne jaką wartość nadano zadaniu

Nie chodzi o to, jaką wartość ktoś nadał danemu zadaniu, ale jaką Ty dostrzegasz. Podaję przykład: utarło się, że egzamin maturalny to ważne wydarzenie, decydujące o przyszłości jednostki. Tzw. piętrzenie potencjałów, czyli nadawanie ważności, istotności, spektakularności, także niepowtarzalności, prestiżu danemu zdarzeniu może wywołać stres w uczestniku tego zdarzenia. Dlatego ogrom maturzystów stresuje się przed egzaminem, bo im powiedziano, że jest ważny. Strach, lęk, stres niektórych paraliżuje i odbiera zdolność racjonalnego, efektywnego działania.

Czy jedną ze skutecznych strategii radzenia sobie ze stresem mogłoby być ustalenie własnego poziomu ważności danego zadania?

Taki maturzysta mógłby stwierdzić, że ten egzamin z perspektywy całego żywota jednostki jest tylko jednym z wielu wydarzeń, których będzie doświadczał setki. Mógłby sobie także powiedzieć, że jest to egzamin jak każdy inny i jeśli jego praca zostanie oceniona negatywnie, to przecież będzie miał okazję ją poprawić. Do tego dochodzi społeczna ocena, według której niezdanie matury, to wstyd, ujma na honorze nie tylko maturzysty, ale też rodziców. Być może niektórzy kwieciście skomentują oceniając taką rodzinę, że coś w niej słabo funkcjonuje, a może to mało inteligentni ludzie, albo dorobkiewicze pędzący za pieniądzem kosztem dbania o intelekt itp.

A to wszystko jest o poczuciu własnej wartości. Jest o tym, czy przejmujesz się opinią ludzi (co ludzie powiedzą?), czy jednak koncentrujesz się na swoim zdaniu. Skłaniam się ku uznaniu jako nadrzędnego swojego postrzegania danej sytuacji, zadania. W końcu to Ty przebywasz ze sobą 24h/7dni, znasz siebie, także okoliczności, czynniki towarzyszące, swój stan psychofizyczny, wiesz co Ci pomaga, a co szkodzi itp. Ludzie uwielbiają oceniać innych, szczególnie negatywnie, bo wtedy czują się lepsi. Warto pamiętać, że szybko zapominają co o innych powiedzieli i sprawnie przenoszą uwagę na kolejne obiekty. Do tego dochodzi subiektywizm tych ocen – nie ma prawdy i nie ma kłamstwa. Dobro i zło również nie są wartościami kategorycznymi. Wszystko jest względne i dlatego czyjaś ocena jest równie wartościowa, jak tysiąca innych osób. Albo się nimi przejmiesz i oszalejesz, albo olejesz i przyjmiesz swoją.

Przyjmowanie swojej oceny jako właściwej dla dane sytuacji, czy zadania, wzmacnia pewność siebie. Uznając swoje zdanie i odrzucając odmienne opinie innych będziesz wiedzieć jakie podjąć decyzje, będziesz działać konsekwentnie i być może bez stresu, ze spokojem umysłu. To pomaga się skoncentrować, uniknąć błędów. A przede wszystkim dystansuje. Dystans do życia daje komfort istnienia, spokojny sen, uważność, jasność myślenia. Nie daj sobą manipulować, nie poddawaj się indoktrynacji, nie wchodź jak dzik w żołędzie w pierwszą lepszą propozycję i nie tnij się po usłyszeniu krytyki. Dawaj sobie czas na podejmowanie decyzji, działaj zgodnie ze swoimi przekonaniami, a nie tymi narzucanymi przez otoczenie.