wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Moja recenzja książki pt. „Więźniowe własnych myśli” Alex Pattakos, Eleine Dundon

Książka rozkłada na czynniki pierwsze głoszoną przez Viktora Frankla metodę psychoterapii, logoterapii. Jeśli nie wiesz kim był i co przeszedł Viktor Frankl, to poszukaj w necie.

W książce jest opisanych siedem zasad postępowania, które mają nam ulżyć w życiu, mają pomóc odnaleźć, a raczej poczuć sens swojego żywota. Temat nie jest prosty, bo jest powiązany z wrażliwością danej osoby, używanej nomenklatury, stopnia przeżywania tego, co się zdarza na co dzień, poziomu wrażliwości, empatii itd. Dlatego do niektórych ta książka być może nie trafi, nie przypadnie im do gustu, a inni ogłoszą ją skutecznym poradnikiem osiągnięcia pełni swojego potencjału.

Mnie książka nie powaliła na kolana, ale doceniam pracę, jaką autorzy wykonali i z jaką uważnością i szczegółowością opisali temat. To, co zapamiętam z książki to stwierdzenie, że najbardziej uduchowione chwile przeżywamy w momentach kryzysowych, kiedy jesteśmy wewnętrznie rozchwiani, zdestabilizowani. Zgadzam się z tym, czuję że tak jest, ale nie mam pewności, że dotyczy to każdego. Wydaje mi się, że są jednostki, których poziom uduchowienia jest zerowy i nie należy mylić tego z religijnością.

Powtarzającym się motywem w książce jest stwierdzenie głoszone przez Frankla, według którego każde zdarzenie, sytuacja pojawiająca się w naszym życiu ma jakiś sens, tylko że czasami nie potrafimy go dostrzec. Krytycy tej teorii zapewne stwierdziliby, że jest to próba racjonalizowania i/lub sztucznego optymistycznego spoglądania na życie, choćby nie ważne co złego by się przydarzyło. To co przeżył Frankl wyzwoliło w nim tzw. myślenie pozytywne, bo inaczej chyba szybciej skończyłby swój żywot.

Bohaterem jest każdy, kto poradził sobie, wytrwał w niesprzyjających okolicznościach i ostatecznie wyszedł na prostą. Dla każdego z nas mogą być to inne okoliczności, dla jednego pożar domu będzie życiową tragedią, dla innego śmierć dziecka, albo kradzież samochodu. Punkt widzenia zależy od punktu odniesienia.

Jest to kolejna książka, w której autorzy przekonują, że należy życie przeżywać, a nie wegetować. Że należy żyć z wdzięcznością, a nie ciągłą postawą niezadowolenia i roszczeniową. Że należy żyć z ciekawością, a nie w zblazowaniu. Jak często w takich pozycjach, tak i w tej przytoczony jest przykład pięknego, odnoszącego sukcesy mężczyzny, który w chwili wypadku samochodowego został do końca swoich dni przykuty do wózka inwalidzkiego. Ten przykład ma uświadomić czytelnikowi, aby doceniać to, co teraz ma zamiast ciągle gonić za nowym, lepszym, być ciągle zaabsorbowanym bezcelowymi aktywnościami, albo biernym odbiorem miernej wartości treści prezentowanych w mediach.

Przykłady tragicznego losu jednostek uruchamiają refleksję u czytelnika tylko na chwilę, w której o tym czyta. Następnie książka odkładana jest na półkę, a refleksja ulatuje. Zdaje się, że czym ciężej i częściej doświadczamy przykrych sytuacji, tym stopniowo godzimy się z naszym życiem, po czym na łożu śmierci stwierdzamy, że za dużo czasu straciliśmy na zamartwianie się i pogoń za zbytkami. Rzadko kiedy zrozumienie dla samego siebie przychodzi w trakcie naszego życia, lecz dopiero wraz z dopełnieniem żywota. Być może na to zrozumienie potrzebujemy więcej czasu i mielibyśmy szansę nacieszyć się życiem, jeśli byśmy żyli ze 150 lat.