wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.

piątek, 19 czerwca 2026

Kulinarne porno

Jedzenie jest potrzebą fizjologiczną tak jak spanie, wydalanie, seks. Jakoś tak na przestrzeni stuleci utarło się, że jeść można publicznie, ale sikać tylko w odosobnieniu. Nie ma powszechnie dostępnych restauracji, w których uprawia się seks w towarzystwie innych kochających się par. Za to jest masa lokali, w których publicznie przyjmuje się doustnie jadło i popitki.

Publiczne jedzenie jest normą, nikogo nie dziwi, mało kogo razi. Je się na ulicy, przy biurku w biurze, w kinie, w środkach komunikacji, na plaży, podczas przerwy w szkole na korytarzu, przy długich stołach biesiadnych itd. Podobnie jest z piciem.

Jedzenie i napoje są powszechnie reklamowane.

Można oglądać jedzących z rozkoszą, obmazujących się czekoladą, lodami, zalewających się napojami, plamiących z lubością swoje ubrania, wkładających łyżeczkę do ust ukochanego, celebrujących momenty przy stole, tworzących dzieła sztuki kulinarnej itd.

W mediach ekranowych jest coraz więcej programów, kanałów o gotowaniu, jedzeniu, o podróżach w poszukiwaniu nowych smaków i potraw, nie wspominając też o omawianiu diet i wytycznych żywieniowych. Łatwo znajdziesz podcasty o jedzeniu, kanały youtuberów pichcących, albo testujących to, co ktoś inny zgotował.

Żarcie nas otacza, bo jest nie tylko w sklepach spożywczych, lecz także w kioskach, księgarniach, foodtrackach na ulicy, maszynach vendingowych stawianych w jadłodajniach przy centrach handlowych, meblowych, narzędziowych itp.

Produkcja i sprzedaż jedzenia to jeden z intratnych biznesów, w tym najnowszy trend czyli pudełkowe diety serwowane pod drzwi na wycieraczce. Testowanie jedzenia na ekranie to też biznes. Do tego dochodzi produkcja i sprzedaż akcesoriów jedzeniowych oraz dekoracyjnych do kuchni, jadalni, do samochodu, do wózków dziecięcych, do plecaków szkolnych, do rowerów itp. Opasła literatura traktuje o jedzeniu, a współczesna jest dodatkowo bogato ilustrowana.

Ludzie lubią jeść, ale paradoksalnie często spożywają w pośpiechu bez skupienia uwagi na smaku, fakturze. Jedzenie może być rozkoszą, ale mało kto się delektuje, za to wcina w pośpiechu, na stojąco, przy koszu na śmieci na ulicy. A dokąd się tak spieszą? Czy z innymi potrzebami fizjologicznymi też tak pędzą? A jak już wetną w 3 minuty kebaba, albo aktualne danie narodowe Polaków, czyli pizzę z kartonu, to potem mogą oglądać pasjami i godzinami na ekranie jak ktoś szykuje jakąś strawę. Zdaje się, że więcej czasu (chętniej?) jesteśmy skłonni poświęcić na oglądanie jedzenia, niż smakowanie. Jakie to dziwne.

Żarcie nas otacza. Zdaje się, że ci (oni) chcą nam pokazać, że jeść trzeba stale, aby mieć energię do działania, nie opaść z sił, odżywiać się prawidłowo, uzupełniać składniki odżywcze itp. Tylko, że to żarcie łatwo dostępne w wszędzie jest wysoko przetworzonym wytworem fabryk, ze znikomą wartością odżywczą, a raczej szkodzące zdrowiu.

A gdyby tak akt jedzenia stał się od dziś czynnością realizowaną w odosobnieniu i poza wzrokiem innych? A gdyby tak zacząć wstydzić się publicznie wkładać do ust jedzenia i napojów, tak jak wstydzimy się wydalać publicznie? Dlaczego grubasy nie wstydzą się jeść publicznie? Dlaczego bez skrępowania otwieramy usta pokazując przy okazji w całej okazałości otwór gębowy, w tym stan uzębienia i język, wydając odgłosy konsumpcji, wykrzywiając twarze grymasem żucia i gryzienia?

Spożywanie stało się procesem. Uprawianie seksu póki co raczej uważane jest za sztukę. Codzienne wydalanie ‘dwójki’ stało się marzeniem niejednego obywatela. A częstotliwość sikania dla co poniektórych jest czynnością uprzykrzającą tryb dnia, nawet nocy.

Z jednej strony ludzie nie mają czasu na delektowanie się jedzeniem, a z drugiej napychają się pod korek. W efekcie widocznym gołym okiem przybywa grubasów. Czy niespieszne spożywanie jedzenia i picia w odosobnieniu i skupieniu mogłoby być jednym ze sposobów zapobiegania otyłości?