wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.

poniedziałek, 15 czerwca 2026

Moja recenzja książki pt. „Płukanie ust olejem. Detoksykacja i uzdrawianie ciała poprzez usta” Bruce Fife

W tej książce obalone zostały mity i błędne przekonania na temat płukania ust olejem. Autor tłumaczy, że nieprawdą jest, że olej w ustach jakkolwiek oczyszcza układ krwionośny. Nieprawdą jest także przekonanie, że płukanie ust olejem przerywa post, autofagię. A pozytywny wpływ tego zabiegu na stan zdrowia człowieka wcale nie wiąże się z magią, czarami, tylko zwykłym usuwaniem zarazków z otworu gębowego.

A w tym otworze gębowym podobno jest więcej patogenów niż na podeszwie buta. Szczególnie po nocy, kiedy to generacja śliny zostaje spowolniona. Ślina ma właściwości bakteriobójcze, jeśli jest jej mniej, to namnażają się w buzi bakterie niszczące zęby, dziąsła, śluzówkę. Te świństwa mają powłokę lipidową, a ponieważ tłuszcz łączy się z tłuszczem, to te łatwo wymiata olej podczas przepłukiwania ust.

Ot cała magia tego zabiegu. Ssanie oleju wymiata świństwa ze szczelin pomiędzy zębami i dziąsłami oraz innych zakamarków, do których szczoteczka do zębów nie sięga. Przemysłowe płyny do płukania ust również nie są tak skuteczne jak ssanie oleju, a nawet mogą działać drażniąco na śluzówkę.

Jeśli wypłuczesz patogeny z buzi i wyplujesz je wraz ze ssanym olejem, to nie przedostaną się do wnętrza organizmu. Natomiast bez płukania ust olejem zostaną połknięte wraz ze spożywanym jedzeniem lub napojami.

Autor poświęcił w książce cały rozdział na temat niebezpieczeństw zabiegów stomatologicznych. Przedstawia dane dotyczące szkodliwości na ludzki organizm pozostających latami w jamie gębowej wypełnień amalgamatowych, które zawierają rtęć i stopniowo ją uwalnianą do krwiobiegu człowieka. Także zwraca uwagę na wszelkiego rodzaju materiały, z których są wykonywane implanty, sztuczne szczęki, rusztowania ortodontyczne – złoto jest metalem, który prawie nie reaguje z ludzkimi wydzielinami, natomiast wszelkie inne materiały uwalniają szkodliwe związki w kontakcie z wydzielinami ludzkiego organizmu i kwasami powstającymi w jamie ustnej szczególnie podczas spożywania węglowodanów. Zwraca uwagę na toksyczność fluoru (wyższą od ołowiu), który przynosi więcej szkody człowiekowi niż powszechnie reklamowanego pożytku, gdyż przyczynia się do powstawania kamienia nazębnego, jest rakotwórczy, zmiękcza tkankę zębów, również innych kości jeśli osobnik spożywa wodę wzbogaconą fluorem i/lub nagminnie stosuje pastę do zębów z fluorem. To, co stomatolog zainstalował Ci na lata w buzi, może infekować Twój organizm, a płukanie ust olejem ma usunąć choć część uwalnianych szkodliwych związków.

Ssanie oleju wywodzi się z medycyny ajurwedyjskiej, z Indii. Autor twierdzi, że najlepiej ssać olej kokosowy, bez względu na to czy jest rafinowany, czy nie, gdyż tylko ten tłuszcz zawiera najwięcej związków leczniczo działających w naszej jamie gębowej. Ale ssanie każdego innego oleju również usunie patogeny z buzi, więc może być to oliwa z oliwek, olej słonecznikowy, rzepakowy i każdy inny.

Polecam przeczytać tę pozycję. Jest w niej ogrom przydatnych informacji, począwszy od tego kiedy ssać, ile razy dziennie, jak długo ssać, ile na raz potrzeba oleju do ssania, jak radzić sobie z odruchami wykrztuśnymi. Autor tłumaczy w przystępny sposób dlaczego picie alkoholu, palenie papierosów i jedzenie słodkich produktów niszczy zęby i dlaczego mycie zębów pastą wcale nie zapobiega próchnicy. Wymienia naturalne, powszechnie dostępne produkty, które czyszczą zęby, zapobiegają próchnicy, odkażają jamę ustną, a nawet takie, które usuwają stany zapalne dziąseł i zębów.

Kiepskie tłumaczenie książki na język polski obniża walory tej książki; np. insulinooporność tłumaczka nazwała ‘insulinoodpornością’, a tłuszcze wielonienasycone ogłosiła ‘wielonasyconymi’, które nie występują w przyrodzie.

Ssanie oleju polecane jest nie tylko osobom już chorym, ale także w ramach zapobiegania schorzeniom. Jestem pewna, że lektura tej pozycji znacząco wzbogaci Twoją wiedzę o metodach utrzymania dobrego zdrowia człowieka.