W tej książce obalone zostały mity i błędne przekonania na temat płukania ust olejem. Autor tłumaczy, że nieprawdą jest, że olej w ustach jakkolwiek oczyszcza układ krwionośny. Nieprawdą jest także przekonanie, że płukanie ust olejem przerywa post, autofagię. A pozytywny wpływ tego zabiegu na stan zdrowia człowieka wcale nie wiąże się z magią, czarami, tylko zwykłym usuwaniem zarazków z otworu gębowego.
A w tym otworze gębowym podobno jest więcej patogenów niż na podeszwie buta. Szczególnie po nocy, kiedy to generacja śliny zostaje spowolniona. Ślina ma właściwości bakteriobójcze, jeśli jest jej mniej, to namnażają się w buzi bakterie niszczące zęby, dziąsła, śluzówkę. Te świństwa mają powłokę lipidową, a ponieważ tłuszcz łączy się z tłuszczem, to te łatwo wymiata olej podczas przepłukiwania ust.
Ot cała magia tego zabiegu. Ssanie oleju wymiata świństwa ze szczelin pomiędzy zębami i dziąsłami oraz innych zakamarków, do których szczoteczka do zębów nie sięga. Przemysłowe płyny do płukania ust również nie są tak skuteczne jak ssanie oleju, a nawet mogą działać drażniąco na śluzówkę.Jeśli wypłuczesz patogeny z buzi i wyplujesz je wraz ze
ssanym olejem, to nie przedostaną się do wnętrza organizmu. Natomiast bez
płukania ust olejem zostaną połknięte wraz ze spożywanym jedzeniem lub
napojami.
Autor poświęcił w książce cały rozdział na temat
niebezpieczeństw zabiegów stomatologicznych. Przedstawia dane dotyczące
szkodliwości na ludzki organizm pozostających latami w jamie gębowej wypełnień
amalgamatowych, które zawierają rtęć i stopniowo ją uwalnianą do krwiobiegu
człowieka. Także zwraca uwagę na wszelkiego rodzaju materiały, z których są
wykonywane implanty, sztuczne szczęki, rusztowania ortodontyczne – złoto jest
metalem, który prawie nie reaguje z ludzkimi wydzielinami, natomiast wszelkie
inne materiały uwalniają szkodliwe związki w kontakcie z wydzielinami ludzkiego
organizmu i kwasami powstającymi w jamie ustnej szczególnie podczas spożywania
węglowodanów. Zwraca uwagę na toksyczność fluoru (wyższą od ołowiu), który
przynosi więcej szkody człowiekowi niż powszechnie reklamowanego pożytku, gdyż
przyczynia się do powstawania kamienia nazębnego, jest rakotwórczy, zmiękcza
tkankę zębów, również innych kości jeśli osobnik spożywa wodę wzbogaconą
fluorem i/lub nagminnie stosuje pastę do zębów z fluorem. To, co stomatolog
zainstalował Ci na lata w buzi, może infekować Twój organizm, a płukanie ust
olejem ma usunąć choć część uwalnianych szkodliwych związków.
Ssanie oleju wywodzi się z medycyny ajurwedyjskiej, z Indii.
Autor twierdzi, że najlepiej ssać olej kokosowy, bez względu na to czy jest
rafinowany, czy nie, gdyż tylko ten tłuszcz zawiera najwięcej związków
leczniczo działających w naszej jamie gębowej. Ale ssanie każdego innego oleju
również usunie patogeny z buzi, więc może być to oliwa z oliwek, olej słonecznikowy,
rzepakowy i każdy inny.
Polecam przeczytać tę pozycję. Jest w niej ogrom przydatnych
informacji, począwszy od tego kiedy ssać, ile razy dziennie, jak długo ssać,
ile na raz potrzeba oleju do ssania, jak radzić sobie z odruchami wykrztuśnymi.
Autor tłumaczy w przystępny sposób dlaczego picie alkoholu, palenie papierosów
i jedzenie słodkich produktów niszczy zęby i dlaczego mycie zębów pastą wcale
nie zapobiega próchnicy. Wymienia naturalne, powszechnie dostępne produkty,
które czyszczą zęby, zapobiegają próchnicy, odkażają jamę ustną, a nawet takie,
które usuwają stany zapalne dziąseł i zębów.
Kiepskie tłumaczenie książki na język polski obniża walory
tej książki; np. insulinooporność tłumaczka nazwała ‘insulinoodpornością’, a
tłuszcze wielonienasycone ogłosiła ‘wielonasyconymi’, które nie występują w
przyrodzie.
Ssanie oleju polecane jest nie tylko osobom już chorym, ale
także w ramach zapobiegania schorzeniom. Jestem pewna, że lektura tej pozycji
znacząco wzbogaci Twoją wiedzę o metodach utrzymania dobrego zdrowia człowieka.
