Ograniczanie spożywanych kalorii, a przede wszystkim tłuszczu i zastępowanie go węglowodanami jest tradycyjną strategią odchudzania, która wiąże się z wyrzeczeniami i najczęściej z efektem jojo. Na restrykcji kalorycznej wytrzymają tylko najbardziej zdyscyplinowani, ale okupią to wkurwem i ciągłym głodem.
W doprowadzeniu ciała do optymalnej wagi, czyli w większości przypadków w schudnięciu, chodzi o nasycenie, ale nie przejadanie się, chodzi o jakość produktów, ale nie ich gramaturę. W zrzucaniu zbędnego balastu, a następnie utrzymaniu prawidłowej wagi oczywiście nie chodzi o liczenie kalorii – zjadając 200 kcal z owocowego jogurtu możesz pogłębiać swoją tuszę, natomiast spożywając 800 kcal z ociekającego tłuszczem steka możesz w efekcie poprawić metabolizm.
Ludzie panicznie boją się tłuszczu co jest efektem
indoktrynacji mediów i otoczenia trwającej latami, od samego urodzenia danej
osoby. Wszyscy są przekonani o tyciu od nadmiaru kalorii i tłuszczu uważając to
za dogmat. Ci, co są zaciekawieni, lubią podważać zastałą rzeczywistość, poddawać
w wątpliwość, to wiedzą jakim ten przekaz jest blagą, fałszem, głupotą.
Jeśli już doprowadziłeś/aś się do nadwagi, to na zawsze
schudniesz dzięki niegłodzeniu się. Głodzenie się jest dobre na krótko i to po
to, aby wejść w proces autofagii, mitofagii i ketozy. Oczywiście głodzenie
głodzeniu jest nie równe. Postne tymczasowe głodzenie się, aby wywołać powyższe
procesy polega na piciu wody, ew. jedzeniu małoodżywczych produktów na diecie
udające post (np. post dr Ewy Dąbrowskiej). Natomiast długotrwałe (przez miesiące,
lata) głodzenie się w trybie jem wszystko, ale mało aby ograniczać kalorie, nie
wprowadzi organizmu w stan samoistnej naprawy i regeneracji, a wręcz przeciwnie
wycieńcza organizm, spowolnia metabolizm, a wagi nie ubędzie, a nawet może
przybyć.
Aż dziw bierze, że nadal istnieją dietetycy, którzy głoszą
potrzebę redukcji kalorycznych aby schudnąć. A jeszcze większe zdziwienie mnie
ogarnia, że są klienci, którzy takim dietetykom ufają i jeszcze im za te
banialuki płacą. Być może każdy musi przekonać się na własnym ciele, aby pojąć
jak działa metabolizm, co mu pomaga, co szkodzi, ale wymaga to zwrócenia uwagi
na samego siebie. A ci zaganiani codziennością, pędzący po pieniądz i zbytki
materialne, których religią jest konsumpcja, a kościołem centrum handlowe, to w
niewiedzy i być może z nadwagą dotrą do kresu swojego żywota.
Jeśli wypróbowałaś już wszystkich diet i nadal borykasz się
z nadwagą, to zacznij działać dokładnie na odwrót niż dotychczas. Rób inaczej
niż mainstream poleca. Sięgaj po niestandardową wiedzę. Naucz się słuchać i z
ciekawością (a nie sceptycyzmem) podchodzić do dotychczas nieznanych Tobie
teorii. A taką może być dla Ciebie następująca: aby schudnąć trzeba jeść
tłuszcz i białko, ograniczać węglowodany, jeść rzadko, nasycać się a nie
nażerać, nie głodzić się, oczywiście ruszać ciało z kanapy. Poczytaj na ten
temat, posłuchaj podkastów o tym. Dzięki wiedzy możesz podejmować decyzję, nie
oddając bezkrytycznie swojego zdrowia w czyjeś ręce.
