wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.

poniedziałek, 8 czerwca 2026

Moja recenzja książki pt. „Ikigai” Ken Mogi

Napisana przez japońskiego filozofa, czyli osobę mającą inny mindset niż człowiek Zachodu, z uwagi na otaczającą kulturę i wychowanie. Jestem pewna, że poruszony w książce temat mógłby być przedstawiony inaczej, ale tylko przez mieszkańca np. Europy, albo Ameryki.

Ikigai to powód aby wstać rano z łóżka, przyczyna do kontynuowania życia, sens życia. I wcale nie trzeba wytyczać sobie szczytnych celów i ich osiągać, nie musisz wieść życia przepełnionego spektakularnymi sukcesami, nie musisz opływać w dostatek materialny, nie musisz być pięknym, młodym, podziwianym człowiekiem. Paradoksalnie właśnie ludzie sukcesu tracą poczucie sensu i popadają w załamanie, stany depresyjne.

A tutaj chodzi o dostrzeganie piękna, wartości w codziennych chwilach, np. parząc herbatę, myjąc się pod prysznicem, ścieląc łóżko, gotując, czytając książkę, idąc na spacer, słuchając podkastu, ścierając kurze, obcinając paznokcie, robiąc zakupy, prasując, kserując, nucąc, czesząc się, goląc itd. Tylko że mało kto wykonuje te czynności uważnie, raczej automatycznie pakujemy produkty do koszyka w sklepie, obieramy cebulę, rozwieszamy pranie, zakładamy buty. A niektórzy robią coś tylko dlatego, że inni na nich patrzą, czyli robią coś na pokaz w oczekiwaniu na pochwałę, podziw, być może także zazdrość innych.

Ikigai nie polega na tym, żeby coś komuś udowadniać. Graj kiedy nikt nie słucha, rysuj gdy nikt nie patrzy, pisz opowiadania, których nikt nie przeczyta – tak autor tłumaczy, radzi jak osiągnąć harmonię, wyciszenie, uważność, świadomość. Praca nie musi być trudem, może być dobrem samym w sobie – podobno Japończycy tak ją postrzegają i dlatego chcą pracować nawet po osiągnięciu wieku emerytalnego.

Ikigai to dostrzeganie wyjątkowości w drobiazgach. Nic dwa razy się nie zdarza. Każda chwila jest wyjątkowa, więc warto ją zauważać, nie marnować, nie żyć w oczekiwaniu na coś. Rytuały, ceremonie, cykliczność pewnych zachowań dopełniają poczucia harmonii oraz budują poczucie sensu.

Sens życia albo czujesz, albo nie. Sensem nie jest coś, lecz postawa i myśli, jakie w Twojej głowie ten sens budują. Wysiłek, zmierzanie do czegoś, droga jaką obrałeś, jeśli jest źródłem Twojego szczęścia, to stajesz się pełnią. Wtedy czujesz, że dobra materialne są zbędne, wystarczy mieć to z czego na co dzień korzystasz, a cała reszta staje się balastem, który warto usunąć ze swojej przestrzeni życiowej.

Świata nie zmienisz, ale możesz zmienić swoje postępowanie, sposób działania. Wprowadzanie zmian przynosi poczucie skuteczności, a te buduje spokój i pewność siebie. Jedno jest z drugim powiązane, jedno wypływa z drugiego.

Lektura książki wycisza, uspokaja. Dobrze jest co jakiś czas czytać tego typu książki, aby przypomnieć sobie, że jest się wspaniałą istotą.