Książka kierowana głównie do psychologów i socjologów, ale nie jest napisana nudnie jak typowa monografia naukowa. Tekstu jest dużo i jest przygotowany w stylu popularno-naukowym, przez co pozycja zainteresuje także amatora tej tematyki.
We wstępie zaznaczone jest, że książka kładzie nacisk na te aspekty, które inni lakonicznie traktują. Po przeczytaniu pozycji stwierdzam, że rzeczywiście tak jest. Nie ma tu nudnego wodolejstwa, zdania są zgrabnie zbudowane i nie wielokrotnie złożone. Co więcej, każde zdanie przekazuje konkretną informację, a autorom zdaje się nie zależało na budowaniu objętości, lecz na jakości.
Książkę przeczytałam w dwa dni z dużym zainteresowaniem. To
co mnie w tej pozycji zaskoczyło, to opisane współczesne podejście ludzi do
fizyczności. Zdaje się, że dotyczy przede wszystkim młodych, ale częściowo
dotyka także pewien odsetek tych ze starszą datą. Chodzi o koncentrowanie się
na przeżyciach, emocjach, wewnętrznym świecie i odcinanie się od fizyczności,
realności, cielesności. To zjawisko buduje i napędza internet, za pośrednictwem
którego ludzie komunikują się kosztem kontaktów osobistych. Autorzy stwierdzają
w oparciu o badania naukowe i obserwacje, że część społeczeństwa nie dba o
zdrowie fizyczne, ponieważ dla nich ciało jest tylko narzędziem, wehikułem do
przenoszenia mentalności. Dlatego też wszelkie objawy niedomagającego ciała
gaszą alopatią, nie dbając o ustalenie przyczyn schorzenia i ich wyeliminowania.
Mają gdzieś walory zdrowotne diety, jedzą to, co jest pod ręką, jest szybkie do
spożycia, w miarę smaczne, co nie odciąga ich uwagi od wirtualnego życia, w
które pokładają swoją uwagę.
Z mojego punktu widzenia powyższe wręcz szokuje, gdyż
prezentuje kompletnie inny mindset od mojego oraz od klimatów, w których ja
dorastałam. Za tzw. moich czasów młodości wygląd był bardzo ważny, lansowany
nie tylko w pismach kobiecych, także na światowej scenie muzycznej, filmach,
podsycany przekazem dbania o figurę, kondycję ciała, które zdawało się być
ważniejsze od wnętrza. Natomiast teraz szerzy się inne nastawienie do – zdaje
się – sensu, funkcji żywota, które ignoruje cielesność. Być może takie
podejście tłumaczy dlaczego aktualnie jest tylu grubasów w każdym przedziale
wiekowym.
Książka porusza także aktualną odsłonę kultu ciała, sportu,
fitnessu, który dotyczy zdecydowanej mniejszości społeczeństwa. Autorzy
stwierdzają, że regularnie i intensywnie ćwiczą głównie single, być może
kompensujący aktywnością mniejsze natężenie w relacjach społecznych. Co więcej,
aktywność fizyczna jest dla niektórych sposobem na radzenie sobie ze stresem,
który jest bardziej ambitną formą pozbywania się napięć niż alkoholizowanie
się, narkotyzowanie, czy objadanie. Są też tacy, co aktywnością fizyczną
wypełniają wolny czas, albo chcą przedłużyć życie np. niektórzy emeryci.
Oczywiście część robi to dla przyjemności, gdyż wysiłek fizyczny wytwarza
endorfiny, no i są też tacy co ćwiczą, aby budzić u innych zachwyt nad
sylwetką, figurą, wysportowanym ciałem, co niekoniecznie idzie w parze z
faktycznym dbaniem o swoje zdrowie.
Powyżej poruszyłam nieliczne aspekty z multum innych
opisanych w tej książce. Polecam przeczytać tę pozycję, gdyż pobudza do
refleksji nad kondycją współczesnego społeczeństwa, jak również nad swoimi
przekonaniami w zakresie aspektów zdrowotnych.