Zastanawia mnie podłoże zachowań społecznych, według których normą jest jeść publicznie, tak samo jak normą jest defekować się w ukryciu. Dlaczego tak jest i kto, kiedy tak to ustanowił?
Jedzenie jest jedną z potrzeb fizjologicznych. Zjadanie w ciszy, spokoju, skupieniu nie idzie w parze z warunkami do tego stworzonymi, czyli dużymi stołami, jadalniami, restauracjami, stołówkami itp. Coraz częściej mówi się, żeby nie jeść w pośpiechu, nie mówić z pełną buzią (przecież jak pies je to nie szczeka), porządnie przeżuwać każdy kęs, no ale żeby tak czynić to trzeba jeść w odosobnieniu, a przecież zachęcają do spożywania posiłków w gronie najbliższych... Lubię jeść w samotności, bo wtedy mogę skupić się na tej czynności. Towarzystwo mnie rozprasza, niektórzy stresują. Pogłębione dysputy na temat żywota ludzkiego, wszechświata, prawidłowości, zależności prowadzę poza jadalnią.
Zadziwiają
mnie grubasy, które ostentacyjnie publicznie pałaszują w cukierniach,
restauracjach, w komunikacji miejskiej, na ulicy. Masa ludzi przemieszcza się
ulicami, w budynkach, równocześnie mówiąc, bawiąc się, patrząc w ekrany, no i
jedząc. Ludzie nie zastanawiają się nad tym co robią. Nie myślą, bo to męczy.
Często robią to, na co mają akurat ochotę. Niektórzy bekają, pierdzą, albo
obszczywają mury nie zważając na to, że ktoś to słyszy, widzi, czuje. Czy to
się nazywa cywilizacja? A może cywilizacja, to tylko rzeczy wytworzone przez
człowieka, a człowiek nadal jest jak wyjęty z epoki kamienia?
Pulchni,
grubasy, baryły, beki, monstra, kolosy wpychają w otwory gębowe wszystko, co
dostępne w sprzedaży i wszędzie bez skrępowania. Zadziwia mnie to, że grubasy
nie wstydzą się jeść publicznie. Wątpię, żeby każdy z nich był obojętny na
opinię otoczenia. Być może nie przychodzi im do głowy, jakie myśli ktoś obok ma
jak widzi potwora wtranżalającego puchar lodów albo fastfood. Niedawno byłam w
restauracji i w tzw. międzyczasie przyszła para, on był monstrualnie gruby. Co
raz zerkałam co mu przyniosą na talerzu, bo byłam ciekawa po co on do
restauracji przyszedł. Niestety nie doczekałam się, bo opuściłam przybytek
zanim kelner doniósł grubasowi zamówienie. Do dziś zastanawia mnie czy tamten
grubas zamówił wyłącznie coś do picia np. herbatę, a jadła tylko towarzysząca
mu dziewczyna.
Paradoksalnie
niektórzy ludzie wstydzą się mokrej plamy pod pachą w upale, wstydzą się
poprosić o pomoc przy wpakowywaniu bagażu do pociągu, wstydzą się zgłosić na
policję przemoc domową, ale nie wstydzą się publicznie wtranżalać żarcie.