Czego to ludzie nie wymyślą… Ostatnio czytałam o japońskim sposobie na spacerowanie: iść spokojnie 3 minuty, kolejne 3 minuty przyspieszyć i powtórzyć ten cykl 5 razy. Spokojnie iść to znaczy tak, że możesz rozmawiać, ale nie możesz śpiewać. A szybko iść to tak, że nie możesz już mówić, ale możesz oddychać bez zadyszki, co oznacza, że dla każdego będzie to inna prędkość. W moim przypadku iść spokojnie to 5,5 km/h, a szybko to 6,5 km/h, o czym dowiedziałam się korzystając z bieżni.
Na youtube w jednym z podkastów zachwalano taki spacer. Prowadzący twierdził, że codziennie chadzając interwałowo na dystansie 10 km schudł 26 kg. Powiedział, że taki sposób chodzenia przyspiesza metabolizm. Jego zdaniem długotrwały ciągły wysiłek fizyczny wcale nie działa tak korzystnie jak powyższy interwał.
Zaznaczam, że długotrwałe intensywne treningi podnoszą łaknienie, ale jeśli będziemy jeść mało, to organizm spowolni metabolizm, co oznacza z czasem odwrócenie trendu, czyli zamiast chudnąć na restrykcji kalorycznej, to zaczyna się nabierać masy przy zjadaniu zalecanej ilości kalorii.Procesy
zachodzące w ludzkim organizmie są pełne niuansów, a ich rozkład następuje w
długim okresie, co ciężko zauważyć, bo łatwo mierzymy, analizujemy to co jest
teraz. Organizm przyzwyczaja się co oznacza, że to co kiedyś dawało efekt, z
czasem przestaje dawać. Dotyczy to zarówno majstrowania przy ciele, jak i przy
umyśle. Do tego dochodzi nasza percepcja, która jest subiektywna i również
zmienna – to co wczoraj nas zachwycało, dziś nam może być np. obojętne.
Jeśli od
zawsze chadzasz wolno, albo rzadko, to zastosowanie interwałowych spacerów na
dystansie chociażby kilku kilometrów, co kilka dni może zrobić różnicę. Tak
samo jest z żywieniem ketogenicznym – jeśli od zawsze się głodziłaś na wysokich
węglach i niskich tłuszczach, znikomych ilościach białka, to szybko zobaczysz
różnicę po przejściu na keto. Ale z czasem waga przestaje spadać – o tym bardzo
często mówią zarówno dietetycy, jak i praktykujący nowe style żywieniowe.
Ta
subiektywność odczuć, swoistość reakcji organizmu, predyspozycje genetyczne,
stan/wydolność organów wewnętrznych (przede wszystkim wątroby), stan
odżywienia, nawodnienia, wytrenowania mięśni, masy mięśniowej, ilości masy
tłuszczowej, przebytych lub aktualnych schorzeń, przyjmowanych farmaceutyków
itp. itd. robi ogromną różnicę, dlatego na każdego działa coś innego. I dlatego
warto testować, żeby przekonać się co działa, a co nie.
Czytanie w
nieskończoność książek i czasopism o fitnessie, dietetyce, naturopatii,
zdrowiu, mikroelementach ma sens tylko jak je sprawdzasz. Pewnie nie raz
słyszałaś opowieści o cudownym zaniku nowotworu po zmianie diety. Są takie
opowieści, w których lekarze nie mogli się nadziwić, że pacjent doszedł do
zdrowia, podczas gdy stawiano już na nim krzyżyk. Ale też są liczne przypadki
niedziałania na chorego żadnych terapii czy to alopatycznych, czy
holistycznych. W życiu jest różnie – wzdłużnie i podłużnie :) Nic z tym nie
zrobisz, nic na to nie poradzisz. Zaakceptuj, ale sprawdź co na Ciebie działa.