Zauważyłam, że są takie osoby, co nigdy nie dziękują. Jak im dasz prezent, albo zrobisz coś dla nich, albo powiesz im coś miłego, to tylko się uśmiechną i nic nie mówią. Zdaje mi się, że nie dziękują ci, którzy czują się poszkodowani przez życie. Ci, co niewiele mają, a chcieliby mieć dużo, szczególnie dużo zarabiać. Ale reguły nie ma.
Doszłam do wniosku, że nie warto takim osobom niczego dawać,
ani miłego mówić, bo dla nich gówno czy złoto jedną ma wartość. Niczego nie
docenią, ani złamanego kwiatka, ani złotej patery. Są rozgoryczeni i aż ciśnie
im się na usta, że im się należy. Tylko od kogo? Od otoczenia?
500+ się należy, a najlepiej 5500+ pogłównego.
Nawet za utrzymanie psa powinni im płacić. Za samo to, że chcą rano wstać też ktoś im powinien zapłacić. Są butni, potrafią być opryskliwi. Chyba są zgorzkniali, nawet mimo młodego wieku.Taka postawa zapewne budowana w domu rodzinnym, potem
niesiona jest dalej w świat, kopiowana na potomstwo.
Z jakiegoś powodu wkurza mnie takie zachowanie i mam ochotę
wykrzyczeć tym niewdzięcznikom, żeby choć raz wybełkotali z siebie ‘dziękuję’.
Ale u nich w słowniku nie ma takiego słowa. U takich osób najprawdopodobniej
nie będzie też znane ‘przepraszam’ – czy się spóźni, czy nie dotrzyma słowa,
albo potrąci łokciem, to niczego nie powie, bo znowu uzna, że jemu się należy,
więc niech inni przy okazji pocierpią i poczują jak to jest być byle kim.
Przesadzam? Zastanów się, czy spotkałaś/eś takie osoby.
