Nie pamiętam kiedy książka tak mnie rozczarowała, jak ta. Miałam wielkie oczekiwania wobec tej pozycji, która niestety okazała się stekiem truizmów, komunałów. Nie mogę się nadziwić, że autor ma taką niesamowitą zdolność lania wody, że dał radę wykrzesać ponad 400 stron oczywistych oczywistości. To, co opisał w tej książce da radę podsumować jednym zdaniem: żyj bliżej natury, a będziesz żyć pełniej i przyjemniej.
Po książkę sięgnęłam po wysłuchaniu inspirującego podcastu z Ryszardem, więc uznałam, że jego książka również taki klimat utrzyma. Zdaje się, że jest więcej osób takich jak ja, które sięgając po tę książkę oczekują uczty czytelniczej, co stwierdzam po długiej kolejce oczekujących na wypożyczenie tej pozycji. Bodajże byłam piętnasta zapisując się na listę chętnych do jej przeczytania, a oddając ją do biblioteki było już za mną kolejnych 10 łaknących słowa pisanego.
Z książki możesz dowiedzieć się, że dziś wszyscy patrzą w
ekrany, a mało kto obserwuje naturę. Być może zadziwi Cię jak przeczytasz, że
zdrowsze dla dziecka są porody naturalne, a nie przez cesarskie cięcie. Podobno
dookoła nas jest masę przemocy domowej. Silny wiatr nas drażni i go unikamy, tak
samo innych złych warunków atmosferycznych. Autor twierdzi, że źle się dzieje,
że odłączamy się od boga, a kierujemy się tylko wiedzą i rozumem. Zdaje się, że
potrzebujemy kontaktów z innymi tak samo jak kania dżdżu. Dowiesz się z tej
pozycji, że warto medytować, bo to uspokaja. Można medytować np. obserwując
swój oddech. Nic nierobienie czasami jest dobre. To źle, że niektórzy z nas nie
dają odpocząć swojemu organizmowi i go przeciążają. Na świecie najważniejszą
wartością stał się pieniądz. Nie słuchamy swoich organizmów, a te jak chorują,
to nie próbujemy usunąć przyczyn, lecz sięgamy po farmaceutyki, które wywołują
skutki uboczne. Niedobrze, że tylko dążymy do przyjemności i unikamy niewygody,
bo przez to stajemy się mało odporni na przeciwności losu.
Te i masę innych stwierdzeń, które docierają do nas na co
dzień i to niekoniecznie za pośrednictwem słowa pisanego, znajdziesz właśnie w
tej książce. Gorąco nie polecam czytać tej pozycji.
Odnoszę wrażenie, że autor chciałby stworzyć pozycję, jaką
niektórym się udaje wykrzesać. Zresztą powołuje się w tekście na znanych
motywatorów, mistrzów słowa podnoszącego czytelników na duchu, a na końcu
książki zamieścił wykaz polecanej literatury. Jeśli ta książka trafi w Twoje
ręce, to warto ten wykaz przejrzeć; znalazłam w nim kilka ciekawych pozycji.
