wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.

poniedziałek, 1 grudnia 2025

Moja recenzja książki pt. „Wystarczająco dobre życie” Ryszard Kulig

Nie pamiętam kiedy książka tak mnie rozczarowała, jak ta. Miałam wielkie oczekiwania wobec tej pozycji, która niestety okazała się stekiem truizmów, komunałów. Nie mogę się nadziwić, że autor ma taką niesamowitą zdolność lania wody, że dał radę wykrzesać ponad 400 stron oczywistych oczywistości. To, co opisał w tej książce da radę podsumować jednym zdaniem: żyj bliżej natury, a będziesz żyć pełniej i przyjemniej.

Po książkę sięgnęłam po wysłuchaniu inspirującego podcastu z Ryszardem, więc uznałam, że jego książka również taki klimat utrzyma. Zdaje się, że jest więcej osób takich jak ja, które sięgając po tę książkę oczekują uczty czytelniczej, co stwierdzam po długiej kolejce oczekujących na wypożyczenie tej pozycji. Bodajże byłam piętnasta zapisując się na listę chętnych do jej przeczytania, a oddając ją do biblioteki było już za mną kolejnych 10 łaknących słowa pisanego.

Z książki możesz dowiedzieć się, że dziś wszyscy patrzą w ekrany, a mało kto obserwuje naturę. Być może zadziwi Cię jak przeczytasz, że zdrowsze dla dziecka są porody naturalne, a nie przez cesarskie cięcie. Podobno dookoła nas jest masę przemocy domowej. Silny wiatr nas drażni i go unikamy, tak samo innych złych warunków atmosferycznych. Autor twierdzi, że źle się dzieje, że odłączamy się od boga, a kierujemy się tylko wiedzą i rozumem. Zdaje się, że potrzebujemy kontaktów z innymi tak samo jak kania dżdżu. Dowiesz się z tej pozycji, że warto medytować, bo to uspokaja. Można medytować np. obserwując swój oddech. Nic nierobienie czasami jest dobre. To źle, że niektórzy z nas nie dają odpocząć swojemu organizmowi i go przeciążają. Na świecie najważniejszą wartością stał się pieniądz. Nie słuchamy swoich organizmów, a te jak chorują, to nie próbujemy usunąć przyczyn, lecz sięgamy po farmaceutyki, które wywołują skutki uboczne. Niedobrze, że tylko dążymy do przyjemności i unikamy niewygody, bo przez to stajemy się mało odporni na przeciwności losu.

Te i masę innych stwierdzeń, które docierają do nas na co dzień i to niekoniecznie za pośrednictwem słowa pisanego, znajdziesz właśnie w tej książce. Gorąco nie polecam czytać tej pozycji.

Odnoszę wrażenie, że autor chciałby stworzyć pozycję, jaką niektórym się udaje wykrzesać. Zresztą powołuje się w tekście na znanych motywatorów, mistrzów słowa podnoszącego czytelników na duchu, a na końcu książki zamieścił wykaz polecanej literatury. Jeśli ta książka trafi w Twoje ręce, to warto ten wykaz przejrzeć; znalazłam w nim kilka ciekawych pozycji.