Znawcy i praktycy żywienia ketogenicznego zalecają przeprowadzanie głodówek co jakiś czas. Te najkrótsze, ale podobno efektywne, to 24-godzinne. Sądziłam, że to nie dla mnie i wystarczy mi post przerywany. Po ok. 1,5 roku praktykowania stylu keto spróbowałam dobowej głodówki. Podczas głodówki można tylko pić wodę, herbatę zieloną, ziołową i kawę oczywiście bez dodatków.
Pierwszy raz nie był łatwy, bo pojawiły się bóle głowy, więc wypiłam mocno osoloną ciepłą wodę. Ból głowy miną w ciągu kilkunastu minut. Przyszło znużenie, które likwidowałam zieloną herbatą. Około dwudziestej godziny głodówki zaczęłam odczuwać przez kilka minut głód, który niespodziewanie mijał, żeby znowu powrócić. Te wahania odczucia głodu przypisuję wahaniom hormonu greliny i leptyny. Podczas głodówki stabilizuje się poziom insuliny, a ta wpływa na poziom innych hormonów, także tych co wzrastają przed menstruacją.
Po 24h głodowania, czyli w moim przypadku o g. 18:30 zjadłam jajecznicę z 6 jajek na maśle, z pomidorem. Masła było dużo i dużo soli – tak jak lubię. Jadłam wolno delektując się i celebrując. Po ok. 20 minutach konsumpcji poczułam się nasycona i zadowolona z siebie. Postanowiłam, że będzie to początek kolejnej głodówki.Za drugim razem przeprowadzania głodówki było mi łatwiej.
Już nie bolała głowa. Więcej piłam wody, ale drobnymi porcjami. Było trochę
znużenia, ale odczucia głodu już nie wystąpiły. W ostatniej godzinie głodówki
już nie mogłam się doczekać tych przepysznych jajeczek, które tym razem
postanowiłam przygotować na miękko i zjeść z masłem, pomidorem i solą. I znowu
jadłam ok. g. 18:30 powoli z celebracją. Szybko nasyciłam się. Postanowiłam, że
znowu rozpocznę głodówkę 24h.
Trzeci raz głodowania poszedł z płatka. Nie było znużenia,
nie było odczucia głodu. Było stabilne odczucie nasycenia a poza tym pojawiła
się energia nie wiadomo skąd, spokój, wyciszenie emocji i znacząco polepszona
koncentracja. Tego dnia przeczytałam 200 stron jednym tchem. Zastanawiałam się,
czy przedłużyć głodowanie do 1,5 doby, ale jednak ok. g. 18:30 lodówka mnie
zanęciła. Czułam się za trzecim razem tak rewelacyjnie, że rozpoczęłam kolejne
24h głodowania.
Czwarty raz głodowania nie był dla mnie ani wyzwaniem, ani
stresem. Pomyślałam, że codziennie mogłabym taki styl żywienia wprowadzić, bo
przychodzi mi bez wysiłku. W tej czwartej dobie głodówki rano zrobiłam trening
fitness, ale dłużej ćwiczyłam niż zazwyczaj, gdyż czułam super moce. W 23.
godzinie głodówki w ogóle nie chciało mi się jeść, więc dalej w niej trwałam
popijając wodę i zieloną herbatę. I tym sposobem przedłużyłam głodówkę do 1,5
doby.
Jak wytrzymać głodówkę, kiedy nachodzą człowieka chwile
zwątpienia, a co gorsza odczucie głodu, osłabienia? Po pierwsze napij się wody
z solą, bo to stawia na nogi. Po drugie wypij zieloną herbatę, albo kawę, jeśli
pijesz ją na co dzień. Poza tym pij wodę – będzie Ci smakowała jak nigdy.
Gazowana też jest ok. Jeśli kuchnia będzie Cię nęcić, albo inne miejsca z
żywnością, to zajmij się czymś, np. sprzątaniem domu, pójdź na spacer, zrób
coś, co od dawna odkładałeś na później, np. poprasuj, zrób porządek na dysku w
kompie, posłuchaj podcastu.
Podsumowując, pierwszy raz z głodówką może nie być łatwy,
ale nie zrażaj się, bo potem będzie już tylko lepiej. Każdy kolejny raz będzie
o dziwo przyjemniejszy, bo głodówka stabilizuje hormony, więc poczujesz się
rewelacyjnie. Po prostu spróbuj i przekonaj się jak na Ciebie zadziała. Głodówka
może przesunąć termin miesiączki, więc nie panikuj.
