To jest książka pisana przez medyka, który zaczynał swoja karierę zawodową standardowo jak każdy lekarz, czyli masowo przepisując farmaceutyki, które niczego nie leczą, a są powszechnie zwane lekami. Akurat ten lekarz chciał zgłębiać wiedzę, miał chęć i ambicje realnego pomagania swoim pacjentom. W książce opisał swoje doświadczenia oraz wyniki najnowszych badań, które stwierdzają, że cukrzyca bierze się od jedzenia nadmiaru węglowodanów, a nie czerwonego mięsa i tłuszczu, ani nie jest zapisana w genach. Opisuje szczegółowo jak dochodzi do rozwoju insulinooporności, a następnie cukrzycy typu 2, także o co chodzi w cukrzycy typu 1. Tłumaczy jakie skutki uboczne niosą stosowane przez medycynę konwencjonalną metody łagodzenia objawów cukrzycy, a w tym zabiegi operacyjne i farmakoterapia.
Jestem pod wrażeniem sprawności autora przelewania myśli na
papier. Książka jest zrozumiała dla laika, nie ma w niej zalewu specjalistycznego
medycznego słownictwa, nie zanudza. Mnie trzymała w napięciu i ciekawości do
samego końca niczym kryminał.
„Praktycznie żaden układ organów nie zostaje oszczędzony
przez cukrzycę. Te komplikacje są kategoryzowane albo jako mikronaczyniowe albo
jako makronaczyniowe. Cukrzyca uszkadza nerki, oczy, narządy, nerwy. (…) Jest
silnym niezależnym czynnikiem ryzyka przy udarze, bo zwiększa ryzyko jego
wystąpienia o 150-400%. (…) Cukrzyca zwiększa ryzyko wystąpienia
najpopularniejszych nowotworów, łącznie z rakiem piersi, żołądka, jelita
grubego, nerek i błony śluzowej macicy. Może to być związane z przyjmowaniem
niektórych leków na cukrzycę (…). Częstotliwość występowania niealkoholowego
stłuszczenia wątroby przy cukrzycy typu 2 wynosi 75%. (…) Wysoki poziom glukozy
we krwi może uszkadzać układ immunologiczny.”
Autor zdecydowanie stwierdza, że cukrzyca „jest główną
przyczyną ślepoty, niewydolności nerek, chorób serca, udaru, amputacji,
demencji, bezpłodności i uszkodzenia nerwów.”
„Czy cała epidemia otyłości na świecie była/jest po prostu
nagłym, jednoczesnym, skoordynowanym, obejmującym cały świat brakiem silnej
woli?” Autor zadaje to przewrotne pytanie po to, aby zaznaczyć, że nadmierna
konsumpcja wysoko przetworzonych węglowodanów wynika po pierwsze z nagonki
dietetyków na tłuszcz, po drugie z zaleceń dietetyków wskazujących konieczność częstego
jedzenia małych porcji różnego rodzaju węglowodanów, po trzecie z masowego
oczyszczania przez przemysł spożywczy produktów węglowodanowych tj. ryż, kasze,
zboża, mąka. Człowiek przede wszystkim je po to, żeby poczuć nasycenie, ale
jedząc dużo oczyszczonych węglowodanów i mało tłuszczu, również mało białka,
jest stale nienasycony, więc je coraz więcej i więcej węglowodanów.
Autor krytykuje zalecaną od lat 70. XX wieku dietę
niskotłuszczową i niskokaloryczną jako metodę pozbywania się zbędnych
kilogramów w akompaniamencie intensywnych ćwiczeń fizycznych. Przedstawia
wyniki badań, które jednoznacznie stwierdzają, że taki sposób postępowania nie
działa. A to dlatego, że nadmierne kilogramy nie powstają od nadmiaru spożytych
kalorii, lecz z braku równowagi hormonalnej, czego przyczyną jest pikująca
insulina.
Autor zachwala dietę niskowęglowodanową i wysokotłuszczową,
która jest najprostszym, najtańszym i najskuteczniejszym sposobem likwidowania
cukrzycy. Pisze wprost, że cukrzyca nie bierze się z powietrza, ani z
uwarunkowań genetycznych, gdyż bierze się z jedzenia nadmiernej ilości
węglowodanów. Żeby cukrzycę wycofać trzeba znacząco zredukować zjadanie węgli,
zwiększyć spożycie tłuszczu zwierzęcego oraz uwrażliwić organizm na insulinę
poprzez stosowanie głodówek.
Tkanka tłuszczowa człowieka powstaje z nadmiaru spożytych
cukrów, a nie tłuszczów. Autor szczegółowo wyjaśnia jak ten proces zachodzi w
ludzkim ciele. „Pomimo 40 lat badań próbujących połączyć tłuszcz i cholesterol
w pokarmach z chorobą serca, nie znaleziono nawet strzępu dowodu.”
Badanie poziomu glukozy we krwi nie jest miarodajne, gdyż
jej poziom może być w normie nawet jeśli organizm generuje bardzo duże ilości
insuliny. Aby stwierdzić insulinooporność, albo cukrzycę należy badać poziom
insuliny, gdyż ten jednoznacznie określi czy już wystąpiła albo rozwija się
cukrzyca.
Autor wyjaśnia dlaczego głodówki np. 24 czy 36-godzinne są
lepsze od poszczenia. Post to ciągnące się ograniczanie kalorii, a głodówka to
sporadyczne nic niejedzenie. Jego zdaniem posty prowadzą do spowolnienia
metabolizmu. Natomiast głodówki podkręcają metabolizm i stabilizują poziom
wszystkich hormonów, a przede wszystkim insuliny.
