wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.

piątek, 21 listopada 2025

Czy będziemy jeść tylko rośliny?

Dlaczego współcześni dietetycy wypowiadają się tylko o roślinach, jako źródłach witamin i minerałów?

Jak posłuchasz, albo poczytasz zaleceń dietetyków, to zauważysz, że rzadko kiedy mówią o wartościach odżywczych mięsa, ryb, jajek, masła, sera. Wymieniając źródła witamin i minerałów podają tylko owoce i warzywa, ew. orzechy nasiona i oczywiście zboża.

Według nich witaminy z grupy B są tylko w kaszach i produktach pełnoziarnistych. Witaminy D i E znajdziesz w olejach. Cynk i miedź oczywiście w nasionach i orzechach. Siarkę i krzem w cebuli i czosnku. Magnez w kakao. Wapń w roślinach zielonolistnych. A żelazo to tylko w suplementach.

Dlaczego dietetycy nie mówią, że bombą witaminowo-minerałową są jajka? Dlaczego nie mówią, że najlepszym źródłem witamin rozpuszczalnych w tłuszczach oraz minerałów, w tym żelaza jest mięso? Dlaczego nie mówią, że produkty zwierzęce są jedynym źródłem witaminy B1? Dlaczego nie mówią, że w maśle jest najwięcej witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, czyli AEKD? Dlaczego nie mówią, że człowiek przyswaja w 100% wartości odżywczych ze zjadanych produktów odzwierzęcych, natomiast z tych roślinnych ok. 10%?

O co chodzi dietetykom? Czy uważają, że w ostatnich dziesięcioleciach człowiek przekształcił się genetycznie z mięsożercy w roślinożercę? Czy uważają, że człowiek może nasycić się chrupiąc wyłącznie sałatę i owoce, czasami przegryzając pieczywem pełnoziarnistym? Ciekawa jestem co ci dietetycy konsumują. Na tych głoszonych przez nich zaleceniach żywieniowych, to człowiek pociągnie max kilka lat, ale na zdrowie mu to nie wyjdzie.

Tak wiem, że świat zwariował i dziś jest wszystko na opak w odróżnieniu od tego, co było kiedyś. Dziś wmawiają Ci, że jedzenie zieleniny da Ci witalność, siłę i zdrowie, a mięsa prowadzi do chorób. Dziś wmawiają Ci, że nie wolno krytykować grubych, bo to jest nieetyczne, a poza tym to ich wybór, że chcą mieć 30 kg balastu tłuszczu. Dziś wmawiają Ci, że musisz iść do fryzjera, jak chcesz podciąć włosy. Albo do kosmetyczki, jeśli potrzebujesz obciąć paznokcie. Że musisz iść do trenera zanim zaczniesz ćwiczyć. No i oczywiście musisz skonsultować się z dietetykiem, żeby Ci powiedział ile możesz dziennie jeść jajek i czy w ogóle możesz jeść mięso. Dziś już o niczym nie wolno samodzielnie Ci decydować, bo przecież inni doktoryzowali się ze ścielenia łóżek, mycia okien, parzenia herbaty, ścierania kurzu, wkręcania żarówek, więc musisz kupić ich usługi, konsultacje, zanim cokolwiek samodzielnie będziesz chciała wykonać.

Szkoda, że nikt nie każe Ci skonsultować się z dietetykiem przed pochłonięciem pizzy 40 cm średnicy, albo przed wciągnięciem zestawu w fastfoodzie, albo przed zjedzeniem kubełka lodów. Moim zdaniem reklamy wysokowęglowodanowych produktów powinny zawierać frazę „skonsultuj się z dietetykiem przed konsumpcją produktu węglowodanowego, którego spożycie skutkuje podwyższeniem insuliny i może pogorszyć twój stan zdrowia”.

Szkoda, że nikt nie każe Ci konsultować się z lekarzem przed piciem alkoholu, albo przed zapaleniem papieroska.

To, co niezdrowie, co ludzie na potęgę aplikują sobie, a następnie chorują, to jest dostępne od ręki. Natomiast to, co dla człowieka zdrowe, jest demonizowane. Mainstream stale przestrzega: nie jedz masła, nie jedz czerwonego mięsa, max 1 jajko tygodniowo, a ryba raz na dwa tygodnie. A na końcu Ty sam pozostajesz ze swoimi dolegliwościami powodowanymi niedożywieniem (nie mylić z przejedzeniem), bo czas oczekiwania na wizytę u lekarza to 2 lata. A jak już się do niego dostaniesz, to usłyszysz, że trzeba jeść owoce i warzywa…