Mam nieodparte wrażenie, że tytuł tej książki miał wzbudzić sensację i napędzić sprzedaż. Aktualnie coraz częściej i śmielej mówi się o kobietach, które nie chcą mieć dzieci. Kobiety także zaczynają publicznie wyrażać swoje przekonania w tym zakresie. Z mojego punktu widzenia mało sensacyjne są zamieszczone w tej książce wywiady z kobietami Żydówkami, które mają po kilkoro dzieci i przyznają jak jeden maż, że żałują, że zostały matkami.
Za dużo parafraz i międlenia w koło na około tego samego na prawie 300 stronach. Być może w Izraelu temat jest bardziej kontrowersyjny, aniżeli w innych krajach, co wynika z tamtejszej kultury, relacji kobieta-mężczyzna, religii. Autorka pod każdym kątem analizuje tytułowe zjawisko pieszcząc każde wypowiedziane zdanie przez kobiety żałujące czasu straconego na macierzyństwo.
Kobiety, z którymi autorka robiła wywiady stwierdzają, że
chciałyby być bezdzietnymi matkami, przez co chcą powiedzieć, że kochają swoje
dzieci i cieszą się, że pojawiły się na tym padole, ale lata spędzone na
pielęgnowaniu i wychowywaniu dzieci postrzegają jako stracone, jako koszmar,
katorgę, wycieńczenie itp. Prawie każda z kobiet twierdzi, że macierzyństwo
jest lub było dla nich tragedią. Niektóre w ogóle nie chciały mieć dzieci, ale
nie potrafiły odmówić mężowi i/lub oprzeć się naciskom otoczenia. Niektóre
miały depresję będąc w ciąży. Jedna z pań porzuciła męża i dzieci, bo nie mogła
znieść klimatów rodzinnych, macierzyńskich.
Niechcenie dzieci nie jest współczesną modą, nowością. Na
całym świecie od zawsze były kobiety, które stroniły od macierzyństwa. W Polsce
też, co m.in. opisuje książka „Chłopki” Joanny Kiciel-Frydryszak. Niektóre Polki
w dawnych, feudalnych, ale także we współczesnych czasach nie chciały mieć
dzieci. W czasach kiedy nie było środków antykoncepcyjnych, a religijność oraz
przede wszystkim zależność bytowa kobiet od mężczyzn, nie dawała im wyboru.
Chciały, czy nie i tak zachodziły w ciążę i rodziły.
Nazywanie noszonego dziecka w brzuchu pasożytem (tak mawiała
Chyłka, jedna z głównych bohaterek książek Remigiusza Mroza), albo nowotworem
nie powinno dziś – w czasach swobody wyrażania swoich przekonań – razić, ani
zadziwiać.
Chętnie poczytałabym o motywach kobiet, które nie chcą mieć
dzieci i ich nie mają. W tej książce nie pojawiają się wywiady z takimi. W tej
pozycji żal pojawia się na każdej stronie, bo mleko się rozlało i nie da się
tego cofnąć. Chętnie przeczytałabym książkę, która opisałaby sytuację, w której
zapobiegnięto rozlaniu mleka i zamiast lamentów jest radość kobiet z bycia
nikim nieobciążonymi.
