wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.

piątek, 24 października 2025

Czy jesteś zbawiony?

Używamy i bezrefleksyjnie powtarzamy równe sformułowania, a jak ktoś nas spyta co znaczy jakieś słowo (najczęściej pytają dzieci), to wtedy okazuje się, że nie potrafimy niektórych słów wytłumaczyć.

Czytałam książkę, w której pojawiło się słowo zbawiony. Dotychczas nie wiedziałam, co ono znaczy. Przez reprezentantów wiodącej w Polsce religii jest wręcz nadużywane. Według Wikipedii zbawienie znaczy uwolnienie się od niekorzystnego stanu lub okoliczności. A w kontekście katolicyzmu jest tłumaczone zawile jako uratowanie od grzechu oraz osiągnięcie wiecznego życia w obecności boga. To znaczenie religijne rodzi kolejne pytania, m.in. o to co to znaczy grzech, co to znaczy życie wieczne, co to znaczy obecność boga, co to jest bóg – a tego nawet ksiądz nie potrafi wytłumaczyć.

Znaczenie ogólne bycia zbawionym, czyli uwolnienie się od niekorzystnego stanu lub okoliczności dało mi do myślenia. Zaczęłam zastanawiać się nad sobą i szybko doszłam do wniosku, że jestem zbawiona, gdyż uwolniłam się od niekorzystnego dla mnie stanu psychicznego i fizycznego, a niesprzyjające mi okoliczności minęły, albo już wiem jak im zapobiegać.

Do bycia zbawioną nie potrzebowałam żadnego kapłana, ani osoby legitymującej się jakimś zaświadczeniem, albo deklarującej posiadanie jakiejś wiedzy i umiejętności. Pojawiały się w mojej głowie kolejne przemyślenia – osoby duchowne, np. księża, biskupi, papieże itp. są tacy sami jak my. Nie mają w sobie jakiś supermocy, albo nadprzyrodzonych zdolności, nie są wyjątkowi, ani święci i nietykalni. Jak chcesz się wyspowiadać, to możesz każdemu pierwszemu z brzegu. Ksiądz jest takim samym człowiekiem jak Ty, więc dlaczego niby tylko on miałby prawo do rozgrzeszania Ciebie, zadawania pokuty, albo nakazywania jak należy życia?

Idąc dalej tym tokiem rozumowania, to kolejna refleksja ciśnie mi się na przedni płat czołowy: nikt nie wie co jest dla Ciebie najlepsze, albo jak powinieneś postąpić w danej sytuacji, albo jak dalej żyć, albo jakie decyzje podejmować itp. Lubimy radzić się innych, bo to zrzuca z nas poczucie brania odpowiedzialności za swoje życie. Ale to jest tylko poczucie, bo ostatecznie to co robimy, nawet pod wpływem, albo naciskami innych, to jest naszą decyzją o poddaniu się czyimś namowom, albo pójścia swoją drogą. Być może ktoś powie, że za niego decyzje w życiu podejmuje ktoś inny, np. lekarz każe poddać się chemioterapii choremu, albo sprzedawca namawia do zakupu kolejnego telefonu, chociaż używasz tylko jednego, albo obsługa banku wciska Ci kartę kredytową, której do niczego nie potrzebujesz itp. Ostatecznie decyzję podejmujesz Ty. Jak się z nimi czujesz to inna kwestia.

Czy czujesz się w życiu zbawiony? Być może kiedyś byłeś, a już nie jesteś. A może właśnie jesteś w procesie zbawienia? Przemyśl temat.