Podtytuł tej pozycji brzmi „Skuteczny program na radykalną poprawę koncentracji i wzmocnienia pamięci”. Moim zdaniem autor powierzchownie potraktował temat. Co prawda ujmuje wszystkie aspekty dotychczas poznane jako te wpływające na mózg, ale są to opisy lakoniczne, porady mało profesjonalne. Ot, takie to czytadło dla amatorów tematu, dla tych co dopiero dowiadują się, że to co jemy wpływa na koncentrację.
Z ciekawszych informacji zawartych w książce, które subiektywnie wybrałam, jest m.in. ta głosząca, że nadmiar kortyzolu hamuje neurogenezę, czyli odnowę komórek mózgowych. A jak wiadomo czym mniej komórek mózgowych, tym gorsze zdolności poznawcze czyli otępienie. Do tego jeśli występuje niski poziom serotoniny, to wtedy zwiększa się ochota na jedzenie produktów mącznych i słodkich, generalnie węglowodanów.
Serotonina jest przede wszystkim wytwarzana w jelitach, a przecież jedząc śmieci mało kto ma dziś zdrowe jelita, więc i tego hormonu ma mniej i tym samym ma wysokie łaknienie węgli. Czyli czym więcej jesz fastfood’ów, słodyczy, wyrobów mącznych i innych wysoko przetworzonych, tym więcej tego łakniesz i koło się zamyka.Według autora zjawisko nieszczelnego jelita rzutuje także na
nieszczelność bariery krew-mózg, co prowadzi do przedostawania się substancji
prozapalnych do mózgu i w efekcie do powstawania tzw. mgły mózgowej. Ta mgła to
otępienie, pogorszona koncentracja, przymulenie, ospałość, kretynizm, wolne
kojarzenie, to także pogorszona pamięć krótkotrwała.
W książce wspomniany jest między innymi aminokwas tryptofan
i kwas foliowy, które według specjalistów mają bardzo dobry wpływ na kondycję
mózgu. Tych substancji zbawiennie działających na naszą głowę jest więcej, np.
kwasy tłuszczowe omega-3, ALA, DHA, EPA, które znajdują się najczęściej w
produktach rzadko przez większość spożywanych, czyli w ekologicznych mięsach,
rybach, jajach, pestkach, orzechach, soi (szczególnie fermentowanej).
Oczywiście w książce wspomniano, że obecnie ryby są źródłem rtęci, jednakże
podobno picie zielonej herbaty i czarnej kawy niweluje o 50% jej szkodliwe działanie.
A dlaczego jest tak ważne wybieranie mięsa ekologicznego? A
no dlatego, że w tłuszczu mięsa zwierząt karmionych paszą a nie trawą oraz
szpikowanych hormonami i antybiotykami znajdują się wszystkie te chemikalia oraz
wysoki poziom prozapalnego omega-6 przy małej ilości omega-3. Zdaje się, że ze
zbytnią ufnością podchodzimy do produktów, które są w sprzedaży uważając, że
przecież jakby coś było szkodliwe, to by tego w sklepie nie wystawiali. A
jednak.
Z ziół podobno dziurawiec działa przeciwdepresyjnie, bo o
słabym nastroju autor kwieciście się rozpisał w tej pozycji. Do tego wspomina w
kilku rozdziałach, że osoby grube noszą w sobie większe ilości toksyn, bo te
gromadzą się w tłuszczu, tym samym otyłość idzie w parze z mgłą mózgową. Stwierdzono
silną korelację pomiędzy wałkami na brzuchu (a nie w innych obszarach ciała) a
otępieniem. Czyżby grubasy miałyby stanowić gorszej jakości kadrę pracowników
intelektualnych?
O wpływie snu na jakość rozumowania autor również obszernie
się wypowiada, ale z mojego punktu widzenia nie ma tutaj niczego o czym
wcześniej bym gdzieś indziej nie przeczytała. Także powołuje się na wyniki
badań, według których po 40. roku życia mózg spowalnia, dodatkowo osoby które
od najmłodszych lat rzadko mózgu używały, bo się nie uczyły i intelektualnie
nie pracowały, to już wcześniej doświadczają niskiej jakości zdolności
poznawczych. Oczywiście osoby starsze często doświadczają tytułowej mgły mózgowej,
ale wcale nie musi tak być, jeśli tego mózgu będą używać przez całe życie.
Chodzi tutaj o codzienne ćwiczenia intelektualne, bo organ nieużywany zanika,
co przykładowo widać na mięśniach.
Przeczytaj jeśli masz ochotę, ale szału nie ma.