Autor książki zgłębiał badania swojego ojca właśnie nad korelacją grupy krwi a dietą. Z jego licznych doświadczeń wynika, że to nie tylko korelacja lecz związek przyczynowo-skutkowy. Mnie przekonuje zawartość książki, gdyż produkty opisane jako szkodliwe dla mojej grupy krwi rzeczywiście mi szkodzą. Skonsultowałam się również z osobą o innej grupie krwi niż moja i również potwierdziła, że źle się czuje po produktach wskazanych przez autora jako trujące dla niej.
Kiedyś wyśmiewałam i lekceważyłam teorię zależności diety od
grupy krwi, ale po lekturze tej książki zmieniłam zdanie i zamierzam sięgnąć
również po pozycje innych autorów aby zgłębić temat.
Autor twierdzi, że grupa krwi ma związek z osobniczą podatnością na choroby, intensywnością wysiłku fizycznego, osobowością (propagatorem powiązań grupy krwi z osobowością był Toshitaka Nomi i jego ojciec).
Konsumowanie wskazanych dla danej grupy produktów żywnościowych przy jednoczesnym unikaniu szkodliwych jest jednym z czynników wpływających na skuteczność metabolizowania, generowania energii, utrzymywania jednostki w dobrym zdrowiu fizycznym i mentalnym.Podobno pierwotną gatunkowi ludzkiemu grupą krwi była 0.
Następnie w drodze ewolucji powstała krupa A, a po niej B i AB. Ta ostatnia podobno
wykształciła się ok. 1000 lat temu. Powstawanie nowych grup krwi uważa się za
adaptację migrujących osobników do nowych regionów geograficznych z innymi
warunkami klimatycznymi i do odmiennego żywienia. Do tego dochodzi
zróżnicowanie rasowe w ramach danej grupy, a D’Adamo rozróżnia głównie 3:
afrykańskie, kaukaskie, azjatyckie. Przedstawia statystyki i rozkład osobników
na Ziemi z poszczególnymi grupami krwi oraz Rh.
Dlaczego jednemu szkodzi to, co innym służy? Autor twierdzi,
że pomiędzy grupą krwi a żywnością zachodzą reakcje chemiczne, a konkretnie między
lektynami, czyli białkami zawartymi w pożywieniu, a białkami krwi, które są
odmienne w zależności od grupy. Co więcej, są takie produkty, które na daną
grupę krwi mają oddziaływanie lecznicze, a na inną mogą mieć neutralne, albo
szkodzące. Te produkty lecznicze należy jak najczęściej spożywać, a trujące
odstawić.
Tak jak nie mamy wpływu na kolor rosnących na naszym ciele
włosów, oczu, tak i nie mamy wpływu na naszą grupę krwi i tym samym właściwą
dla nas dietę. Utrata wagi ma być efektem ubocznym odnowy organizmu po
zastosowaniu się osobnika do wskazań dietetycznych dla jego grupy krwi. Z kolei
tycie jest związane z jedzeniem pokarmów szkodzących danej grupie, co prowadzi
do zapalenia przewodu pokarmowego, spowolnienia metabolizmu, zaburzenia
trawienia, zaburzeń hormonalnych w tym tarczycy i produkcji insuliny, co m.in. prowadzi
do zatrzymywania wody w organizmie.
D’Adamo stwierdza, że popularne farmaceutyki mogą być
szczególnie szkodliwe dla danej grupy krwi, podczas gdy dla innych mniej. To
daje do myślenia, bo przecież wprowadzanie na rynek nowych pastylek nikt nie
bada pod kątem grupy krwi, nawet nie ma rozróżnienia na płeć, bo głównie
testuje się je na mężczyznach z uwagi na mniej skomplikowany układ hormonalny.
A co do hormonów, to autor przekazuje konkretne zalecenia dla kobiet w okresie
przed menopauzą i tych w trakcie menopauzy, które mają ograniczyć do minimum
powszechnie znane w krajach wysokorozwiniętych objawy kobiet ok. pięćdziesiątki
tj. uderzenia gorąca, zaburzenia snu, tycie, podwyższone ciśnienie krwi.
W książce znajduje się masa interesujących informacji,
których w przestrzeni mainstremowej nie uświadczysz, albo są lakonicznie
wspominane. Polecam Ci przeczytać tę pozycję i sprawdzić na sobie, czy
rzeczywiście jest prawdą to, co w niej napisane.