To już druga książka tej autorki, która wpadła w moje ręce. Również w tej Rosina stwierdza, że stan naszego umysłu, nasze myśli mają bezpośredni wpływ na funkcjonowanie ciała. Ciało i duch wzajemnie się uzdrawiają z siłą i efektywnością, którym nie dorównują żadne farmaceutyki i procedury terapeutyczne. Rosina podkreśla, że układ pokarmowy wzajemnie oddziałuje z układem limfatycznym, co oznacza że wszelkie niedomagania migdałków, oskrzeli, zatok, zapaleń w jamie ustnej, alergie mają swoją przyczynę w jelitach.
W kontekście układu trawiennego żołądek zawiera paliwo, które daje energię nie tylko dla ciała, ale także dla ducha. Autorka stwierdza, że mylne są powszechnie panujące przekonania i stereotypy o konieczności poszczenia w celu osiągnięcia rozwoju duchowego.
Podobno w tradycjach buddyzmu zen poszczenie jest wręcz niedozwolone, gdy wycieńcza ciało, natomiast na czas dłutowanego medytowania w bezruchu zalecana są pokarmy lekkostrawne.Podobno energii żołądka nie wzmacnia się tylko jedzeniem. Pozytywnie
w tym przypadku mogą zadziałać odpowiednie kolory i muzyka.
Rosina opisuje wpływ słabości w układzie trawiennym na
nastroje i nastawienie człowieka do życia. Słabe trawienie, problemy żołądkowe
prowadzą do pesymizmu i złych nastrojów. W Polsce mamy przysłowia, zwroty
odnoszące się np. do wątroby (coś komuś leży na wątrobie; zalewa kogoś żółć),
albo do żołądka (nie trawimy kogoś, albo czegoś). Autorka wylicza konflikty biologiczne
dotykające układu pokarmowego np. w elementach produkujących ślinę, łzy, śluz i
inne wydzieliny, których tematem są przetrwanie. Inny przykład to konflikt
gardła, np. osoby zgrzytające w nocy zębami z reguły porządnie nie przegryzają
spożywanych pokarmów lecz je połykają, co świadczy o archaicznych poglądach
mierzenia sił z potencjalnym rywalem, zazdrości, niezdolności radzenia sobie z
tym, co połknęliśmy dosłownie i w przenośni. Autorka opisuje także konflikty
oddziałowujące na wyrostek robaczkowy objawiające się np. zaparciami,
hemoroidami i innymi.
Co do odporności nadmienionej w podtytule, to autorka
stwierdza, że pojawiające się pleśniawki w ustach, na genitaliach lub przy
odbycie świadczą o aktywności układu odpornościowego, gdyż te są rodzajem
wentylu, którymi wychodzą toksyny z organizmu. Takich wentyli nie należy tłumić,
ani usuwać.
W książce opisane są metody naturalnego leczenia, np.
szklanka gorącej wody ze szczyptą pieprzu kajeńskiego dziennie ma uśmierzać
słabość jelita cienkiego i skłonność do wzdęć.
Na końcu Rosina wyraża swoje spostrzeżenia na temat życia
współczesnego, m.in. stwierdza, że aktualnie zdrowie uznaje się za złudzenie a
normą stał się brak zdrowia. Co więcej, medycyna konwencjonalna oferuje tylko
medykamenty tłumiące objawy, natomiast nie są stosowane znane od zarania
dziejów i skuteczne terapie polegające na uruchamianiu procesów
samoregulujących ludzki organizm.
Krótka książka z natłokiem alternatywnej wiedzy, którą
możesz wykorzystać, jeśli tylko zechcesz.