wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.

poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Moja recenzja książki pt. „Narządy trawienne. Wzmocnienie odporności, lepsze trawienie i przyswajanie” Rosina Sonnenschmidt

To już druga książka tej autorki, która wpadła w moje ręce. Również w tej Rosina stwierdza, że stan naszego umysłu, nasze myśli mają bezpośredni wpływ na funkcjonowanie ciała. Ciało i duch wzajemnie się uzdrawiają z siłą i efektywnością, którym nie dorównują żadne farmaceutyki i procedury terapeutyczne. Rosina podkreśla, że układ pokarmowy wzajemnie oddziałuje z układem limfatycznym, co oznacza że wszelkie niedomagania migdałków, oskrzeli, zatok, zapaleń w jamie ustnej, alergie mają swoją przyczynę w jelitach.

W kontekście układu trawiennego żołądek zawiera paliwo, które daje energię nie tylko dla ciała, ale także dla ducha. Autorka stwierdza, że mylne są powszechnie panujące przekonania i stereotypy o konieczności poszczenia w celu osiągnięcia rozwoju duchowego.

Podobno w tradycjach buddyzmu zen poszczenie jest wręcz niedozwolone, gdy wycieńcza ciało, natomiast na czas dłutowanego medytowania w bezruchu zalecana są pokarmy lekkostrawne.

Podobno energii żołądka nie wzmacnia się tylko jedzeniem. Pozytywnie w tym przypadku mogą zadziałać odpowiednie kolory i muzyka.

Rosina opisuje wpływ słabości w układzie trawiennym na nastroje i nastawienie człowieka do życia. Słabe trawienie, problemy żołądkowe prowadzą do pesymizmu i złych nastrojów. W Polsce mamy przysłowia, zwroty odnoszące się np. do wątroby (coś komuś leży na wątrobie; zalewa kogoś żółć), albo do żołądka (nie trawimy kogoś, albo czegoś). Autorka wylicza konflikty biologiczne dotykające układu pokarmowego np. w elementach produkujących ślinę, łzy, śluz i inne wydzieliny, których tematem są przetrwanie. Inny przykład to konflikt gardła, np. osoby zgrzytające w nocy zębami z reguły porządnie nie przegryzają spożywanych pokarmów lecz je połykają, co świadczy o archaicznych poglądach mierzenia sił z potencjalnym rywalem, zazdrości, niezdolności radzenia sobie z tym, co połknęliśmy dosłownie i w przenośni. Autorka opisuje także konflikty oddziałowujące na wyrostek robaczkowy objawiające się np. zaparciami, hemoroidami i innymi.

Co do odporności nadmienionej w podtytule, to autorka stwierdza, że pojawiające się pleśniawki w ustach, na genitaliach lub przy odbycie świadczą o aktywności układu odpornościowego, gdyż te są rodzajem wentylu, którymi wychodzą toksyny z organizmu. Takich wentyli nie należy tłumić, ani usuwać.

W książce opisane są metody naturalnego leczenia, np. szklanka gorącej wody ze szczyptą pieprzu kajeńskiego dziennie ma uśmierzać słabość jelita cienkiego i skłonność do wzdęć.

Na końcu Rosina wyraża swoje spostrzeżenia na temat życia współczesnego, m.in. stwierdza, że aktualnie zdrowie uznaje się za złudzenie a normą stał się brak zdrowia. Co więcej, medycyna konwencjonalna oferuje tylko medykamenty tłumiące objawy, natomiast nie są stosowane znane od zarania dziejów i skuteczne terapie polegające na uruchamianiu procesów samoregulujących ludzki organizm.

Krótka książka z natłokiem alternatywnej wiedzy, którą możesz wykorzystać, jeśli tylko zechcesz.