Czyżby dostosowanie diety i natężenia wysiłku fizycznego do grupy krwi było kluczem do utrzymania ciała w dobrym zdrowiu? Czyżby w końcu została udzielona odpowiedź na pytanie, dlaczego jednym mięso szkodzi, a innym nie? Dlaczego jedni czują się fatalnie po nabiale, a inni nie? Dlaczego jedni wspaniale funkcjonują po intensywnym wysiłku fizycznym, a inni ograniczają się do spacerów? Dlaczego jedni pierdzą po kalafiorze a inni nie? Dlaczego jedni słabo trawią orzechy, a inni w ogóle nie czują ich na żołądku? Dlaczego jednym służy keto, a inni czują się wspaniale na wegetarianizmie? Dlaczego jedni tyją od byle czego, a inni szybko spalają tłuste potrawy? Dlaczego jedni mają masę energii, a inni są stale przymuleni?
Peter D’Adamo
zdaje się, że zjadł zęby i jego ojciec również na badaniu zależności pomiędzy
grupą krwi a zaleceniami żywieniowymi. Te badania są kontynuowane współcześnie
i potwierdzają wiedzę pozyskaną i opisaną w licznych książkach autorstwa
D’Adamo.
Kiedyś
wyśmiewałam tego typu zalecenia i byłam wręcz przekonana, że to kolejna moda
tudzież wymysł nawiedzonego dietetyka. A jednak zmieniłam zdanie po tym jak
zastosowałam w swojej diecie zalecenia żywieniowe dla mojej grupy krwi. Okazało
się, że działają i to bardzo szybko, bo już w ciągu dwóch dni od zaprzestania
jedzenia produktów, które nie są dla mojej grupy krwi wskazane i jednoczesnego
zwiększenia spożycia tych, które są kompatybilne z moją grupą krwi.
Tak, właśnie
takie stwierdzenia jak ‘kompatybilne’ należy używać, bo wszystko sprowadza się
do lektyn. Są to białka występujące w krwi i białka występujące w pożywieniu.
Jedne wchodzą w reakcję z drugimi, ale dlatego, że różne są w różnych grupach
krwi oraz w różnych produktach, to dlatego to co dla jednych jest zalecane, dla
innych może być niewskazane.
Takie to
proste, a kto to stosuje? Czy w ogóle temat grupy krwi vs. pożywienie jest
nagłaśniane w przestrzeni medialnej? Nie zauważyłam. Za to jak bumerang wracają
zalecenia dietetyczne, które dawno uznano za niewskazane, np. jedzenie
wysokowęglowodanowe i niskotłuszczowe. Tak samo często mówi się w mediach o
bezprzytomnym opijaniu się wodą, nawet jak nie chce Ci się pić. Nie wspominając
już o częstych forsownych treningach, które miałyby doprowadzić do szybkiego
schudnięcia i utrzymania ciała w dobrej kondycji i zdrowiu. Tego typu kwestie
coraz są na powrót rozkładane na czynniki pierwsze. Natomiast tak mało mówi się
o grupie krwi.
Być może
wyciągam pochopne wnioski po miesiącu stosowania diety wskazanej dla mojej
grupy krwi. Być może powinnam tę dietę stosować przez kilka miesięcy i dopiero
potem się wypowiadać. Jednakże już teraz widzę radykalną i to pozytywną zmianę
kondycji fizycznej oraz wydajności mentalnej. Wątpię, żeby było to spowodowane
innym czynnikiem, gdyż w czasie dostosowania diety do grupy krwi nie zmieniłam
niczego innego w swoim stylu życia.
I dlatego
śmiem twierdzić, że teoria D’Adamo jest jednym z istotnych czynników prowadzących
do zażegnania problemów, z którymi aktualnie rodzaj ludzki zmaga się na całym
świecie, a mam tu na myśli głównie nadwagę, problemy z koncentracją, brak
energii, depresje i inne zaburzenia nastroju, nowotwory, choroby układu
krążenia, choroby autoimmunologiczne. Według D’Adamo znaczącymi akceleratorami
powyższych schorzeń jest właśnie jedzenie niezgodne ze swoją grupą krwi. Zdaje
się, że mało kto je to, co mu służy, gdyż przeważająca większość ludzkości je
żywność wysoko przetworzoną, zawierającą mąkę zbóż, które dla żadnej grupy krwi
nie są wskazane. Ludzkości nie służą także sztuczne hormony, antybiotyki,
konserwanty, emulgatory, utwardzacze, stabilizatory, aromaty, barwniki i masę
innych dodatków, które mają przedłużać czas przydatności do spożycia, polepszać
wygląd żywności oraz smak w sposób uzależniający człowieka. Takich dodatków
jest objętościowo i wagowo coraz więcej w jedzeniu i to nawet tym, które
dotychczas wydawało się nieszkodliwe, np. owoce, warzywa, jogurty, oleje
roślinne, herbaty, kawy, soki itp. itd. Podczas robienia zakupów nie czytasz
etykiet, a potem zjadasz nabyte produkty nie mając świadomości, że pakujesz w
siebie to, co potem buduje objętość i wagę ciała. Produkty szkodliwe osobnikowi
z daną grupą krwi prowadzą nie tylko do nabierania tłuszczu i chorób, ale także
do puchnięcia wodą.
Polecam ustalić swoją grupę krwi i dowiedzieć się co jest dla tej grupy wskazane a następnie zastosować zalecenia żywieniowe, aby przekonać się czy coś w Twoim życiu zmienią. Nigdy się nie dowiesz, póki nie spróbujesz.