wstep

Od 13. roku życia codziennie ćwiczę. Zaczynałam od prostych ćwiczeń w pokoju na dywanie i chodzenia po schodach z i na 9 piętro. Następnie biegałam, pływałam, jeździłam na rowerze, na nartach, na snowboardzie, pływałam na windsurfingu, grałam w tenisa. Po czterdziestce zaczęłam regularnie ćwiczyć w klubie fitness. Przetestowałam na sobie wszystkie diety, posty też. Doświadczając na sobie zrozumiałam, że każdy z nas jest inny – to co dla mnie jest skuteczne i dobre w danym momencie życia, innym może nie służyć. Fitness nadaje sens mojemu życiu i generuje poczucie szczęścia bez zewnętrznych powodów. Chcę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem po to, aby zainspirować innych do bycia fit.

piątek, 28 sierpnia 2026

Dlaczego zmiana czasu nie jest świętowana jak nowy rok?

Dlaczego ostatnie sekundy do rozpoczęcia nowego roku gremialnie odliczamy w wielkich emocjach i oczekiwaniach, a nie świętujemy w ten sposób innych zmian czasowych? Przecież zmianę czasu z zimowego na letni albo z letniego na zimowy również tak uroczyście można byłoby fetować. I byłoby to świętowanie skrócenia, bądź wydłużenia doby a przy okazji zmiany pory roku np. na tę wyczekiwaną. Podobnie jest ze zmianą miesiąca – nikt nie siedzi z zegarkiem w ręku odliczając sekundy do zakończenia czerwca i rozpoczęcia lipca, który uznawany jest za miesiąc wakacyjny, pełen relaksu, odpoczynku, ciepła i blasku słońca.

Niektórzy nie wiedzą po co coś robią albo dlaczego czegoś nie robią, bo się nad tym nie zastanawiają. Robią tak, jak inni robią lub im każą.

Moim zdaniem warto zadawać pytania ‘dlaczego?’ i ‘po co?’ i to we właściwym czasie. Ale żeby na ten właściwy moment trafić i to pytanie zadać, to trzeba najpierw się zastanowić, poddać coś w wątpliwość, a przede wszystkim wysilić się mentalnie, być może nawet skoncentrować. Zdaje się, że umiejętne używanie mózgu staje się luksusem, bo najpierw trzeba sprawny mózg mieć. Być może powyższe brzmi obrazoburczo, ale jeśli Cię to oburza, to zadaj sobie pytanie ‘dlaczego?’. Mnie przeraża bezmyślne i bezkrytyczne odtwarzanie czyichś zachowań.

A może w drugą stronę pójść i w ogóle odpuścić sobie świętowanie czegokolwiek? Po co świętujemy? Czy nad tym ktoś się zastanawia? A może wcale nie o świętowanie chodzi, tylko o dni wolne od pracy, o nic nie robienie, upijanie się, najadanie się, otrzymywanie prezentów, kopert z kasą itp.? Czasami świętujemy coś, bo bliscy tego od nas oczekują, np. wyprawienia hucznego wesela.

A można pójść też w trzecią stronę skrajności, czyli świętować każdy dzień życia. Każdego dnia wyczekiwać, nie móc się doczekać wstania rano z łóżka, zajęcia się swoimi obowiązkami zawodowymi, osobistymi, każdego dnia odświętnie się ubierać, traktować siebie z atencją i przede wszystkim nie odliczać dni do czegoś. Odliczanie dni np. do weekendu, do urlopu, do wyjazdu, do zdania egzaminu, do ukończenia szkoły, do przeprowadzki itp. równa się marnowaniu czasu na oczekiwanie na coś lepszego niż jest teraz. Ten czas zamiast marnować, to można celebrować, a nie traktować jak udrękę, nieprzyjemność, zawadę. Czy miałeś/aś w życiu taki czas, który chciałeś/aś, żeby szybko minął? Chyba każdy miał, ale to jest właśnie czas zmarnowany. Pod koniec życia będziesz tego żałować.