Dlaczego ostatnie sekundy do rozpoczęcia nowego roku gremialnie odliczamy w wielkich emocjach i oczekiwaniach, a nie świętujemy w ten sposób innych zmian czasowych? Przecież zmianę czasu z zimowego na letni albo z letniego na zimowy również tak uroczyście można byłoby fetować. I byłoby to świętowanie skrócenia, bądź wydłużenia doby a przy okazji zmiany pory roku np. na tę wyczekiwaną. Podobnie jest ze zmianą miesiąca – nikt nie siedzi z zegarkiem w ręku odliczając sekundy do zakończenia czerwca i rozpoczęcia lipca, który uznawany jest za miesiąc wakacyjny, pełen relaksu, odpoczynku, ciepła i blasku słońca.
Niektórzy nie wiedzą po co coś robią albo dlaczego czegoś nie robią, bo się nad tym nie zastanawiają. Robią tak, jak inni robią lub im każą.
Moim zdaniem warto zadawać pytania ‘dlaczego?’ i ‘po co?’ i to we właściwym czasie. Ale żeby na ten właściwy moment trafić i to pytanie zadać, to trzeba najpierw się zastanowić, poddać coś w wątpliwość, a przede wszystkim wysilić się mentalnie, być może nawet skoncentrować. Zdaje się, że umiejętne używanie mózgu staje się luksusem, bo najpierw trzeba sprawny mózg mieć. Być może powyższe brzmi obrazoburczo, ale jeśli Cię to oburza, to zadaj sobie pytanie ‘dlaczego?’. Mnie przeraża bezmyślne i bezkrytyczne odtwarzanie czyichś zachowań.A może w drugą
stronę pójść i w ogóle odpuścić sobie świętowanie czegokolwiek? Po co
świętujemy? Czy nad tym ktoś się zastanawia? A może wcale nie o świętowanie
chodzi, tylko o dni wolne od pracy, o nic nie robienie, upijanie się, najadanie
się, otrzymywanie prezentów, kopert z kasą itp.? Czasami świętujemy coś, bo bliscy
tego od nas oczekują, np. wyprawienia hucznego wesela.
A można pójść
też w trzecią stronę skrajności, czyli świętować każdy dzień życia. Każdego
dnia wyczekiwać, nie móc się doczekać wstania rano z łóżka, zajęcia się swoimi
obowiązkami zawodowymi, osobistymi, każdego dnia odświętnie się ubierać,
traktować siebie z atencją i przede wszystkim nie odliczać dni do czegoś.
Odliczanie dni np. do weekendu, do urlopu, do wyjazdu, do zdania egzaminu, do
ukończenia szkoły, do przeprowadzki itp. równa się marnowaniu czasu na
oczekiwanie na coś lepszego niż jest teraz. Ten czas zamiast marnować, to można
celebrować, a nie traktować jak udrękę, nieprzyjemność, zawadę. Czy miałeś/aś w
życiu taki czas, który chciałeś/aś, żeby szybko minął? Chyba każdy miał, ale to
jest właśnie czas zmarnowany. Pod koniec życia będziesz tego żałować.