Podobno odporni na stres wykazują 3 następujące cechy osobowości: poczucie kontroli, zaangażowanie, gotowość do wyzwań.
Poczucie kontroli, czyli przekonanie, że jestem w stanie wpływać na otoczenie, bieg zdarzeń. Kiedyś mogłam ułożyć bieg wydarzeń po swojemu, a inni się do tego dostosowali, więc żywię nadzieję, że i tym razem tak będzie. Czuję, że mam realny wpływ na to, co się wydarza, że buduję historię, że rzeczy dzieją się zgodnie z moimi oczekiwaniami. Nawet jeśli w przeszłości nie zawsze ułożyło się po mojemu, to nie zamierzam poddawać się teraz przed osiągnięciem mety. Takie nastawienie muszą mieć olimpijczycy, bo inaczej nie dotarli by na igrzyska. A żeby osiągnąć medal, to dodatkowo trzeba skoncentrować się na zadaniu i odrzucić wszelkie wątpliwości – nasz kręgosłup mentalny ma ogromną siłę rażenia, czyli osiągania sukcesów lub niepowodzeń.
Zaangażowanie
to postawa staranności, wykonania zadania najlepiej jak potrafię. Nie mylić z
perfekcjonizmem gdyż ten oznacza przesadne skupianie się na szczegółach, które
zamydlają obraz celu, do którego zmierzam. Perfekcjoniści rozmieniają się na
drobne przy okazji tracąc ogląd sytuacji, co oznacza, że przestają widzieć las,
a zaczynają polerować listki. Zaangażowanie nie jest frajerstwem i nie powinno
być poświęceniem, bo te rodzi frustrację w przypadku nieosiągnięcia celu.
Zaangażowanie to skoncentrowanie na tym, żeby zadanie wykonać bez bylejakości.
Wiem, wiem, że ważniejsze jest zrobione od idealnie wykonanego. Doświadczenie,
wyczucie, intuicja podpowiedzą Ci co jest w danej sytuacji bylejakością, co
jest perfekcjonizmem, a co zaangażowaniem. Uwaga na tzw. wujów i ciotki dobra
rada ;)
Gotowość do
wyzwań to bycie otwartym na zmiany. Z reguły człowiek nie lubi zmian, bo wiąże
się z wysiłkiem mentalnym. Paradoksalnie jednak sami sobie je serwujemy kupując
stale coś nowego, co mielibyśmy od teraz używać. Działa to tak, że nie lubimy
zmian narzuconych przez innych, nieoczekiwanych, na które nie jesteśmy gotowi,
za to chętnie kreujemy zmiany, jeśli sami sterujemy ich wdrożeniem. Wyzwania to
też problemy, jakieś przeciwności losu, z którymi trzeba sobie poradzić, podjąć
działania, wysiłek. Co jest zmianą, a co problemem, co zagadnieniem itp. to
zależy od subiektywnej oceny. Dla jednego problemem będzie wstanie rano z
łóżka, dla innego stłuczony kubek, a ktoś uzna, że ma wspaniałe życie pomimo
choroby nowotworowej. Nieoczekiwane zdarzenia, które nam się przytrafiają są
okazją do rozwoju. Być może niektórzy są zmęczeni tym gadaniem o rozwoju
osobistym, wysypem szkoleń, teorii, programów podnoszenia osobistej
efektywności, wydajności, zarządzalności zasobami itp. Niektórzy twierdzą, że
to co nas nie zabije to nas wzmocni. Inni mówią, że być może nie wzmocni, ale
zapewne osłabi. Wyzwania budzą nas do działania, a jeśli często ich
doświadczamy, to się na nie uodporniamy, być może nawet wypracowujemy sobie
nawyk reagowania na nie. Praktyka czyni mistrza i obniża poziom stresu, który
zawsze jest subiektywnym odczuciem.
