W internecie tępi się opinie osób, które są niestandardowe, mają śmiałość myśleć inaczej i głosić tezy innym niewygodne. Natomiast ta książka zdaje się została wydana, bo tezy w niej przedstawione są komuś na rękę.
Autor sieje defetyzm od pierwszego rozdziału. Przedstawia wizję tego, co może nastąpić jak AI nabierze w siłę. Wartość książki (a może komercyjny sukces?) zdaje się miały zbudować opinie znanych osób, które zajmują aż 8 pierwszych stron książki. Niestety poziom merytoryczny tej książki obniżają informacje niezgodne z prawdą, na przykład autor wspomina niedawny problem dziury ozonowej jakoby wywołanej działalnością człowieka, podczas gdy już udowodniono naukowo, że stworzona została siłami natury, a nie emitowanymi przez człowieka freonami, które nadal uwalnia do atmosfery, a dziury już nie ma.
Inny przykład danych niezgodnych z prawdą, to stwierdzenie, że całe gminy mogłyby stać się niezależne energetycznie bazując na lokalnie zamontowanych panelach solarnych, natomiast już dzieci w podstawówce wiedzą, że to źródło energii jest niestabilne i nie daje ciągłej generacji energii gdy słońce jest za chmurami. Być może autor miał na myśli jakieś gminy w okolicach równika np. w krajach afrykańskich, ale z kontekstu wynika, że raczej chodziło mu o kraje wysoko rozwinięte. W książce więcej jest stwierdzeń, które rozłożone na czynniki pierwsze rozłożyłyby autora na łopatki.Po połowie książki autor opisuje działania człowieka
szkodliwe dla społeczeństw. Pisze o emocjach, namiętnościach, pragnieniach
człowieka, które zagrażają ludzkości. To właściwie nic nowego, bo tak było,
jest i będzie, więc co w tym odkrywczego, co miałoby z tej książki uczynić
bestseller?
Książkę szybko się czyta, relaksuje umysł, bo nie wymaga
koncentracji. Te czarne scenariusze snute przez Mustafę traktuję z
przymrużeniem oka, bo inaczej pogrążyłabym się w depresji. Książka straszy, bo
przecież sensacja najlepiej się sprzedaje. Teraz nikt nie klika w dobre wieści.
Mam nadzieję, że naturalna inteligencja czytelnika pozwoli
bez lęku doczytać do końca te 400 stron i być może wzbogacić o refleksje. We
mnie ta lektura właśnie zrodziła myśl, że sztuczna inteligencja wcale nie
zawładnie światem, a wręcz przeciwnie niedługo pójdzie w zapomnienie, gdyż
człowiekowi coraz częściej brakuje kontaktu z drugim człowiekiem. To obecne zauroczenie
czat botami niebawem minie, tak samo jak minęła moda na łóżka wodne, pagery,
maszyny do masażu ciała, bo zostały zastąpione innymi produktami. I tak też zapewne
stanie się z AI w zakresie wykorzystania do celów pozazawodowych. Natomiast w
biznesie znajdzie zastosowanie do automatyzacji powtarzalnych, niewymagających nieszablonowego
myślenia zadań.
